Zdradliwe dzieło

Zakład Ubezpieczeń Społecznych kwestionuje umowy o dzieło, zawierane pomiędzy ośrodkami szkolenia a członkami komisji egzaminacyjnych na kwalifikację wstępną. W tym przypadku właściwą formą zatrudnienia są umowy-zlecenia – uważa ZUS.

Właśnie z taką interpretacją prawa spotkał się właściciel toruńskiego Centrum Szkolenia Majer, Jerzy Marks. Inspektorka ZUS przeprowadziła kontrolę ośrodka w grudniu ubiegłego roku i styczniu 2015 roku. Przedmiotem jej analizy były natomiast lata 2011 – 2013.

Zlecenie, nie dzieło

Co wyniknęło z kontroli? ZUS w Toruniu zwrócił uwagę na kwestie związane z egzaminami na kwalifikację wstępną. Przypomnijmy, że czuwa nad nimi specjalna komisja, którą powołuje wojewoda. Zasiadają w niej trzy osoby. Przysługuje im oczywiście wynagrodzenie, które pokrywa ośrodek prowadzący kurs. Ten musi zawrzeć z członkami komisji umowy. Często zdarza się, że są to umowy o dzieło. Tak było w przypadku Centrum Szkolenia Majer.

Właśnie to wzbudziło wątpliwości inspektorów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Ich zdaniem, przeprowadzenie testu kwalifikacyjnego przez członków komisji stanowi „określoną powtarzalną czynność faktyczną, której cechą jest staranność działania, a nie rezultat, czyli dzieło”.

W dokumencie, którzy został przesłany do Centrum Szkolenia Majer, możemy także przeczytać, że „umowa o dzieło to umowa o pewien określony rezultat pracy i umiejętności ludzkich – rezultat zindywidualizowany co do efektu z uwagi na daną umiejętność człowieka – rezultat pozwalający rozróżnić go od innych rezultatów tego samego charakteru. Stąd celem tej umowy nie jest samo wykonywanie umówionych czynności, lecz wytworzenie dzieła, czyli konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, który musi mieć charakter samoistny i być ucieleśniony, czyli przybrać określoną postać w świetle zjawisk zewnętrznych. Rezultat ten musi być też obiektywnie osiągalny i pewny, a przy tym sprawdzalny, czyli zdatny na poddanie sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych i prawnych danego dzieła. Jeżeli natomiast czynności wykonywane w ramach łączącej strony umowy do takiego konkretnego i indywidualnie oznaczonego celu nie prowadzą, możemy jedynie mówić o świadczeniu usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu”.

Podstawą do takiej interpretacji ZUS są wyroki sądów, które zapadały w podobnych sprawach.

Błąd wojewody

Co ciekawe, ośrodki szkolenia kierowców, które zawierały umowy z członkami komisji, w błąd wprowadził wojewoda kujawsko-pomorski. Dlaczego? W wydanym przez niego zarządzeniu z grudnia 2009 roku było napisane, że wynagrodzenie członkom komisji wypłaca przedsiębiorca na podstawie umowy cywilnoprawnej. A w załączniku znajdował się wzór umowy o dzieło. ZUS stwierdził, że takie działanie wykracza poza kompetencje wojewody.

Błąd co prawda został naprawiony w zarządzeniu z sierpnia 2010 roku, w którym nie było już mowy o rodzaju zawieranych umów, ale cały czas zdarza się, że członkowie komisji przychodzą do ośrodków z gotowym wzorem umowy o dzieło.

Co na to Urząd Wojewódzki?

