Wojsko mobilizuje pojazdy szkoleniowe. Autoszkoły w szoku [prima aprilis]

W co najmniej trzech województwach właściciele ośrodków szkolenia kierowców masowo otrzymują od burmistrzów, wójtów i prezydentów miast zawiadomienia o wciągnięciu samochodów szkoleniowych na listę ruchomości potrzebnych do realizacji zadań związanych z obroną państwa na wypadek mobilizacji i wojny. Na razie pojazdy zostaną zabrane na siedmiodniowe ćwiczenia wojskowe.

Takie informacje otrzymaliśmy od właścicieli OSK na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie i Podlasiu. Co ciekawe wojsko zainteresowało się nie tylko ciężarówkami, ale także osobówkami i motocyklami. Część z szefów OSK nie może w to uwierzyć.

– Wiadomo, że to co dzieje się na wschodzie napawa lekką obawą, ale czy wojsku naprawdę potrzebne są nasze pojazdy szkoleniowe? – zastanawia się szef szkoły jazdy z Białegostoku, który po świętach  musi udostępnić wojsku na tygodniowe ćwiczenia az sześć pojazdów.

Na jakiej podstawie wojsko może zmobilizować pojazd ośrodka szkolenia? Wszystko jest zapisane w ustawie o powszechnym obowiązku obrony, która weszła w życie w 1967 r. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na art. 208 ust. 1. Wynika z niego, że na urzędy i instytucje państwowe, przedsiębiorców i inne jednostki organizacyjne, a także osoby fizyczne może być nałożony tzw. obowiązek świadczeń rzeczowych. Zgodnie z prawem wojsko może zgłosić się do właścicieli pojazdów o ich użyczenie.

Jak to odbywa się w praktyce? Wojskowy komendant uzupełnień zwraca się do organu samorządowego z wnioskiem o wciągnięcie danego samochodu na listę ruchomości potrzebnych do realizacji zadań związanych z obroną państwa na wypadek mobilizacji i wojny. Decyzje administracyjną podejmują wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast. Działania podejmowane są na bieżąco, także w czasie pokoju. Wtedy pojazd szkoleniowy może zostać „wcielony do wojska” na 48 godzin, żeby “sprawdzić gotowość mobilizacyjną Sił Zbrojnych” albo na siedem dni. W tym drugim przypadku chodzi o przejęcie w związku z ćwiczeniami wojskowymi.

W ustawie jest zapisane, że właściciel pojazdu, który zostanie zmobilizowany do wojska otrzyma pieniądze za okres, w którym nie będzie mógł korzystać. Gdyby został zniszczony – wypłacone zostanie odszkodowanie. 

Powyższy tekst jest tylko żartem, jaki pozwoliliśmy sobie opublikować w prima aprilis. Ośrodki szkolenia kierowców nie dostały zawiadomień o udostępnieniu wojsku swoich pojazdów. Przynajmniej nic o tym nie wiemy.

Możliwość mobilizacji pojazdów oczywiście istnieje. Przywoływana przez nas ustawa cały czas obowiązuje. 

 

jaz

zdjęcie: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/ca/Biedrusko_poligon_entry.JPG

autor: MOs810

Wasze komentarze (3)

  1. Tak na poważnie - właściciele terenówek mają naprawdę czego się obawiać... W mojej poprzednie firmie, gdzie większość pojazdów stanowiły pojazdy terenowe (Star 266, Steyr 1491 6x6, Honker, LandRover itp.) prawie 70% stanu miało wojskowe przydziały - łacznie z przydzielonymi numerami rejestracyjnymi i kierowcami, którzy przejmą te pojazdy. I co roku spotykałem się z oficerem WKU aby aktualizować przydziały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.