Wycinanie filtrów przestanie się opłacać. Mają wzrosnąć kary, aż dziesięciokrotnie!

Wygląda na to że wycinanie DPF-ów z silników Diesla przestanie się opłacać. W Sejmie trwają bowiem prace nad projektem zmian w prawie, wymierzonych w ludzi zamieszanych w proceder usuwania filtrów cząstek stałych. Kary mają wzrosnąć dziesięciokrotnie.

Jeśli w internetowej wyszukiwarce wpiszemy hasło „filtr cząstek stałych”, pojawią nam się informacje dotyczące jego usuwania. To niestety najpopularniejsza metoda rozwiązywania problemów z urządzeniem, które zatrzymuje znaczącą część sadzy generowanej przez silnik Diesla. Dlaczego tak się dzieje?

Spaliny są rakotwórcze

Instalacja nowego filtra jest droga (kosztuje ok. 7-10 tys. zł) i w przypadku wielu aut kompletnie nieopłacalna. Poza tym jego obecność pogarsza osiągi pojazdu i podwyższa zużycie paliwa. Dlatego po naszych drogach porusza się wiele pojazdów wydmuchujących czarne obłoki. Normy emisji spalin są oczywiście notorycznie przekraczane.

Jazda za takim miłośnikiem „oddychającego pełną piersią” TDI skutkuje nie tylko brudnym autem, ale i wręcz skraca życie ludzkie, co potwierdzili już naukowcy. Badania wskazują też m. in. na silną rakotwórczość dieslowskich spalin, związaną w szczególności właśnie z cząstkami z stałymi, które zamiast zostać wypalone w filtrze, trafiają do atmosfery i osadzają się w płucach. Jednak, cytując klasyka – niektórych nie da się przekonać, że „czarne jest czarne, a białe jest białe”. Nie brakuje przecież chętnych nawet na dieslowskie kabriolety z wyciętym DPF-em. Stąd potrzeba zmian w prawie i wyższych kar.

Wyższe kary i holowanie

Posłowie, odpowiadając m.in. na postulaty Instytutu Transportu Samochodowego, zmierzają do zaostrzenia kar dla kierowców za poruszanie się samochodami z niesprawnym albo z wyciętym filtrem cząstek stałych oraz dla warsztatów, które oferują usługi jego wycięcia lub modyfikacji. Tworzona w tym celu nowelizacja prawa o ruchu drogowym i kodeksu wykroczeń miałaby wejść w życie już po 60 dniach od momentu w którym zostanie ogłoszona w Dzienniku Ustaw. Przewiduje ona dziesięciokrotny wzrost kar. Zamiast mandatu do 500 zł grozić będzie 5 tys. zł grzywny. Zarówno właścicielowi samochodu jak i warsztatu. Ma to sprawić, że wycinanie DPF-ów zwyczajnie przestanie się opłacać. Dodatkowo przepisy mają pozwolić na odholowanie pojazdu, „którego stan narusza wymagania ochrony środowiska”.

Radosław Biernat

zdjęcie: Marco Verch/Flickr

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.