Jawne czy tajne?

Istnieje wskazówka, że odpowiedzi stanowią nieodłączny element pytania egzaminacyjnego i muszą być traktowane równorzędnie. Jak zapewne czytelnicy wiedzą, prawo stwarza możliwość do przesyłania ich komisji samodzielnie. Wystarczy je przygotować, wypełnić według wzoru odpowiedni formularz i go wysłać. W formularzu znajdują się rubryki „treść pytania” i „treść odpowiedzi”.

Trwająca już ponad dwadzieścia lat dyskusja, dotycząca nie tylko tego, czego uczyć przyszłych kierowców, ale również w jaki sposób ich egzaminować, powoli dobiega końca. Dzisiaj jest już pewne, że nowoczesna edukacja opiera się na specjalnie przygotowanych pytaniach i odpowiedziach, czyli popularnych testach. Towarzyszą one kursantom już na etapie wykładów, stanowią stały element egzaminów państwowych na prawo jazdy wszystkich kategorii.

Wcześniej też tak było. W latach 80. program szkolenia dla kategorii B zawierał sześćdziesiąt godzin teorii. Szkolono ze znajomości prawa o ruchu drogowym, budowy pojazdu, prowadzono zajęcia z udzielania pierwszej pomocy przedlekarskiej, ćwiczenia z techniki jazdy. Przygotowanych zostało wówczas dwadzieścia zestawów, każdy z nich składał się z dwudziestu pytań jednokrotnego wyboru. Teoretycznie powinny były być one niedostępne, ale różnie z tym bywało.

Zmiana podejścia

Wydawnictwa bez problemów i całkiem oficjalnie dostarczały (nieformalnie) do ośrodków szkolenia kierowców obowiązujące pytania. Oczywiście nie w formie zestawów z odpowiedziami. Wraz z upływem czasu ówczesne Ministerstwo Komunikacji konstruowało nowe pytania, ich liczba powoli, ale systematycznie rosła. Nikomu nie przeszkadzało, że ok. 60 – 80 proc. kandydatów na kierowców za pierwszym razem zdawało teoretyczny egzamin państwowy. Był to raczej powód do zadowolenia i pozytywnej oceny pracy wykładowców. Zarzuty, że część kursantów uczy się wyłącznie na pamięć, zamiast dokładnie, na poziomie wręcz magisterskim, studiować prawo, czyli kodeks drogowy, pojawiły się o wiele później i już w całkiem innej epoce.

Okrągłostołowy przełom umożliwił niekontrolowany rozwój sieci prywatnych OSK, które z trudem radziły sobie z popytem na swoje usługi. W bardzo szybkim czasie spotkaliśmy się z przykrymi tego konsekwencjami – rzeszą kiepskich, niedoszkolonych kierowców i licznymi powodowanymi przez nich wypadkami.

Diagnoza resortu wydawała się oczywista: system szkolenia i egzaminowania jest niedoskonały O zmianach w egzaminowaniu z części praktycznej, roli placu manewrowego, jazd na drogach o podwyższonej prędkości, jazdach nocnych, czyli umiejętności niezbędnych przyszłemu kierowcy, wiemy już chyba wszystko. Właśnie obserwujemy koniec wieloletniej batalii o zmiany w podejściu do celu egzaminu, który w założeniu jest bardzo prosty. Ma służyć ocenie przygotowania przyszłego kierowcy do bezpiecznego uczestnictwa w ruchu drogowym oraz, co bardzo istotne, w jego dalszym samokształceniu. Jednak historia reformowania tak prozaicznej rzeczy, jaką jest przygotowanie odpowiednich do współczesnych wymagań pytań egzaminacyjnych, wkroczyła w całkiem nową fazę. W końcu to Sejm uciął spór o to, czy mają być one jawne, czy tajne. Senat i prezydent nie pozostawili żadnych wątpliwości: pytania są informacją publiczną! Muszą być udostępnione wszystkim, którzy się tym interesują.

