Pierwsza po Hołowczycu

– Jeśli miałabym nieograniczony budżet na wymarzone auto, takie, które spełnia wszystkie moje oczekiwania, nie potrafiłabym się zdecydować. Podobają mi się duże auta, np. potężne SUV-y, typu porsche cayenne, ML czy też GL, ale lubię też typowo sportowe samochody. Mam tu na myśli choćby mercedesa SLS, porsche 911, ferrari italia czy mclarena – mówi w rozmowie ze „Szkołą Jazdy” znana polska fotomodelka Paula Tumala.

Jakub Ziębka: Na początek poprosiłbym o wymienienie rzeczy, do których ma pani największą słabość.

Paula Tumala: Biorąc pod uwagę temat naszej rozmowy, wiem, do czego pan zmierza. Mam wielką słabość do dobrych i szybkich aut. Trafiłam?

Trafiony, zatopiony. Znalazłem takie zdanie w poście, który umieściła pani w mediach społecznościowych.

Czyli jestem konsekwentna. I wcale te auta nie muszą być bardzo drogie i niezwykle szybkie. Ja w ogóle uwielbiam samochody, motory czy też motory wodne.

Tego bakcyla zaszczepił mi mój tata, zawodowy kierowca. Od małego jeździłam, oczywiście jako pasażer, różnymi pojazdami. Nawet traktorami i kombajnami. Nic w tym dziwnego, bo dzieciństwo spędziłam na wsi.

Muszę się panu jeszcze do czegoś przyznać. Gdy byłam małą dziewczynką, owszem, bawiłam się lalkami, ale większą frajdę sprawiała mi zabawa podkradanymi bratu samochodzikami.

Rozumiem, że w dorosłym życiu zmieniły się tylko rozmiary tych aut.

Dokładnie! Tak się stało, że miałam okazję jeździć naprawdę wieloma samochodami. Jeśli miałabym nieograniczoną ilość pieniędzy i musiałabym wybrać jedno wymarzone auto, nie potrafiłabym się zdecydować. Bo podobają mi się np. potężne SUV-y, ładne jest porsche cayenne, ale też typowo sportowe samochody. Mam tu na myśli choćby mercedesa SLS, porsche 911, ferrari italia czy mclarena. Co w takim przypadku wybrać, oto jest pytanie…

Może ten najszybszy?

Prawda, lubię jeździć szybko, ale wynika to z braku czasu. Często gdzieś się spieszę, muszę zdążyć na umówioną godzinę, w umówione miejsce. Ale, powiem to nieskromnie, jestem bardzo dobrym kierowcą, jeżdżę lepiej niż niejeden facet. Nie mam na przykład problemów z parkowaniem, nie mylą mi się, tak jak wedle stereotypu innym kobietom, kierunki i do tego mam bardzo dobrą orientację w terenie.

Myślałem, że mylenie kierunków jest tylko tzw. miejską legendą.

Oczywiście są dziewczyny, które są dobrymi kierowcami, ale… nie tak dobrymi, jak ja.

Paula Tumala, najlepszy kierowca w Polsce. Brzmi nieźle, prawda?

Najlepszy? Nie, palmę pierwszeństwa zostawię panu Krzysztofowi Hołowczycowi, któremu oczywiście kibicuję, od kiedy sięgam pamięcią.

Proszę zatem powiedzieć, jak (prawie) najlepszy kierowca w Polsce wspomina kurs i egzamin na prawo jazdy.

Uczyłam się w Gorzowie Wielkopolskim. Pamiętam, że moja instruktorka była krzepką i konkretną babką. Potrafiła nawet ostro wytknąć moje błędy. Ale mi taki styl odpowiada, potrafię się wtedy zmobilizować i nie powielać niewłaściwych zachowań na drodze. Nie bardzo wierzyła, że zdam egzamin, ponieważ jestem osobą bardzo żywiołową i trudno jest mi się skupić na jednej rzeczy, gdy w głowie mam tyle pomysłów.

Dzięki mojej podzielnej uwadze i wrodzonemu talentowi do jazdy zdałam za pierwszym razem! Pamiętam, że do WORD-u podwiózł mnie mój tata. Kiedy po jakimś czasie do niego zadzwoniłam z dobrą nowiną, był zdziwiony. Tym bardziej że w mojej grupie egzaminacyjnej wyniku pozytywnego nie miał nikt oprócz mnie.

Ale stres był?

