Batalia o fotoradary trwa. Podważane jest niemal wszystko - od sposobu oznaczania urządzeń mierzących prędkość poprzez sposób informowania kierowcy o zarejestrowanym wykroczeniu po grono instytucji uprawionych do obsługi fotoradarów. Teraz pod lupę wzięto ponownie sposób składania zeznań.

Przypomnijmy, że zarejestrowanie wykroczenia przez fotoradar nie jest równoznaczne z nałożeniem mandatu. Najpierw ITD zwraca się do właściciela pojazdu z prośbą o przyznanie się do popełnienia wykroczenia bądź wskazanie osoby, której pojazd został powierzony. Ma on prawo do odmowy złożenia zeznań, co skutkuje nałożeniem mandatu za niewskazanie sprawcy.


Świadek z możliwością odmowy?


Proste i przejrzyste? Nie do końca. Kiedy kierowca zostaje przyłapany na gorącym uczynku przez funkcjonariusza, policjant, strażnik miejski lub przedstawiciel ITD proponuje zakończenie sprawy nałożeniem mandatu karnego na konkretną osobę, która może nie zdecydować się na jego przyjęcie i dochodzić swoich praw w sądzie. W przypadku zdjęcia z fotoradaru właściciel pojazdu otrzymuje zawiadomienie o stwierdzonym wykroczeniu. Nadawca korespondencji nie wskazuje jednak winnego, licząc, że zostanie on wskazany lub przyzna się do winy. Przyznający się dokonują samooskarżenia. W przypadku pojazdu używanego przez kilku członków rodziny w grę wchodzi wskazanie najbliższej osoby, która mogła korzystać z pojazdu.


„Rzeczpospolita” poinformowała, że sejmowa komisja ds. petycji zdecydowała, że przygotuje zmiany kodeksu wykroczeń. Poparta ma zostać styczniowa petycja Fundacji Instytutu Thomasa Jeffersona. Gdyby przepisy weszły w życie, świadek w sprawie o wykroczenie - podobnie, jak ma to miejsce w przypadku dochodzenia w sprawie przestępstw - mógłby odmówić odpowiedzi na pytania, gdyby narażałyby na odpowiedzialność jego lub jego najbliższych. W oczywisty sposób mogłoby to uniemożliwić karanie kierowców, których nie przyłapano na gorącym uczynku, tylko proszono o złożenie zeznań, a oni zasłonili się dobrem własnym lub najbliższych.


Sądowa uchwała


Czy idea takich zmian w prawie jest słuszna? Pod koniec 2004 roku Sąd Najwyższy podjął uchwałę w sprawie dotyczącej wykroczenia drogowego. Pasażer samochodu, który uczestniczył w kolizji, odmówił udzielenia odpowiedzi odnośnie kierującego pojazdem, by nie obciążać osoby mu najbliższej. SN stwierdził, że: „zaprezentowanego typu rozumowania nie można zaakceptować. Prowadzi ono bowiem, w każdej swojej wersji, do niezasadnego poszerzania lub zawężania przepisu o charakterze wyjątkowym. (...) Należy przyjąć, że odpowiednie stosowanie - z mocy art. 41 § 1 kpw - w postępowaniu w sprawach o wykroczenia art. 183 § 1 kpk, w jego brzmieniu od 1 lipca 2003 roku, nie oznacza, aby osoba przesłuchiwana w charakterze świadka w sprawie o wykroczenie mogła odmówić odpowiedzi na pytanie także wtedy, gdy odpowiedź taka narażałaby osobę jej najbliższą na odpowiedzialność za wykroczenie. Może to uczynić jedynie, gdy odpowiedź ta mogłaby narazić osobę dla świadka najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. W konsekwencji także osoba rozpytywana w sposób pozaprocesowy przez uprawniony organ, żądający od niej informacji, której z mocy przepisu szczególnego ma obowiązek przekazać temu organowi, może odmówić udzielenia odpowiedzi, czyli nie udzielić określonej wiadomości, tylko wówczas, gdy owa odpowiedź (informacja) mogłaby narazić osobę jej najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, a nie za wykroczenie. Ustawodawca dopuszcza zatem możliwość postawienia świadka w sytuacji konfliktowej, tak w postępowaniu karnym, jak i w innym postępowaniu, w którym art. 183 § 1 kpk ma zastosowanie, w tym i w sprawach o wykroczenia. Uznaje jednak, że ze względu na wagę wykroczeń nie jest to konflikt na tyle istotny, aby zasługiwał na potraktowanie takie samo, jak obawa narażenia siebie lub osoby najbliższej na odpowiedzialność za przestępstwo”.


Zapominamy o bezpieczeństwie


Niuanse prawne i ewentualne luki w przepisach są nieuniknione. Spoglądając na medialną wrzawę, jaką od lat budzą wszelkie doniesienia na temat fotoradarów i urządzeń rejestrujących zachowania kierowców, nie sposób odnieść wrażenia, że zapominamy o sednie sprawy - bezpieczeństwie. Rozwiązania, które są kwestionowane w Polsce, z powodzeniem funkcjonują w Europie. Mało tego. Nie dość, że nasze sankcje należą do najmniej dotkliwych, to cieszymy się znacznie większą swobodą od mieszkańców innych krajów. Żeby nie być gołosłownym, wspomnijmy o niemieckich fotoradarach. Nie poprzedzają ich tablice ostrzegawcze, nie są oklejone odblaskową folią. W zdecydowanej większości przypadków to szare urządzenia, które wykonują swoją pracę, stojąc np. za barierą autostrady z ograniczeniem prędkości do 120 km/h. A sposób na uniknięcie korespondencji z ITD czy straży miejskich jest jeden i do tego w 100 proc. skuteczny. Wystarczy jeździć zgodnie z przepisami.


Łukasz Szewczyk

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0