Pytania i (brak) odpowiedzi

Ale nie wszyscy podzielają to stanowisko. Jądro problemu tkwi w odpowiedzi na proste dla nauczycieli pytanie: czy przyswajanie wiadomości poprzez nauczenie się poszczególnych partii materiału na pamięć jest dla ucznia korzystne? Niektórzy argumentowali, że można nauczyć się na pamięć wiele tekstów i ich absolutnie nie zrozumieć, co gorsza, nie wiedzieć, jak je wykorzystać w praktyce. Inni twierdzili, że prawo drogowe to w większości znaki, zakazy, nakazy, obowiązki, zapisy liczbowe. Wyuczenie się ich na pamięć miałoby absolutnie wystarczyć.

Koronnym argumentem za opublikowaniem, wzorem stosowanych rozwiązań w Unii Europejskiej, pytań, które ewentualnie mogą stanowić bazę do tworzenia za pomocą algorytmów zestawów egzaminacyjnych, był fakt, że nikt nie jest w stanie nauczyć się na pamięć ich treści i właściwych odpowiedzi. Doprowadziło to dzisiaj do zarejestrowania i zweryfikowania przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju ponad dwóch tysięcy różnej klasy pytań. Wymiana zdań pomiędzy ekspertami obu stron trwa. Nic nie wskazuje na to, że prędko dobiegnie końca.

Obecnie, kiedy wydaje się, że znikły wszelkie bariery uniemożliwiające swobodne korzystanie z praw konsumenckich, pojawił się całkiem nowy, nieuświadamiany dotychczas problem: czy odpowiedzi do pytań stanowią ich nieodłączną część? Kto może je publikować? Konia z rzędem temu, kto potrafi tę łamigłówkę rozwiązać. To akademicki spór na najwyższym legislacyjnym poziomie.

Tylko w ostatnich trzech latach wprowadzono ponad sto poprawek do jeszcze nie całkiem wprowadzonej w życie ustawy o kierujących pojazdami. Piszę o tym na tle niezrozumiałej z poziomu obywatela, całkowicie nikomu niepotrzebnej awantury o rzecz całkiem prostą, czyli narzędzie do egzaminowania kierowców. Ze strony wielu przedstawicieli środowiska OSK oraz środowisk nauczycielskich padają od dawna argumenty za odtajnieniem pytań i odpowiedzi, ponieważ poziom wykształcenia oraz sposób nabycia i utrwalenia wiadomości może zostać właściwie zweryfikowany jedynie w trakcie egzaminu praktycznego. Istotne jest to, żeby kandydat wykazał się umiejętnością do zastosowania w czasie przewidzianym przez instrukcję oraz wykonania w sposób poprawny i zgodny z przepisami ruchu wszystkich zadań egzaminacyjnych. Właśnie dlatego stworzono ścieżkę dostępu dla kandydatów, tzw. eksternów, do egzaminu państwowego bez obowiązkowego szkolenia w OSK. Nie bez znaczenia jest również poziom merytoryczny, czyli jakość pytań. Bardzo wymowne jest powołanie specjalnej komisji weryfikacyjnej, której zadaniem jest ocena i kwalifikacja bazy oraz podwojenie liczby pytań i – miejmy nadzieję – odpowiedzi.

Pytania a prawo

Omawiany przeze mnie temat ma oczywiście swoje odzwierciedlenie w polskim prawie. Wystarczy zajrzeć do artykułu 51 ustawy o kierujących pojazdami:

2a. Część teoretyczna egzaminu państwowego jest przeprowadzana:
1) z wykorzystaniem systemu teleinformatycznego w rozumieniu art. 3 pkt 3 ustawy z dnia 17 lutego 2005 roku o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne zintegrowanego z systemem, o którym mowa w art. 16a, oraz
2) przy użyciu pytań egzaminacyjnych składających się ze scenariuszy, wizualizacji i opisów zatwierdzonych przez ministra właściwego do spraw transportu.
2b. Pytania egzaminacyjne oraz wchodzące w ich skład scenariusze, wizualizacje i opisy zatwierdzone przez ministra właściwego do spraw transportu oraz pytania zawarte w teście egzaminacyjnym stanowią informację publiczną w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 6 września 2001 roku o dostępie do informacji publicznej.

