Uwaga, kontrola! Felieton Marcina Zygmunta

Na niektórych właścicieli ośrodków szkolenia kierowców padł blady strach. Dlaczego? Bo policja zaczęła się interesować szkołami jazdy i w wielu miejscach przeprowadza regularne kontrole pojazdów oraz dokumentacji szkoleniowej. Szkoda tylko, że martwią się nimi głównie ludzie uczciwi.

Wielu właścicieli szkół jazdy łączy policyjne kontrole z działalnością wydziałów komunikacji starostw powiatowych bądź urzędów miast. Bo przecież te jednostki są odpowiedzialne za wnikliwe sprawdzanie, czy w ośrodkach wszystko dzieje się, tak jak powinno. Ale często takich działań nie uzgadniają.

Szkoły widma mają się dobrze

Poznańska policja (to właśnie w stolicy Wielkopolski prowadzę swój ośrodek) spisuje dane zawarte w karcie przeprowadzonych zajęć. Czy jest to poważny problem dla instruktorów prowadzących szkolenia w sposób nielegalny? Śmiem wątpić. Pisałem już kiedyś na łamach „Szkoły Jazdy” o pewnym człowieku, który kręci się przy budynku WORD-u. Zagaduje zmartwionych kursantów wychodzących z ośrodka, którzy nie zdali egzaminu, i proponuje im przygotowany przez siebie pakiet szkoleniowy. Cena jest tak niska, że zwala z nóg. Czy ktoś się za tego człowieka wziął? Do tej pory nie. Zresztą takich przypadków jest w Polsce mnóstwo. Szkoły widma działają, mają się dobrze, nie podlegają w zasadzie żadnym kontrolom. No bo jak kontrolować kogoś, kto nie istnieje? Przecież spacer w pobliżu ośrodka egzaminacyjnego zabroniony nie jest.

Wyciąganie podbieraka

Ponadto takie osoby są szybko o policyjnych kontrolach informowane. Taka informacja rozchodzi się wśród instruktorów lotem błyskawicy. Co się dzieje potem? Auta szkoleniowe przenoszą się do innych dzielnic. Zawsze przecież można kursantowi powiedzieć, że dzisiaj jest czas na zwiedzanie miasta. Na pewno się ucieszy, w końcu wyjazd poza obszar egzaminacyjny nie zdarza się za często. Zazwyczaj praktykowane jest jeżdżenie wokół budynku WORD-u. Przesadzam? Nie sądzę! Takie praktyki są na porządku dziennym. Może taka kontrola przysłuży się kursantowi, który wyjedzie wreszcie na obszary dla siebie i dla instruktora nieznane?

Oczywiście takie „ucieczki” praktykują szkoły jazdy, które, delikatnie mówiąc, działają według filozofii „jakoś to będzie”. Prowizorki są w Polsce niezwykle trwałe.

Właściciele takich szkół nie boją się zamknięcia swojego ośrodka, bo już niedługo otworzą kolejny. Nie, nie na siebie. Szefem będzie teraz brat, szwagier, może żona. Oprócz tego nie zmieni się nic. Myślę, że każdy z nas może wymienić nazwę choć jednej takiej firmy. I co? I nic. Nas krew zalewa, oni śmieją nam się prosto w twarz. Większość uczciwych przedsiębiorców czuje się upokorzona przez takich krętaczy.

W naszym poznańskim środowisku mówi się, że tacy właściciele „wyciągają podbierak” i łowią kursantów. Nieświadomych, zwracających uwagę na niską cenę, osób, którym zależy tylko na uzyskaniu papierka.

Czemu powinna służyć kontrola? Eliminowaniu patologii

Najgorsze jest to, że kontrole budzą emocje wśród właścicieli OSK, którzy prowadzą swoje ośrodki profesjonalnie. Bo co się stanie, gdy okaże się, doszło do pomyłki w karcie prowadzonych zajęć? Doświadczyłem kiedyś takiej sytuacji. Policjant chciał zabrać dowód rejestracyjny pojazdu za to, że na kierownicę auta nałożona była osłona. A w renault clio sztuczna skóra na kierownicy odchodziła razem z naskórkiem kursanta… Jednak funkcjonariusz miał na ten temat swoje zdanie. Stwierdził, że w prywatnym aucie jest to dopuszczalne, ale w pojeździe nauki jazdy już nie… W końcu jednak postanowił się skonsultować z kolegą z radiowozu i odstąpił od zabrania dowodu rejestracyjnego.

Policja sprawdza, czy auta są odpowiednio oznakowane, czy mają elementy wyposażenia zgodne z przepisami. Fajnie, ale czy nie powinno się raczej eliminować z branży patologii, takich firm widm? Bo kontrola nie powinna służyć do nabijania statystyk. To nic nie wnosi…

Marcin Zygmunt, instruktor nauki jazdy, właściciel OSK

Wasze komentarze (5)

  1. A może by tak kiedyś policja wpadła na pomysł i cywilnymi autami kontrolowała samochody, które wymuszają pierwszeństwo nad L-kami, zajeżdżają im drogę, blokują lewy pas, przejeżdżają na czerwonym. trąbią bez zasadnie. Przecież to nie takie trudne pojeździć za L-kami w okół WORD-u i wyłapać tych cwaniaków, niż ciągle robić łapanki na L. Na pewno to będzie miało większy wpływ na BRD niż sprawdzanie czy w L jest apteczka itp. No ale to już trzeba chcieć trochę się przyłożyć.
  2. Panie ZUGMUNT kolejny śmieszny felieton. Kilka dni temu pisał Pan felition o 40 letnich mundurowych prowadzących wspaniałe OSK. Kiedy poprosiłem o nazwy tych OSK zamilkł Pan bo prawdopodobnie okazałoby się, że wspomniane wspaniałe OSK prowadzone są na tzw SŁUPY. Tu patologii Pan nie widzi? Ale widzi Pan patologie w osobie, która proponuje szkolenia uzupełniające pod WORDEM Poznańskim.
    • Ponadto wypisywanie bzdur, że nielegalnie OSK nie boją się kontroli bo otworzą zaraz kolejne OSK jest obrazą inteligencji większości instruktorów. Kontroli nie boją się Ci, którzy szkolenia traktują jako dodatkowe zajęcie. Emeryci? U nas w mieście od lat szkoli policjant bez żadnych naklejek z nazwą OSK na samochodzie i nikt go nie kontroluje? Dletego proszę darować sobie felietony o nielegalnych OSK bo to bzdura
  3. Co ma do stracenia 40 letni emeryt który jeszcze przez minimum 40 lat ma zagwarantowane ok 2000 pln miesięcznie emerytury? Teraz pobawi się w instruktora nauki jazdy. Później może pobawić się ochroniarza. Poźniej zrobi prawko na C i pobawi się kierowcę ciężarówki. Czy on boi się kontroli?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.