WORD-y nad przepaścią finansową

pieniądze

Dyrektorzy wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego chcą, żeby egzaminowani przez nie kandydaci na kierowców płacili więcej. Ministerstwo Transportu rozwiewa ich nadzieje.

– Już trzy lata temu wyliczyliśmy, że aby egzamin był opłacalny dla WORD-u, musiałby kosztować ok. 200 zł. Teraz nawet 250 zł – mówi Andrzej Szklarski, szef Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. – Egzaminowanie nie jest jedynym naszym zadaniem. Bardzo ważne jest też propagowanie bezpieczeństwa ruchu drogowego, ale często na to nie starcza już środków.

Dyrektorzy WORD-ów z całej Polski spotkali się w grudniu z ministrem transportu Sławomirem Nowakiem. Jednym z tematów rozmowy był właśnie postulat związany ze zmianą stawek za przeprowadzane egzaminy. Środowisko egzaminatorów jednym głosem mówi, że podwyżka jest niezbędna.

Dziś egzamin na prawo jazdy kategorii B kosztuje 22 zł (część teoretyczna) oraz 112 zł (część praktyczna). Stawka obowiązuje od 1 stycznia 2004 r.

– Przez ten czas zdecydowanie wzrosły koszty utrzymania ośrodków. I nie chodzi tylko o drożejące z dnia na dzień paliwo – mówi Andrzej Szóstek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie. – Obecnie jesteśmy na granicy zbilansowania wydatków i przychodów.

Andrzej Daniszewski, dyrektor WORD w Białymstoku: – Rok temu byliśmy na minusie. Na początku 2012 r. sytuacja troszkę się poprawiła. Wynikało to z zamieszania wokół zmian w egzaminach teoretycznych, które miały wejść w życie w pierwszych miesiącach tego roku.

Podobnie na łamach „Gazety Wyborczej” mówi Zbigniew Kot, dyrektor WORD w Białej Podlaskiej: – Ubiegły rok zamknąłem z 5 tys. zł na minusie z działalności egzaminacyjnej.

Dyrektor Daniszewski z Białegostoku nie jest optymistą. Twierdzi, że w kolejnych latach może być gorzej. – Obserwując dane demograficzne wiemy, że egzaminów będziemy przeprowadzać coraz mniej. Tym samym mniejsze będą wpływy, a wiadomo, że egzaminowanie to główne źródło finansowania działalności.

Wnioski o podwyżkę cen za egzaminy na prawo jazdy mają służyć nie tylko ratowaniu istnienia wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Mogą wpłynąć pozytywnie na samych kursantów.

– Kiedy będą musieli zapłacić więcej, to będzie im zależało na odpowiednim przygotowaniu – mówi Andrzej Szklarski. – Wymuszą na szkołach wyższy poziom kształcenia kierowców.

Zdzisław Snopek, właściciel szkoły nauki jazdy z Olsztyna, skłania się do propozycji jednego z posłów. – Zamiast podwyższać ceny, WORD-y powinny zrezygnować z własnych samochodów, ponieważ nie ponosiłyby kosztów utrzymania aut.

„Biuro Ministra informuje, że obecnie nie są prowadzone prace nad zmianą rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 11 grudnia 2003 r. w sprawie wysokości opłat i stawek wynagrodzenia za sprawdzenie kwalifikacji oraz za wydanie dokumentów w tych sprawach” – pisze do „Szkoły Jazdy” Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.

Według Andrzeja Szklarskiego, zmiana cen powinna podlegać waloryzacji i być każdego roku zmieniana np. o wskaźnik inflacji. – Wystarczyłby odpowiedni zapis na etapie stanowienia prawa – mówi Szklarski.

Dyrektorzy boleją nad brakiem środków na działania związane z poprawą bezpieczeństwa ruchu drogowego. – Konieczna jest edukacja komunikacyjna już jak najmłodszych uczestników ruchu – mówi Andrzej Szklarski. – Kiedyś zakładałem, że każde 10 zł zapłacone za przeprowadzenie egzaminu zostanie przeznaczone właśnie na ten cel. Niestety, rzeczywistość jest dziś zupełnie inna.

– Dotąd finansowaliśmy budowy szkółek ruchu drogowego na przyszkolnych boiskach w całym województwie, przygotowywaliśmy też różne konkursy z upominkami dla maluchów – mówi Tadeusz Kondrusiewicz, dyrektor WORD-u w Bydgoszczy. – Teraz muszę się poważnie zastanowić, z których inwestycji zrezygnować, a które przełożyć na przyszły rok. Nie mogę obniżyć pensji egzaminatorom, bo reguluje je od kilku lat ministerstwo. Najłatwiejszym sposobem na obniżenie kosztów byłoby zwalnianie ludzi.