Dodajmy, że dzięki nowelizacji ustawy minister właściwy do spraw transportu został zobowiązany do udostępnienia w formie elektronicznej na stronie internetowej ministerstwa pytań egzaminacyjnych. Z kolei rzecznik prasowy resortu infrastruktury i rozwoju Piotr Popa określił również termin: „nie później niż sześć miesięcy od powołania komisji weryfikującej”. Miała ona powstać trzy miesiące po wejściu w życie ustawy.

Statuty i dobro kursanta

Istnieje wskazówka, że odpowiedzi stanowią nieodłączny element pytania egzaminacyjnego i muszą być traktowane równorzędnie. Jak zapewne czytelnicy wiedzą, prawo stwarza możliwość do przesyłania ich komisji samodzielnie. Wystarczy je przygotować, wypełnić według wzoru odpowiedni formularz i go wysłać. W formularzu znajdują się rubryki „treść pytania” i „treść odpowiedzi”.

Szkolenie kierowców to wielki i dobrze prosperujący rynek dla wielu podmiotów. To, że ich działania nie zawsze dają się pogodzić z interesami obywateli, jest tajemnicą poliszynela. Z punktu widzenia codziennej pracy OSK pomoce naukowe w formie proponowanej przez wydawnictwa są akceptowane, bo zwalniają od odpowiedzialności za niemożliwe do zweryfikowania w inny sposób, często zaskakujące sformułowania i odpowiedzi. Łatwo też wytłumaczyć się z niepowodzeń egzaminacyjnych swoich kursantów brakiem dostępu do kompletnej bazy pytań. Dziwi jednak milczenie i brak jasnego stanowiska w tej sprawie przedstawicieli organizacji reprezentujących środowisko związane ze szkoleniem kierowców. Czy w interesie społecznym nie leży obowiązek przestrzegania podstawowych zapisów w statutach dotyczących dbania o kursantów? Czy akceptowalne jest, żeby organizacje pozarządowe nie potrafiły w odpowiednim czasie zareagować na bojkotowanie prawa poprzez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, polegające na braku publikacji stosownych materiałów, stanowiących, co jeszcze raz podkreślam, informację publiczną?

Liczmy na młodych!

Nawiązując do organizacji branżowych – jest jeszcze jeden ważny temat. Chodzi o cenę minimalną. Na spotkaniu w Łowiczu, które odbyło się pod koniec maja, przedstawiciele PFSSK, PIGOSK, OIGOSK oraz inni zaproszeni goście mieli wypracować w tej sprawie wspólne stanowisko. W razie braku postępu w negocjacjach z resortem miała być nawet rozważana organizacja protestu. Stwierdzono jednak, że wobec pozytywnego gestu ministerstwa należy go zawiesić i śledzić losy przedstawionego przez organizacje branżowe projektu.

Tymczasem nieoczekiwanie nastąpiła… zmiana ministra! Trudno jest więc dzisiaj przewidzieć, czy w związku z tym resort, w trakcie prezentacji i debaty w podkomisji sejmowej, do której miały trafić wypracowane postulaty, uwzględni chociaż część projektowanych zmian.

Chciałbym wiedzieć, jaka będzie determinacja organizacji branżowych w doprowadzeniu projektu do końca. Czy nie zwycięży chęć pójścia na kompromis za wszelką cenę? Kiedy i w jakiej kadencji będą procedowane ewentualne zmiany? Jak sobie poradzimy w nowej sytuacji politycznej, kiedy w całym kraju pojawiła się chęć dokonania poważnych zmian w dotychczasowym sposobie funkcjonowania państwa? Czy jesteśmy przygotowani do ubiegania się o zmiany prawa?

Dzisiaj, po wielu latach nowelizowania ustawy o kierujących pojazdami, wiemy dokładnie, co w prawie należy zmienić. Czeka na to kilkadziesiąt tysięcy instruktorów i wykładowców. Bo chodzi o zmiany, które w radykalny sposób poprawią sytuację ekonomiczną nie tylko OSK, ale przede wszystkim pracowników w nich zatrudnionych!

Mam nadzieję, że reprezentacja ludzi młodych i odważnych, chcących uczciwie pracować w wybranym zawodzie, która wzorem innych branż na pewno szybko powstanie i weźmie sprawy w swoje ręce, zakończy ten wieloletni chocholi taniec, doprowadzając sprawę do szczęśliwego zakończenia!

Wojciech Szemetyłło

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.