WORD w Gorzowie już bez Gortata. Co ma z tym wspólnego zniknięcie egzaminacyjnej elki?

Stanisław Gortat

W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wielkopolskim nie pracuje już Stanisław Gortat, który jeszcze niedawno pełnił tam funkcję wicedyrektora i egzaminatora nadzorującego. Dlaczego? Najprawdopodobniej został uznany za winnego incydentu, w którym główną „bohaterką” była 30-letnia Niemka.

Gorzowski WORD poinformował nas tylko, że od 13 grudnia Stanisław Gortat nie jest już zastępcą dyrektora oraz egzaminatorem nadzorującym i nie pełni w ośrodku żadnych innych funkcji. Nasze pytanie dotyczące wpływu niedawnego incydentu (w którym wzięła ostatnio udział 30-letnia Niemka) na taki ruch kadrowy pozostało bez odpowiedzi.

O jaki incydent chodzi? Otóż 6 grudnia 30-letnia Niemka, która oblała praktyczny egzamin na prawo jazdy, udała się w miejsce, gdzie stały pojazdy egzaminacyjne, po czym wsiadła do fiata punto, odpaliła go (najprawdopodobniej klucze były w stacyjce) i wyjechała poza teren WORD-u.

W akcji poszukiwawczej wzięło udział kilka radiowozów. Jednak kobietę i fiata punto odnaleziono… na terenie gorzowskiego WORD-u. Po 30 minutach nieobecności postanowiła samochód zwrócić. Zaparkowała auto i wysiadła z niego, jakby nic się nie stało.  Gdzie podziewała się przez pół godziny? Otóż postanowiła odwiedzić… jeden z gorzowskich marketów. Robiła tam szybkie zakupy.

Jeśli rzeczywiście w stacyjce zaparkowanego w gorzowskim WORD-zie auta były kluczyki, takie zaniedbanie spowodowało nielegalne dopuszczenie pojazdu do ruchu. Mówi o tym art. 96 § 2 kodeksu wykroczeń. „Tej samej karze (grzywny – przyp. red.) za czyny określone w § 1 pkt 1, 3-6 oraz za nieumyślne dopuszczenie do prowadzenia pojazdu na drodze publicznej przez osobę niemającą wymaganych uprawnień podlega dyspozytor pojazdu lub osoba, do której obowiązków należą jego czynności, a jeżeli takiej osoby nie wyznaczono – kierownik jednostki dysponującej pojazdem”.

Zakładając taki przebieg zdarzeń, nie dziwi fakt, że Gortat nie pracuje już w gorzowskim ośrodku. W końcu był egzaminatorem nadzorującym i pewnie musiał wziąć odpowiedzialność za to, co się stało. Jednak są to tylko nasze przypuszczenia. Jak wspomnieliśmy na początku tekstu, gorzowski WORD nie odniósł się do tej kwestii.

Jakub Ziębka 

Wasze komentarze (7)

  1. Szkoda chłopa, ale z drugiej strony szkoda ze w Polsce funkcjonują efemerydy koroporacyjne tak zschlanne na hajs jak Word.
    • Brał wysoką kasę za myślenie, przewidywanie zagrożeń itp , tu zawiodło myślenie i poniósł słuszną karę Taka praca .
    • Brał wysoką kasę za myślenie, przewidywanie zagrożeń itp , tu zawiodło myślenie i poniósł słuszną karę Taka praca .
  2. Zawsze mnie ciekawico tacy ludzie robią po stracie takiej pracy. Ja Może otworzy własny OSK? Może nowy WORD. Może zostanie jakimś specjalistą w innej instytucji państwowej? Może zostanie pracownikiem naukowym na uczelni. Jakie jest Wasze zdanie?
  3. Podejrzewam, ale gdyby sprawa z Niemką nie zostałaby nagłośniona przez media to urzędnicy "pozamiataliby problem pod dywan". Jakiś czas temu zgłaszaliśmy, że na egzaminie państwowym TYLKO nasi kursanci podlegają dodatkowym kryteriom egzaminacyjnym wymyślonym pół roku temu przez egzaminatora nadzorującego z Zielonej Góry. Właśnie otrzymaliśmy odpowiedź z Urzędu Marszałkowskiego, że "...Dyrektor WORD-u nie potwierdza takiego procederu..". To Tak jakby zapytać podejrzanego o popełnienie przestępstwa i na tym zakończyć postępowanie. Urzędnik UM, który sprawdzał tą sprawę jest albo głupi albo nierzetelny ponieważ nie zapytał ŻADNEGO INNEGO OSK lub kursanta "Czy od niego również wymagano sprawdzenia..........".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.