- Rajd Dakar rozpocznie się w przyszłym roku, ale przygotowania rozpocząłem już teraz. Trzy razy w tygodniu ćwiczę na siłowni, gram także w tenisa. Muszę być maksymalnie sprawny - mówi Michał Wiśniewski.

Z Michałem Wiśniewskim spotkaliśmy się we wrześniu w Szczecinie, tuż przed rozpoczęciem rajdu Baja Poland 2012, zaliczanego do klasyfikacji Pucharu Świata Cross Country. Popularny piosenkarz wystartował w imprezie jako pilot, pomagając w pokonaniu zachodniopomorskich bezdroży doświadczonemu kierowcy - Grzegorzowi Baranowi. Obaj panowie startowali mitsubishi pajero. Na terenie rajdowego miasteczka Wiśniewski zdradził nam m.in., dlaczego nie pociągają go takie luksusowe samochody, jak ferrari czy maserati, oraz skąd wziął się pomysł jego startu w Dakarze.


Jakub Ziębka: Do tej pory byłeś znany ze swoich pasji do pokera i latania. Jednak od kilku miesięcy media informują o twoim nowym, rajdowym wcieleniu. Od dawna interesujesz się motoryzacją?


Michał Wiśniewski:  - W zasadzie to nie. Oczywiście prawo jazdy posiadam już od dawna, jeździłem już niejednym autem, próbowałem swoich sił na motorze, ale o starcie w jakimkolwiek rajdzie samochodowym w ogóle nie myślałem. Mogę chyba powiedzieć, że tym bakcylem zaraziła mnie moja żona, Dominika. Zresztą historia naszego związku jest nierozerwalnie związana z Rajdem Rzeszowskim. Znaliśmy się już wcześniej, dlatego postanowiła mnie na niego zaprosić. Była tam menedżerem zespołów rajdowych. Właśnie w Rzeszowie między nami poważnie zaiskrzyło.


Rajd Baja to pierwsza poważna impreza, w której uczestniczysz jako pilot rajdowy?


- Można powiedzieć, że tak. Dlatego nie startuję tu w roli faworyta. Ale od czegoś trzeba zacząć. Jestem dobrej myśli, startuję przecież z bardzo doświadczonym kierowcą, czyli Grześkiem Baranem. Do pokonania mamy prawie 900 km. Z tego prawie 500 km to odcinki specjalne. Będzie dobrze (ostatecznie para Baran - Wiśniewski zajęła … miejsce - red.). Ale to tylko przetarcie przed znacznie większym wyzwaniem.


Chodzi o Rajd Dakar 2013?


- Dokładnie. To będzie dla mnie bardzo ekstremalne przeżycie, choć niezwiązane z Afryką. Tak, bo nazwa rajdu jest bardzo myląca. Od kilku lat stolica Senegalu nie ma z nim nic wspólnego. Teraz rajdowcy muszą przemierzyć trzy południowoamerykańskie państwa: Peru, Argentynę i Chile. Dystans do pokonania jest imponujący. To ponad 8 tys. km jazdy przez bezdroża, pustkowia i pustynię. Rajd rozpocznie się w przyszłym roku, ale już teraz rozpocząłem przygotowania. Trzy razy w tygodniu ćwiczę na siłowni, gram także w tenisa. Muszę być maksymalnie sprawny.


Rozumiem, że wystartujesz tam także jako pilot?


- Będę nawigatorem Grześka Barana, który ma już duże doświadczenie w Dakarze. Startował już w tym rajdzie kilka razy, załapał się także na Dakar afrykański. Grzesiek przekonuje mnie, że dam sobie radę, bo przecież już od dawna posiadam licencję pilota samolotu. A ja mu wierzę. W sumie to ukończenie Rajdu Dakar będzie dla mnie dużym sukcesem. Podsumowując, wraz z Grześkiem Baranem oraz innym doświadczonym rajdowcem - Darkiem Żyłą - pojedziemy sprawdzonym manem TGA. To dopiero będzie przygoda! W ogóle dobrze czuję się w tym rajdowym towarzystwie. To bardzo fajni, kontaktowi ludzie. A ja lubię nowości. To bardzo mnie rozwija i sprawia dużą przyjemność.


