Po wejściu w życie ustawy o kierujących rewolucje przeżyją nie tylko ośrodki szkoleniowe i kursanci, ale również urzędnicy prowadzący nadzór nad szkoleniami. Coroczne kontrole, karty kursanta, zbieranie informacji o miejscu i czasie szkolenia - to tylko niektóre obowiązki, jakie od lutego spadną na urzędnicze barki.

Do wejścia w życie ustawy już tylko ponad miesiąc. Od 12 lutego 2012 r. wejdą w życie przepisy, które zmienią sytuację w całym systemie szkolenia kierowców. Choć jeszcze do końca nie wiadomo, jak w praktyce będą one wyglądały, pewne jest jedno, że kursanci, szkoleniowcy i urzędnicy będą mieli więcej okazji, aby poznać się osobiście.


Ośrodek bliżej urzędu


Zapisy do ustawy o kierujących oraz rozporządzenia nie pozostawiają złudzeń. Urzędnik będzie miał wiele okazji, aby poznać właściciela ośrodka, który będzie miał obowiązek przekazywać do starostwa informacje o terminie, czasie i miejscu prowadzenia zajęcia, wraz z listą uczestników kursu. Będzie musiał również najpóźniej trzy dni przed planowanym przeprowadzeniem egzaminu wewnętrznego przekazać informację o terminie i miejscu jego przeprowadzenia oraz przekazywać staroście, w terminie 14 dni od dnia zakończenia kursu i wydania zaświadczenia o jego ukończeniu, niemal wszystkie dane osób, które ukończyły kurs. To nie wszystko. Pozostają jeszcze sprawy udostępniania dokumentacji, kontroli w ośrodkach i wielu innych obowiązków, których będą musieli dopełniać zarówno właściciele OSK, jak i urzędnicy.


Kursant do urzędu


Kandydat na kierowcę również będzie musiał częściej spotykać się z urzędnikiem. Oprócz odbioru prawa jazdy będzie musiał zebrać i przedłożyć w swoim starostwie: wniosek o wydanie prawa jazdy lub pozwolenia, orzeczenie lekarskie stwierdzające brak przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdem i orzeczenie psychologiczne o braku przeciwwskazań psychologicznych do kierowania pojazdem, wyraźną kolorową fotografię przedstawiającą osobę bez nakrycia głowy i okularów z ciemnymi szkłami, zgodę rodziców na podjęcie szkolenia, kiedy kandydat chce je rozpocząć trzy miesiące przed osiągnięciem wymaganego wieku. W starostwie urzędnik sprawdzi wszystkie te dokumenty i wyda zupełnie nowy dokument, tj. kartę kandydata na kierowcę. Kandydat przejdzie z nią szkolenie i egzamin, aby wrócić do znajomego już urzędnika po upragnione prawo jazdy.


Urzędy nie wyrobią


Już teraz część starostów potwierdza, że jedynym rozwiązaniem na wzrost biurokracji będzie zwiększenie zatrudnienia w urzędach. - Najpierw się mówi o obniżaniu zatrudnienia w urzędach - mówi Rajmund Kędziora, dyrektor wydziału praw jazdy i rejestracji pojazdów w łódzkim magistracie. - A teraz przychodzą dodatkowe zadania i obowiązki.


Kędziora wymienia tu zwłaszcza konieczność narzuconej przez ustawę o kierujących kontroli w ośrodku szkolenia co najmniej raz w roku. Łódź ma około 150 ośrodków. Na kontrolę chodzi zwykle dwóch urzędników, więc przez cały rok będą oni mieli niecałe dwa dni na jeden ośrodek. Na takie zadania łódzki wydział ma obecnie zbyt mało pracowników. - Z jakimikolwiek decyzjami czekamy jednak do chwili, gdy będzie już konkretnie wiadomo, jak będą obowiązywać rozporządzenia - zaznacza.


Nowe obowiązki martwią również inne starostwa. - To dodatkowe zadania, do których będziemy musieli się przygotować i przystosować - mówi „Rzeczpospolitej” Elżbieta Smolińska, starosta pruszkowski. - Jeśli do tego dojdzie, najpierw trzeba będzie poszerzyć dzisiejszy zakres obowiązków pracowników wydziału komunikacji, którzy zajmują się wydawaniem praw jazdy. Dziennie mamy w tych sprawach ok. 25 petentów, tyle samo przewiduję w sprawie dopuszczeń do nauki jazdy - dodaje. - Kiedy się okaże, że z obecną kadrą nie da się wypełniać tego zadania, jedynym wyjściem będzie zatrudnienie nowego pracownika. W dzisiejszej finansowej sytuacji samorządu nawet wydatek na pół etatu okaże się dotkliwy - uważa starosta.


Tak samo sądzi starosta wejherowski Józef Reszke, który wspomniał dziennikarzom „Rzeczpospolitej”, że chociaż rozumie intencje autorów i nie jest przeciwnikiem uszczelniania systemu szkoleń kandydatów na kierowców, to jest przeciwny zwiększaniu biurokracji i mnożeniu zatrudnienia w samorządach. - Ponad 300 powiatów w całym kraju będzie musiało wyznaczyć lub zatrudnić nowych ludzi do wydawania kart i sprawdzania dokumentów - mówi Reszke. Jego zdaniem wprowadzenie nowych zadań okaże się nieopłacalne w zestawieniu z kosztami.


Zwolnić czy zatrudnić?


Urzędnikom ciężko jest wyobrazić sobie przyszły rok w kontekście nowych zmian. Z jednej strony nowy zakres obowiązków jest ich zdaniem zbyt duży na obecną obsadę wydziałów odpowiedzialnych za ośrodki szkolenia, a z drugiej urzędy ciągle szukają oszczędności, które wymusza coraz trudniejsza sytuacja budżetowa tych instytucji. Jednym z głównych narzędzi na poprawę sytuacji jest zmniejszenie liczby pracowników. Jak podaje „Rzeczpospolita” - redukcje już trwają w zadłużonej na 188 mln zł Rudzie Śląskiej (jeszcze na początku roku dług wynosił 206 mln zł). Do końca roku obejmą ponad 120 pracowników, z tego 88 w ramach zwolnień grupowych. W tym roku samorząd oszczędzi ponad 2,6 mln zł, a w przyszłym aż 5 mln zł. Pracę tracą urzędnicy o najmniejszym stażu i ci, którzy wykonywali obowiązki niezgodne z wykształceniem. W Mysłowicach do października w urzędzie miasta pracę straciło 50 urzędników. Zlikwidowano stanowiska m.in. zastępców naczelników i kierowników. Plany zwolnień grupowych opracowują też Bytom i Szczecin.


Wiele samorządów nie zatrudnia już nowych pracowników, nawet jeśli zwalniają się miejsca po odchodzących na emeryturę lub gdy dochodzą nowe obowiązki. Choć urzędnicy wydziałów komunikacji i praw jazdy nie mówią tego głośno, to obawiają się, że po wejściu w życie ustawy o kierujących przytłaczający zakres obowiązków spadnie po prostu na barki ich samych oraz kolegów delegowanych z innych wydziałów.


Maciej Piaszczyński


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0