Co wypracuje zespół doradczy?

Zarządzenie ministra infrastruktury i budownictwa, dotyczące powołania zespołu doradczego, przejdzie do historii. Po raz pierwszy taki zespół, w takim składzie (m.in. przedstawiciele środowiska szkoleniowego i egzaminacyjnego) będzie działał na wysokim szczeblu. Sceptycy już dzisiaj mocno krytykują tę nowatorską w założeniu inicjatywę. A ja jestem pozytywnie nastawiony do tego typu projektu!

Mimo że ostatnie informacje o zagrożonej dacie wejścia w życie systemu CEPiK 2.0 brzmią coraz bardziej realnie, zmiany wcześniej czy później wejdą w życie. A dotyczą spraw ważnych, m.in. obiegu dokumentów związanych z profilem kandydata na kierowcę (PKK).

Pierwsza i zasadnicza zmiana dotyczy źródła pobierania PKK, która dla przeciętnego kursanta jest chyba mało istotna. Dotyczy on dołączenia aplikacji z PKK do Centralnej Ewidencji Kierujących. Z punktu widzenia możliwości dalszej obróbki danych ujednolicenie obiegu dokumentów ma jednak duże znaczenie dla wszystkich uczestniczących w szkoleniu i egzaminowaniu oraz przyszłych losów początkującego kierowcy.

Zmiany zaszkodzą trochę przedsiębiorcom prowadzącym biznes szkoleniowy. Chodzi o obowiązek uzyskania przez OSK podpisu zaufanego lub elektronicznego. A to, jak wiadomo, kosztuje. Przykre, ale do takiego traktowania już chyba większość z nas się przyzwyczaiła…

Wady i zalety systemu

Na ośrodek prowadzący szkolenie spadnie także obowiązek śledzenia w trakcie szkolenia ewentualnych zmian w profilu kursanta. Chodzi na przykład o stan jego zdrowia, otrzymane mandaty i prawomocne wyroki skutkujące zakazem prowadzenia lub ubiegania się o prawo jazdy. Gdy takie informacje będą miały wpływ na losy kursanta, ośrodek jest zobowiązany do natychmiastowego zawieszenia dalszego szkolenia.

Ale jak miałoby to sprawnie działać w praktyce? W jaki sposób w systemie będą nanoszone na bieżąco informacje, które napływałyby z policji, sądów, służby zdrowia, od lekarzy upoważnionych do badań kierowców? I kolejne pytanie: jak system będzie reagował na te zmiany? Pożyjemy, zobaczymy. Jednak obawiam się, że tak jak w wielu poprzednich znanych przypadkach, zapis ten przysporzy wielu kłopotów. Pozostanie jedynie na papierze, komplikując i tak rozbudowaną ponad wszelką miarę biurokrację.

Już na pierwszy rzut oka widać, że zapomniano, a może celowo (w co chyba nie wierzę) pominięto, możliwość legalnego kontynuowania doszkalania po zdanym egzaminie! Niewątpliwą zaletą zapowiadanego rozwiązania jest za to zagwarantowanie kursantowi swobody w dysponowaniu i umieszczaniu w dowolnej szkole jazdy i ośrodku egzaminowania własnego profilu.

Wdrażania planu ciąg dalszy

W zamierzeniu autorów program ma umożliwić realizację zadań i obowiązków związanych z prawidłową realizacją przebiegu szkolenia, wymaganą przez ustawę o kierujących pojazdami. Z doświadczenia, wynikającego z permanentnie wdrażanych przez OSK kolejnych zapisów nowelizacji tego aktu prawnego, wiem, że można się spodziewać różnych rzeczy. Jakoś wątpię, żeby tym razem nie wystąpiły problemy na styku urzędy – WORD-y – kursanci. Czy rozwiązanie przyniesie tak długo oczekiwaną poprawę jakości i podniesienie standardu naszego szkolenia? Mam wątpliwości. Być może przekonamy się o tym już niedługo…

Czy fakt, że wprowadzone zmiany nie dotyczą praktycznie najważniejszej, bo merytorycznej istoty naszej pracy, uzasadniają poniesienie tak wielkich kosztów tego przedsięwzięcia? Tak się składa, że we wrześniowym numerze „Szkoły Jazdy” zwróciłem uwagę na niepokojącą tendencję wzrostu, a może nawet nadmiaru administracyjnych regulacji obciążających i uniemożliwiających prawidłowe i zgodne z logiką działanie OSK. Dobrze, że resort konsekwentnie kończy rozpoczęte przez poprzedników projekty. Niewątpliwie do nich należy ustawa o kierujących pojazdami z towarzyszącymi jej rozporządzeniami i odłożonymi projektami, takimi jak CEPiK.

Już najbliższy czas pokaże, czy proponowane przez ministerstwo działania dotyczące powołania całkiem nowych instytucji mają na celu rozpoczęcie kolejnego etapu wdrażania całkowicie nowatorskich rozwiązań, o którym już od dłuższego czasu głośno się mówi. A może otrzymany czas trzeba po prostu wykorzystać na ograniczenie lub wręcz likwidację biurokratycznej zmory gnębiącej tzw. model szkolenia?

Spełniony postulat. Mamy zespół!

