Unia Europejska wymaga od państw członkowskich zdecydowanych działań, mających ograniczyć liczbę ofiar śmiertelnych na drogach. Działania Komisji Europejskiej to już nie tylko naciski na poszczególne kraje, ale również wypełnienie zapisów dyrektywy, która nakazała tworzenie tzw. krajowych punktów kontaktowych.

Statystyki wypadków pokazują, że nadmierna prędkość jest główną przyczyną tragedii na drogach. Wiele osób mówi mi, że u nas problem jest coraz mniejszy. Ludzie chętniej zdejmują nogę z gazu. Dlaczego? Głównym powodem jest wysoka aktywność pracy fotoradarów obsługiwanych przez Inspekcję Transportu Drogowego i straże miejskie i gminne. Jednak straże zostaną od stycznia pozbawione dotychczasowych uprawnień. Jedynymi podmiotami, które będą mogły rejestrować wykroczenia za pomocą fotoradarów, będzie policja i ITD. Straże, choć często krytykowane przez uczestników ruchu drogowego, miały ogromny wpływ na poprawę bezpieczeństwa zmotoryzowanych. Istnieje uzasadniona obawa, że po zniknięciu z dróg fotoradarów miejskich i gminnych prędkość pojazdów w obszarze zabudowanym zacznie wzrastać. Policja ma co prawda uprawnienia do posługiwania się tymi urządzeniami, ale ich nie posiada. Fotoradary, które obecnie wykorzystują strażnicy, są własnością samorządów i w styczniu trafią prawdopodobnie do magazynów. Nie można wykluczyć, że niektóre samorządy będą chciały przekazać je nieodpłatnie policji, ale pewnie będą w zdecydowanej mniejszości. Policja z kolei nie otrzyma z budżetu żadnych środków na zakup fotoradarów. Nawet gdyby się to stało, istnieje duże prawdopodobieństwo powtórki z lat 2003 - 2011. Wtedy to policjanci posiadając fotoradary nie mieli zapewnionych etatów do ich obsługi.


Sankcja? Tylko jak się opłaca


Unia Europejska wymaga od państw członkowskich zdecydowanych działań, mających ograniczyć liczbę ofiar śmiertelnych na drogach. Działania Komisji Europejskiej to już nie tylko naciski na poszczególne kraje, ale również wypełnienie zapisów dyrektywy, która nakazała tworzenie tzw. krajowych punktów kontaktowych. Ich głównym zadaniem jest wymiana informacji i rozliczanie sprawców wykroczeń popełnianych na terenie innych państw. Punkty takie funkcjonują już od połowy 2014 roku. Praktyka pokazuje jednak, że nie wszystkie wykroczenia są sankcjonowanie. Dlaczego? Powód jest prosty. Kierowców popełniających wykroczenie, za które grzywna jest niższa niż 70 euro, nie opłaca się ścigać.


Są również kraje, które energicznie przystąpiły do wypełniania swoich obowiązków. Według informacji podanych przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, od początku tego roku do końca maja do Krajowego Punktu Kontaktowego wpłynęło 52.028 zapytań dotyczących sprawców wykroczeń, poruszających się pojazdami zarejestrowanymi w Polsce. Warto zwrócić uwagę, że statystyki dotyczą okresu przedwakacyjnego. Oznacza to, że dane nie obejmują okresu największego nasilenia ruchu pojazdów.


Kto pyta? Głównie Niemcy i Austriacy


Nasi zachodni sąsiedzi, czyli Niemcy, są zdecydowanym liderem wśród państw składających zapytania do KPK. We wcześniej wymienionym okresie złożyli 24.277 zapytań. Długość granicy z Republiką Federalną Niemiec wynosi 467 km. Na tym odcinku, od chwili wejścia Polski do strefy Schengen, nie ma przejść granicznych. Spowodowało to swobodny przepływ pojazdów na terytorium Niemiec. Zarówno udających się tam docelowo, jak i tranzytowych.


Na drugim miejscu znalazła się Austria z 22.382 zapytaniami. Warto zwrócić uwagę, że ten kraj jest czterokrotnie mniejszy od Polski, ale ma wysoko rozwinięty system fotoradarowy. Przy niewielkiej powierzchni kraju średnia nasycenia tymi urządzeniami jest jedną z większych w Europie. Maksymalny mandat karny za przekroczenie prędkości w Austrii wynosi ponad 9 tysięcy złotych. W naszym kraju można za taką kwotę kupić nadający się do użytku samochód!


Kara finansowa, ale bez punktów karnych


Niemcy i Austria wiodą zdecydowany prym w liczbie skierowanych zapytań. Kolejną pozycję zajmują Węgrzy, którzy złożyli 3.456 zapytań, tj. o blisko 20.000 mniej niż Niemcy czy Austria. Węgry są państwem atrakcyjnym turystycznie, ale również krajem tranzytowym do miejsc wypoczynku chętnie odwiedzanych przez Polaków. Chodzi m.in. o Chorwację, Czarnogórę i inne państwa z południa Europy. Maksymalny mandat za przekroczenie prędkości na Węgrzech wynosi 4 tysiące złotych.


Na dalszych pozycjach znalazły się: Litwa - 1665 zapytań, Bułgaria - 187, Francja - 53, Holandia - 5 i Belgia - 3. Biorąc pod uwagę te państwa, najdroższy mandat zapłacimy we Francji. Kosztowałby nas ponad 6 tysięcy złotych. Najtaniej jest w Bułgarii. Tam zapłacimy najwyżej ok. 600 złotych.


Dane te ewidentnie wskazują, że w sytuacji popełnienia wykroczenia za granicą nie będziemy bezkarni. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że możemy zostać namierzeni. Jednak, co ważne, popełniając wykroczenie poza granicami kraju nie otrzymamy punktów karnych. Jest to istotne z punktu widzenia każdego polskiego kierowcy, szczególnie w sytuacji, kiedy od 4 stycznia ulegną zmianie przepisy regulujące zasady anulowania punktów karnych. Ale o tym za miesiąc.


Marek Rupental

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0