Aktualności Winni

Jestem przeciwnikiem ceny minimalnej za kurs. Dobrze zarządzana szkoła jazdy z dobrze opłacanymi instruktorami jest w stanie generować duże zyski przy zachowaniu wysokiego poziomu nauczania, który przyczyni się do podniesienia wyników zdawalności.

W moim ostatnim artykule, który ukazał się w marcowym numerze „Szkoły Jazdy”, pisałem o słabych wynikach zdawalności w poznańskim WORD-zie. Znalazłem też winnego, a w zasadzie winnych tego stanu rzeczy. Dostało się kursantom, ale jak dobrze wiemy, wina leży zawsze pośrodku. Winny jest kursant, bo przystępuje do egzaminu nieprzygotowany. Winna jest też szkoła jazdy, ponieważ pozwoliła nieprzygotowanemu kandydatowi na kierowcę przystąpić do egzaminu.


W przyrodzie nic nie ginie


Często zdarza się, że kursant jest przekonany o swoich umiejętnościach w prowadzeniu auta. Dlaczego? Bo z tego błędu nie wyprowadził go ośrodek szkolenia kierowców. Powód jest prosty. Ośrodek liczył na pieniądze za jazdy doszkalające przed egzaminem lub po nieudanej próbie.


Jest jeszcze egzaminator, który sprowadza kursanta na ziemię, a szkole jazdy podsyła potencjalnego klienta. Bo nawet jeżeli kandydat na kierowcę uzna, że w ośrodku źle go przygotowali i wybierze inny OSK, to zawsze znajdzie się ktoś, kto na takiej samej zasadzie trafi do wcześniej opisywanej szkoły jazdy. W przyrodzie nic nie ginie, liczba kursantów musi się zgadzać…


Chwiejny rynek


W zeszłym roku pisałem już, że styczeń i luty będą miesiącami stojącymi pod znakiem jazd doszkalających dla bardzo dobrych szkół jazdy. Chyba się nie pomyliłem w swojej diagnozie.


Szkoły jazdy funkcjonują na tak chwiejnym rynku, że łowienie w przeręblu, gdy świeci majowe słońce, wydaje się bezpieczniejsze niż prowadzenie ośrodka szkolenia kierowców. Nasi ustawodawcy kompromitują się nie publikując odpowiednich przepisów na czas. Nagle się okazuje, że działamy legalnie, szczegółowych przepisów co prawda brak, ale jest przecież ustawa. No i co? Wszystko OK. Nowe przepisy właściwie są kopią starych, z małymi zmianami i dużymi utrudnieniami oraz nie do końca jasnymi zapisami, które będą interpretowane przez różne urzędy w różny sposób.


Uśpieni instruktorzy powstali


Nie ma się więc co dziwić właścicielom szkół jazdy, że gdy po latach posuchy trafił się 2015 rok, to myśleli o zarobku pozwalającym im spłacać kolejne raty kredytów. Chcieli odbić się od dna, wykorzystać moment i najzwyczajniej w świecie odkuć się na biednych kursantach, którzy ochoczo przychodzili na kurs prawa jazdy, bo w telewizji usłyszeli, że będzie tylko trudniej. Taka zbiorowa histeria czeka na nas również w tym roku, więc zdawalność będzie równie niska. A może jeszcze niższa?


Było tak wielu chętnych do otrzymania prawa jazdy, że w Poznaniu brakowało instruktorów, samochodów do szkolenia. Dobrze, że infrastruktura drogowa jest rozwinięta, bo miało się wrażenie, że zabraknie także ulic. Instruktorzy szkolili po 12 - 16 godzin na dobę. I to wszystko dla dobra kursantów. Żeby zdążyli jeszcze przed zmianami. Jednak wszystko kosztem swojego zdrowia i bezpieczeństwa. Ale kasa się liczy, a wiadomo, że styczeń jest słaby. Wtedy zdążymy sobie odpocząć. Jak to mówi młodzież: „wyśpisz się po śmierci”.


Nie od dziś wiadomo, że w branży związanej ze szkoleniem kierowców ilość nie zawsze łączy się z jakością. Jednak trudno się dziwić pracy ponad siły, gdy trzeba spłacać raty, wymieniać zużyte samochody. W Poznaniu clio już od 2008 roku są autami egzaminacyjnymi, więc samochody szkoleniowe w większości przypadków nadają się na złom.


Dobre zarządzanie to podstawa!


Wielokrotnie pisałem już o braku stabilizacji przepisów. To zawsze będzie skutkowało brakiem jakości oraz zerowym poczuciem bezpieczeństwa na naszych drogach. Wszystkie działania, które mają je poprawić, nie mają szans powodzenia. Dlaczego? Bo sprowadzają się do zaostrzenia przepisów, nie do wychowania pokolenia bezpiecznie jeżdżących i świadomych kierowców.


Branża związana ze szkoleniem kierowców siłą rzeczy musi się przyczyniać do niskiej zdawalności, skoro dla większości OSK jedynym źródłem dochodów są jazdy doszkalające. Przecież cenę kursu mają na tak niskim poziomie, że przeżycie z tych pieniędzy jest niemożliwe.


Jestem przeciwnikiem ceny minimalnej za kurs. Dobrze zarządzana szkoła jazdy z dobrze opłacanymi instruktorami jest w stanie generować duże zyski przy zachowaniu wysokiego poziomu nauczania, który przyczyni się podniesienia wyników zdawalności.


Marcin Zygmunt, instruktor nauki i techniki jazdy


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0