W sierpniu dość niespodziewanie minister infrastruktury i budownictwa zarządzeniem nr 35 powołał zespół doradczy do spraw szkolenia i egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami. To chyba dobra decyzja, jeśli weźmiemy pod uwagę wysuwane od dawna postulaty, formowane przez przedstawicieli naszego środowiska. Zadania, jakie powierzył zespołowi minister, wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom. Być może są zapowiedzią dalszej i o wiele skuteczniejszej niż dotychczas współpracy. Pozwolę sobie na szczególne zwrócenie uwagi czytelników na najistotniejsze z naszego punktu widzenia elementy, które wyraźnie definiują kierunki przyszłych działań. Otóż, zgodnie z zarządzeniem, do zadań zespołu mają należeć:

1. analiza przepisów ustawy o kierujących pojazdami (Dz. U. z 2016 roku poz. 627) w zakresie szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami oraz przeprowadzania egzaminu państwowego na prawo jazdy

2. opracowywanie propozycji zmian do ustawy o kierujących pojazdami i aktów wykonawczych do niej

3. opracowywanie propozycji rozwiązań przyczyniających się do podniesienia jakości szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami oraz przeprowadzania egzaminu państwowego na prawo jazdy

4. systematyczna ocena skuteczności obowiązujących przepisów prawnych w obszarze szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami oraz zmian do tych przepisów przeprowadzania egzaminu państwowego na prawo jazdy i w razie potrzeby opracowywanie propozycji.

Dobra decyzja

To zarządzenie przejdzie do historii. Po raz pierwszy taki zespół, w takim składzie (m.in. przedstawiciele środowiska szkoleniowego i egzaminacyjnego) będzie działał na wysokim szczeblu. Aby nie być gołosłownym, zwracam uwagę, że dotychczas w Krajowej Radzie BRD wśród kilkudziesięciu reprezentowanych podmiotów nie ma stałego miejsca dla nich miejsca. W wojewódzkich radach BRD mogą uczestniczyć, ale mają tylko głos doradczy.

Od tego, jak ułoży się współpraca pomiędzy członkami środowiska związanego ze szkoleniem osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami (trzy osoby), środowiska związanego z egzaminowaniem (trzy osoby) oraz ruchem drogowym (trzy osoby) będzie zależał los tego nowatorskiego w naszej rzeczywistości przedsięwzięcia.

Jestem pewien, że wśród przedstawicieli naszego środowiska znajdą się osoby spełniające tak wysokie wymagania. Trzeba zauważyć, że ograniczenie liczby uczestników do dziewięciu ekspertów daje niepowtarzalną szansę na wyraźną artykulację problemów, które są znane od dawna w naszym środowisku.

W tak małym, ale bardzo reprezentatywnym zespole powinno być o wiele łatwiej o wypracowanie konkretnego stanowiska i konieczne dla wspólnego dobra kompromisy. Praktyka procedowania, zarówno w trakcie konsultacji społecznych, jak i podczas debat w podkomisjach i komisjach sejmowych, nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.

Jest całkowicie odmienną sprawą, jak minister wraz ze swoim zespołem zechce zagospodarować oraz przełożyć na konkretne działania legislacyjne wypracowane i przedstawione do realizacji wnioski. Jaki będzie mechanizm podejmowania decyzji? Jaką moc sprawczą będą one miały? Tego na razie nie wiemy.

Nie czas na krytykę!

Pojawia się też kilka innych pytań. Czy wypracowane stanowiska staną się wiążące dla ministra i jego urzędników? Czy wreszcie członkowie zespołu potrafią wznieść się ponad codzienność i zrezygnować z debatowania nad niewielkimi problemami dotyczącymi bieżącego administrowania szkoleniem i egzaminowaniem? Czy uda im się stworzyć spójny model?

Program naprawy fatalnej sytuacji, w jakiej znajduje się szkolenie kierowców, musi być na miarę naszych aspiracji. Uwzględniać wciąż nowe wyzwania, dotyczące ogólnych zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego, zmian jego organizacji, nowych i wciąż podnoszących się wymagań dotyczących nie tylko kierowców, ale również innych uczestników ruchu drogowego. Program, którego realizacja musi się zaczynać już w wieku przedszkolnym i który powinien być realizowany przez cały okres edukacji młodego pokolenia. Program, który w miarę upływu czasu umożliwi doszkalanie i edukację na każdym poziomie rozwoju kierowcy. Sceptycy już dzisiaj mocno krytykują tę nowatorską w założeniu inicjatywę. A ja jestem pozytywnie nastawiony do tego typu projektu!

Rada się zmienia

Ostatnio dotarła do nas kolejna ciekawa i obiecująca informacja. Chodzi o rozpoczęcie prac nad restrukturyzacją Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Ta instytucja działa już dwadzieścia lat. I co najważniejsze – działa na rzecz rozwoju motoryzacji. Trzeba to docenić.

Mam nadzieję, że w miarę krystalizowania się struktury rady, jak i jej roli w procesie dochodzenia do podjęcia ostatecznych decyzji, które trafią na biurko ministra jako projekty rozporządzeń lub ustaw, będę mógł dzielić się z nasuwającymi się uwagami. Obiecuję, że chętnie wrócę do tego tematu. Jestem pewien, że jesień przyniesie nam jeszcze niejedną atrakcję w życiu zawodowym. Jako niepoprawny optymista chciałbym zapewnić, że będą to tylko dobre i oczekiwane przez wszystkich wiadomości.

Wojciech Szemetyłło

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.