Dyrektorzy WORD-ów na terenie kraju także ubolewają nad tym, że brakuje im środków na prowadzenie działalności, do której obok egzaminowania są powołani, czyli do działań służących poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Starają się je zapewnić prowadząc inne rodzaje działalności. Najpopularniejsze źródła dochodów to kursy dla kierowców mających zbyt wiele punktów karnych czy wynajem pomieszczeń. Ośrodek z Zamościa, żeby łatać dziurę budżetową, rozważa, czy nie oferować nowej usługi – malowania na ulicach oznakowania poziomego, zaś WORD-y np. w Olsztynie i Bydgoszczy od lat prowadzą stacje diagnostyczne.

Anita Urszula Małecka

 

9 komentarzy do “WORD-y nad przepaścią finansową”

  1. Niegdyś egzaminatorzy nie byli na etatach jak w chwili obecnej. Pracowali w różnych instytucjach i po pracy lub na uropach przeprowadzali egzaminy na umowę zlecenie. Takie rozwiązania były dochodowe, gdyż koszty utrzymania egzaminatora były mniejsze. Może trzeba wrócić do starych sprawdzonych metod?
    takie

  2. Może powróćmy z egzaminowaniem do osk! W moim ośrodku za cennik , który obowiązuje WORD – ach chętnie podjąłbym się egzaminowaniu kursantów, nawet z opłatą dla egzaminatora. Tak potężne molochy wreszcie pękają pod naporem produkcji etatów. Cała Europa egzaminuje w ośrodkach szkolenia . Jak pięknie teraz mówi się o brd, że nie starcza pieniążków. To Panowie dyrektorzy uszczuplijcie zatrudnienie, wynagrodzenie, premie itp. Proszę pamiętać, że niż demograficzny jeszcze kilka lat przed nami.

  3. A czy ktoś pomyślał o cenach kursów na prawo jazdy, płacach dla instruktorów i trudnościach OSK. Koszt egzaminu na prawo jazdy kat. B to 112 zł. maksymalny czas egzaminu praktycznego to 45 -50 min.(zakładając że osoba sama wraca do ośrodka), a ile osób nawet nie uruchomi silnika? Natomiast 1 godzina szkolenia na kursie, gdzie osoba szkolona samochód zużywa w większym stopniu niż na egzaminie, przy cenie kursu 1200zł. to ok 40 zł. Osobiście bym chciał, żeby godzina jazdy na kursie była zbliżona do ceny egzaminu praktycznego, prosty rachunek 112 zł.x 30 godź.=cena kursu. Nie wspomnę o różnicy w zakupie samochodów przez OSK i wynajmie przez Word. Szkoły nauki jazdy są w gorszej sytuacji, przy tak niskich cenach szkolenia wszystko odbija się na jakości.

  4. Kiedyś było sześć samochodów na jedną zmianę, a dziś więcej samochodów i to na dwie zmiany. Zatrudnia się egzaminatorów dużo i jeszcze więcej i mają lać. Jeżeli firma ma przynosić zyski to trzeba ciąć koszty, zatrudniać najleprzych, a nie podnosić ceny usług. Czy właściciel OSK zatrudni 10 instruktorów, jeżeli będzie miał10 kursantów. Ambicje można i trzeba mieć, ale najpierw trzeba patrzeć na realia

    1. Jakie nauczanie to takie wyniki na egzaminach. Wszyscy wiedzą, że egzaminy sa nagrywane, że instruktor może być obecny na egzaminie, że mozna wnieść skarge jak egzamin przebiegał niezgodnie z przepisami lub egzaminator źle ocenił i co ? Ile jest zasadnych skarg ? Dlaczego z jednej szkoły (w tym samym WORD) zdaje ponad 50 % kursantów a z drugiej niecałe 10 % ? I tak dlaczego, dlaczego . . . można by mnożyć ale odpowiedź jest zawsze taka sama – to napewno jest wina WORD.

  5. Panie Ja a wie Pan jak powstają rankingi w Word? Może i tym problemem ktoś się zajmie.Ja chętnie pilotażowo przejmę egzaminy we własnym osk i i udowodnię , że przeżyję. A egzaminy praktyczne nie zakończę na placu manewrym tylko co najmniej 45min.Pdzdr.

Dodaj komentarz