Oczywiście. Jak tak rozmawiamy o egzaminie, przypomniała mi się zabawna historia. Nie wiem, co mi przyszło do głowy, teraz oczywiście nie zrobiłabym tego, bo to nieeleganckie, ale zapomniałam zanim wsiadłam do auta wypluć gumę do żucia. Nie uszło to uwadze egzaminatora. Zapytał mnie: „Jak w szkole idzie pani do odpowiedzi, to też żuje pani gumę?”. Było mi głupio, więc ze stresu ją połknęłam. A on krzyknął: „Pani Paulo, dlaczego pani ją połyka? Przecież może się pani udławić”.

Po tej sytuacji wiedziałam, że nie będzie łatwo, postanowiłam się jednak nie poddawać. Egzaminator polecił mi jeździć po najtrudniejszych miejscach w Gorzowie, egzamin trwał prawie godzinę. Ale kiedy dojechaliśmy już do ośrodka egzaminacyjnego, pochwalił moją jazdę. Miał tylko jedną uwagę, chodziło o omijanie wszystkich dziur na drodze. Wytłumaczyłam mu, że to przez mojego tatę. Jeśli wjechałabym jego samochodem w jakąś dziurę, wypominałby mi to przez najbliższych kilka dni.

Nawiązując do Gorzowa Wielkopolskiego, dowiedziałem się, że jest pani fanką miejscowej żużlowej drużyny, czyli Stali.

Nie mogło być inaczej, skoro ich chyba najbardziej zagorzałym fanem jest mój tata. To jego sprawka. Poza tym rodzice mieszkają tuż obok stadionu. Jak tylko przyjeżdżałam do Gorzowa, a trwał sezon żużlowy, nie mogło mnie tam zabraknąć. Ten sport najlepiej ogląda się, jak wiadomo, na żywo, chociażby ze względu na emocje. Dla mnie prawdziwym hitem są pojedynki Stali Gorzów z klubem z Zielonej Góry, Falubazem.

Już się zatem nie dziwię, dlaczego tłem dla wielu pani sesji są właśnie auta. Widziałem, że jedna odbyła się nawet w Le Mans (znajduje się tam m.in. tor, na którym ściągają się zawodnicy uczestniczący w słynnym wyścigu 24h Le Mans oraz znane muzeum – przyp. red.).

Tak, zostałam tam zaproszona na targi motoryzacyjne przez firmę MSM, dla której wcześniej pozowałam właśnie na sesji zdjęciowej, co zaowocowało dłuższą współpracą. Targami byłam zachwycona, ponieważ udało mi się np. przejechać samochodami, które oglądałam, znałam wcześniej tylko ze zdjęć i telewizji.

A jakim samochodem pani jeździ na co dzień?

Jeżdżę mercedesem klasy C. Nazywam go białą perełką. Uwielbiam to auto, jest wygodne i dość ekonomiczne. Mogłoby mieć tylko lepsze przyspieszenie.

Co znajdziemy w bagażniku „białej perełki”?

Przede wszystkim wożę ze sobą podstawowy zestaw kosmetyczny: odżywkę, szampon, kremy oraz strój sportowy. To zestaw rezerwowy w razie, gdybym zapomniała podstawowego, pędząc na kolejną sesję zdjęciową lub trening. Nie muszę wtedy gorączkowo szukać po sklepach zamienników. Brakuje mi za to koła zapasowego i zdarza się, że słono za to płacę.

Zakładam, że w schowku samochodowym pani auta jest miejsce na płytę Donatana i Cleo?

Oczywiście! Często jej słucham, nie tylko ze względu na muzykę, ale i związane z nią miłe wspomnienia.

Paula Tumala – polska fotomodelka, która szeroką popularność zdobyła dzięki występowi w teledysku hitowego utworu „My, Słowianie” Donatana i Cleo. Wcieliła się w rolę Słowianki ubijającej masło. Teraz jest związana ze stacją MTV. Współprowadzi program „Niemożliwe PL”. W zeszłym roku w opublikowanym przez magazyn „CKM” rankingu 50 najseksowniejszych Polek Paula Tumala znalazła się na drugim miejscu.

Wasze komentarze (1)

  1. Zaniżacie poziom. Lepiej nie zamieścić żadnego wywiadu, niż byle co z jakąś sztuczną lalą, która półnaga pręży się w aucie. Do powiedzenia też miała niewiele ta..."gwiazda"

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.