– Wykorzystywany przez członków komisji druk umowy o dzieło nie jest zatwierdzonym przez wojewodę kujawsko-pomorskiego załącznikiem do regulaminu, w związku z tym nie jest obowiązującym do stosowania przez członków komisji – mówi rzecznik prasowy Bartłomiej Michałek. – Do zakresu działania ZUS należy w szczególności stwierdzanie i ustalanie obowiązku ubezpieczeń społecznych oraz kontrola wykonywania – zarówno przez płatników składek, jak i ubezpieczonych – obowiązków w zakresie tych ubezpieczeń. ZUS jest uprawniony do weryfikowania, czy osoba niezgłoszona do ubezpieczeń społecznych posiada tytuł do objęcia tymi ubezpieczeniami, określony obowiązującymi przepisami. W tym zakresie ZUS ma prawo do badania zarówno zawarcia umów, jak i ich treści. Jeżeli więc w konkretnym przypadku ZUS w trakcie prowadzonego postępowania wyjaśniającego lub przeprowadzanej u przedsiębiorcy kontroli stwierdzi, że umowa o dzieło została zawarta dla pozoru lub w celu obejścia prawa (tj. uniknięcia opłacania obowiązkowych składek), to ma prawo ją zakwestionować. W konsekwencji kwalifikuje taką umowę jako umowę-zlecenie bądź umowę o świadczenie usług. Wojewoda kujawsko-pomorski nie jest właściwy do dokonywania oceny, która z umów cywilnoprawnych powinna być stosowana.

Jaki jest finał tej sprawy? Jerzy Marks nie zamierza się od decyzji ZUS odwoływać.

– Chciałbym jednak, żeby to samo nie przydarzyło się innemu ośrodkowi – mówi.

Jakub Ziębka

Wasze komentarze (7)

  1. Kilka lat temu przez całą polskę przeszła fala kontroli urzędów skarbowych która ponad wszelką możliwośc wykazała ,że zawierane umow o dzieło z instruktorami nauki jazdy jest niezgodne z obowiązującymi przepisami dotyczącymi pracy OSK. To właśnie między innymi z tego powodu w UoKP znalazł się oczekiwany przez część naszego środowiska zapis o zatrudnieniu instruktorów nauki jazdy. Warto się chyba zastanowić dla czego i pod czyim wpływem -lobbingiem została wprowadzona poza ustawowa interpretacja umożliwiająca pracę w OSK na tak zwanych umowach śmieciowych z wielką szkodą dla wielu młodych nie posiadających emerutur instruktorów? Z opisywanego przykładu dotyczącego wynagrdzana pracowników komisji egzaminacyjnych na podstawie umów o dzieło wynika ,że chęć obniżenia kosztów jest nie do pogodzenia z interesem fiskusa.W.Sz
  2. Dziwię się właścicielom OSK, ktorzy podpisywali z komisją kwalifikacji umowy o dzieło ponieważ rozporządzenie określa kwotę brutto wynagrodzenis członków komisji. Jeśli ktoś posiada ułamek wiedzy o finansach i podatkach to powinien wiedzieć, że w takim przypadku dla właściciela OSK nie znaczenia jaką unowę zawiera skoro keota brutto jest określona. A wojewodę, ktory "kazał" zatrudniać komisję na "dzieło" powinno się zwolnić z tego stanowiska.
  3. Właściciel OSK według mojej opini formalnie nie musi się obawiać ponieważ zgodnie z literą prawa wynogrodzenie w wysokosci 1000 pln brutto wypłacił. Jedynymi osobami,które powinny zapłacić unezpieczenie to członkowie komisji. ZUS jednak jako instytucja rodem z PRLu zarząda zapłaty of właściciela OSK. Ten jednak może drogą sądową dochodzić zwrotu od człon?ów komisji. Sprawa 100% wygrana.
      • Podaj więcej szczegółów o sprawie z Bydgoszczy. Jeśli Państwo nakazuje płacić 1000 brutto to żadna instytucja nawet ZUS nie może zmusić przedsiębiorce do zaplacenia składki od wyższego wynagrodzenia.
  4. Przy okazji dyskusji w tej materii dobrze byłoby aby jakieś stowarzyszenie wzięło się również za zmianę kwoty wynagrodzenia za egzaminy z kwalifikacji. Nie sądzą Państwo, że to duża przesada 1000 PLN do podziału dla 3 osób za egzamin, który trwa ok 15-30 minut. Mam wrażenie że kwota taka to jest jedna z tych rzeczy o których mówił Balcerowicz i Wałęsa, że nie wszystko udało się zrobić!!!
    • Za 15 minut bycia na egzaminie to 300 zł. jeszcze mało. Jedziesz objazdówke jednego popołudnia do 3-ch ośrodków ,co daje 900 stów na głowe , jako członka komisji ,przewodniczący kauje 1200 zeta, do tego dostajesz w łapę nieładnie mówiąć za dojazd . Pazerność jakich mało. Tyle to lekarz nie zarabia jednego krótkiego popołudnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.