Wróćmy teraz do twoich pierwszych doświadczeń z samochodem. Swoją przygodę z motoryzacją zacząłeś od…


- Skody. Jednak już pierwszego dnia została rozbita. Ale to nie ja, tylko mój kolega. Stare dzieje… Potem jeździłem także maluchem, polonezem, fordem scorpio, następnie byłem wierny bmw. Teraz jestem bardzo praktyczny. Jeżdżę samochodem, który jest bezpieczny i pakowny. Mam w końcu piątkę dzieci. To do czegoś zobowiązuje.


Uważasz się za dobrego kierowcę?


- To chyba muszą oceniać inni. Dominika (zwraca się do swojej żony), jak to jest?


Dominika Tajner-Wiśniewska: - Jeździsz spokojnie, dobrze i bezpiecznie.


Michał Wiśniewski: - No to chyba tak jest. Kiedyś, jak byłem młody, to zdarzało mi się trochę szarżować. Ale to mi minęło. Nie mam też parcia na jakieś luksusowe fury. Jednak kiedy tylko mam ochotę, mogę pożyczyć od moich znajomych taki wóz i sobie pojeździć. I tak kilka razy robiłem. Wsiadałem do ferrari, maserati, ale nie była to dla mnie jakaś wielka radocha. Bo powiedzmy sobie szczerze, do czego służą takie samochody? Głównie do podrywania kobiet. Teraz, kiedy jestem ojcem piątki dzieci, nie są mi one w ogóle potrzebne.


Pamiętasz swój kurs na prawo jazdy i egzamin?


- Powiem szczerze: wcale. Wiem tylko, że zdałem za pierwszym razem. Nie miałem z tym większych kłopotów. Ale wtedy było chyba znacznie łatwiej. Zastanawiam się, czy teraz zdałbym egzamin. Słyszałem, że od nowego roku będzie o to jeszcze trudniej… Ale na szczęście to nie mój problem.


A jaka jest twoja opinia na temat polskich kierowców? Mają potrzebne umiejętności i jeżdżą bezpiecznie?


- Różnie z tym bywa. Wydaje mi się, że część kierowców cały czas źle traktuje pieszych i rowerzystów. Tutaj musimy się jeszcze od innych dużo uczyć. Tak samo różnie jest z polskimi drogami. Kiedy jadę z żoną i dzieciakami do Wisły, to jest to jakaś makabra. Podróż w jedną stronę trwa jakieś sześć godzin. Drogi są w fatalnym stanie. Z kolei do Szczecina jechało mi się dosyć dobrze i sprawnie.


Jakiej muzyki w czasie swoich podróży samochodem słucha Michał Wiśniewski?


- Zazwyczaj włączam radio. Chyba że pojawi się jakaś nowa płyta, która mnie szczególnie zainteresuje. Nigdy nie zawiodłem się np. na Die Toten Hosen i Michale Bajorze.


Rozmawialiśmy już o twoich planach związanych z rajdami samochodowymi. Jak jest z muzyką? Planujesz wydać nową płytę?


- Nawet dwie. Pierwsza z nich to będzie krążek Ich Troje. Pracujemy w studiu, nagrywamy. Myślę, że wyjdzie z tego ciekawy materiał. Już niebawem ukaże się także druga część płyty „Sweterek, czyli 13 postulatów w sprawie rzeczywistości”, którą nagrałem wspólnie z Andrzejem Wawrzyniakiem. Wychodzi więc na to, że rajdy samochodowe nie pochłonęły mnie jeszcze do końca.


 


Jakub Ziębka


 


Michał Wiśniewski (ur. w 1972 r. w Łodzi) to wokalista, kompozytor, lider grupy Ich Troje. Jest także właścicielem internetowego kasyna Wiśniewski Casino oraz szefem Polskiego Związku Pokera.


Największą popularność zdobył z zespołem Ich Troje. Na koncie grupy są dwie diamentowe i platynowe płyty oraz jeden złoty krążek. Wiśniewski był także reprezentantem Polski w dwóch konkursach Eurowizji (2003 r. - Łotwa, 2006 r. - Grecja).


W czerwcu ożenił się z Dominiką Tajner, córką prezesa Polskiego Związku Narciarskiego, a wcześniej trenera Adama Małysza - Apoloniusza Tajnera. Wiśniewski ma czworo dzieci: Xaviera Michała, Fabienne Martę, Etiennette Annę oraz Vivienne Viennę. Wspólnie z Dominiką opiekuje się jej synem Maksymilianem.

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0