Niepozorny garaż, stodoła, chlewnia… Miejsca, do których trafiają skradzione pojazdy, potrafią zaskoczyć nawet policjantów.

Kradzież auta to zwykle operacja przygotowana w najmniejszych szczegółach. Tylko amatorzy pozwalają sobie na odjechanie cudzym samochodem i pozostawienie go w pobliżu własnego miejsca zamieszkania albo u znajomych. Profesjonaliści dbają o swoje bezpieczeństwo i minimalizują ryzyko wpadki. Po kradzieży pojazd trafia na parking (czasem nawet strzeżony) lub do garażu wytypowanego wcześniej przez grupę przestępczą. Na pewien czas. Do „ostygnięcia”.


Rozbieranie, zmiana numerów


Za przejechanie autem z miejsca przestępstwa do upatrzonej lokalizacji odpowiedzialny jest tzw. wozak. Następnie samochód jest pozostawiany na kilka dni i obserwowany na wypadek, gdyby zainstalowano w nim zaawansowany alarm połączony z systemem namierzania.


- Złodzieje wiedzą, że usługi lokalizacji są coraz popularniejsze i starają się wyeliminować ryzyko namierzenia za ich pośrednictwem. Między innymi dlatego powszechnie używają zagłuszarek sygnałów GPS/GSM, na których opiera się większość systemów monitoringu - mówi Mirosław Marianowski z firmy Gannet Guard System, zajmującej się namierzaniem i odnajdywaniem skradzionych obiektów.


Jeśli wokół samochodu nie kręcą się osoby podejrzane z punktu widzenia złodziei, pojazd trafia do tzw. dziupli. To miejsce, w którym, w zależności od przeznaczenia auta, jest ono rozbierane na części albo przygotowywane do sprzedaży m.in. poprzez zmianę numerów seryjnych. Dziupla musi być niepozorna z wyglądu, by nie przyciągać uwagi osób postronnych (w tym policjantów), albo stanowić przykrycie na prowadzonej działalności przestępczej.


Japonki i truskawki


Dziuple organizowane są w różnych miejscach. Mogą być usytuowane na osiedlach w dużych miastach, najczęściej w jednym z wielu przylegających do siebie garaży. Takie miejsce nie wyróżnia się dla niewprawnego oka niczym szczególnym. Czasami pojazdy są umieszczane w pomieszczeniach warsztatowych zakładów usługowych zajmujących się naprawami.


- Kilka lat temu namierzyliśmy skradzioną maszynę Caterpillar w takim podwarszawskim warsztacie - opowiada Mirosław Marianowski. - Sytuacja była dość zabawna, ponieważ przebywający na miejscu panowie, których było ośmiu, zostali na tyle zaskoczeni pojawieniem się naszej ekipy w towarzystwie policji, że nie bardzo byli w stanie wyjaśnić swoją obecność. Jeden z dżentelmenów w japonkach tłumaczył się, że przyjechał z Poznania na truskawki i nie wie, dlaczego mundurowi go legitymują.


Poza aglomeracjami miejskimi rolę dziupli pełnią często różnego typu pomieszczenia gospodarcze. Są to stodoły drewniane lub murowane, garaże, a nawet chlewy. Bywają też dziuple wyspecjalizowane, czyli takie, w których pracują pojedynczo lub w kilkuosobowych zespołach specjaliści od demontażu na części skradzionych pojazdów. Są to pomieszczenia z dobrym oświetleniem, aby praca była efektywna - dlatego zwykle są pozbawione okien, aby wścibscy sąsiedzi nie mieli szansy nic dostrzec. Niektórzy wyposażają je w zagłuszarki, mające za zadanie uniemożliwić lokalizację skradzionego pojazdu.


Pomysłowe dziuple


Bunkier: poznańscy policjanci odkryli dziuplę samochodową z trzema skradzionymi pojazdami ukrytymi w starych bunkrach. Były to: polonez, citroen oraz volkswagen, które kilka dni wcześniej zniknęły z parkingów na terenie miasta.


Stodoła: w stodole w powiecie kutnowskim mundurowi namierzyli skradzionego VW tourana i bmw serii 1. W dziupli rozbierano na części auta kradzione w Łodzi, Pabianicach, Zgierzu i innych miastach województwa łódzkiego. Znajdowały się tam elementy m.in. bmw, renault i audi.


Chlewnia: młody mężczyzna wynajął chlewnię pod Świdnicą i zrobił w niej składowisko części kradzionych aut. Domontował w nich m.in. volkswageny, audi i bmw. W sumie rozebrał na części ponad dwadzieścia aut.


Piwnica: w piwnicy budynku znajdującego się na posesji na terenie powiatu kłodzkiego policjanci znaleźli kilkadziesiąt części samochodowych. Zabezpieczyli również trzy silniki. Już po wstępnym sprawdzeniu w bazach danych okazało się, że pochodzą one z co najmniej kilku pojazdów skradzionych poza granicami naszego kraju.


Skup złomu i metali kolorowych: w dziupli policjanci z wydziału do walki z przestępczością samochodową w Łodzi znaleźli fiata ducato i mercedesa sprintera o wartości ok. 155 tys. zł.


Polana w lesie: mazowieccy policjanci namierzyli dziuplę samochodową w środku lasu. Na miejscu kryminalni zatrzymali trzech złodziei i zabezpieczyli dwa auta: kradzione suzuki vitara oraz toyotę auris.


 


Jakub Ziębka

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0