Od kilku miesięcy trwają prace nad rzekomą poprawą aktu prawnego, jakim jest ustawa o kierujących. Uczestnicy tego procedowania co pewien czas zaskakują nas różnorodnymi pomysłami i próbą wprowadzania zmian do UoKP, jeżeli nie wprost, to od kuchni - prawdziwi mistrzowie kamuflażu.

Dlaczego tak się dzieje i jaki cel ma być osiągnięty?


Wszyscy chyba na tę chwilę wiemy jedno, że za wszelką cenę chcą zniszczyć działalność gospodarczą, regulowaną pod nazwą OSK, która zdecydowanie przeszkadza decydentom. Chyba już nikt nie ma co do tego wątpliwości po decyzjach i propozycjach, podejmowanych na posiedzeniach w podkomisji i na komisji. Wszystko to odbywa się w obecności oraz przy udziale sił społecznych lub bez ich udziału. Mamy bardzo wyraźny obraz, w jaki sposób MIiR traktuje głos przedstawicieli sił społecznych, którzy rzekomo reprezentują środowisko szkoleniowe.


Gdyby na chwilę sięgnąć do historii, to już w kwietniu i w maju 2013 r. mówiliśmy i wskazywaliśmy, że jesteśmy i będziemy nabici w butelkę przez rządzących. Jednak naszego głosu nie słuchano, nazywano nas warchołami, pieniaczami etc., co ma miejsce do chwil obecnej. Nasi przywódcy organizacyjni ślepo wierzyli obiecankom składanym przez rządzących i udowadniali nam, że istnieje światełko w tunelu, tylko zapomnieli, że ten tunel jest ślepy. Okazuje się, że panowie z sił społecznych, goniąc za tym światełkiem, dotarli do końca tunelu, napotykając na mur z żelbetu. Walą teraz głową w ten mur, ale muru nie przebiją, betonu nie skruszą. Przecież dawaliśmy przywódcom naszych organizacji propozycje rozwiązania problemu, proponowaliśmy radykalne działania, aby rządzący wiedzieli, z jaką siłą mają do czynienia, nie skorzystano z tej propozycji. Mamy to, co widać, słychać i czuć, czyli kompletną zapaść branży szkoleniowej, a to dopiero początek. Rządzący niejednokrotnie drwili i śmiali się nam w twarz, przypominając, że reprezentujemy tylko 10 procent środowiska szkoleniowego. Trzeba przyznać ,że zostaliśmy w sposób perfidny ograni i oszukani! Natomiast wyłania się nam oczywiście jeden lider i zwycięzca o nazwie WORD i tu chyba nikt nie ma wątpliwości.


Proszę zwrócić uwagę, czym dziś zajmują się WORD-y. Jeżeli ktoś odpowie, że egzaminowaniem, będzie to moim zdaniem naiwna i najgłupsza odpowiedź, jakiej bym się spodziewał. Egzaminowanie jest tylko małą składową cząstką - dodatkiem do tego, czym się WORD-y zajmują. Oczywiście ustawodawca do tego je powołał, ale tylko w nazwie i na papierze WORD-y zajmują się egzaminowaniem i szeroko pojętym BRD ? jego poprawą i naprawą. W rzeczywistości jest to przedsiębiorstwo szkoleniowe prowadzące działalność gospodarczą, niczym OSK. Oto przykłady, jakie szkolenia prowadzą WORD-y:


1. kierowców i konwojentów zatrudnianych przy transporcie zwierząt


2. dla kandydatów na egzaminatorów na wszystkie kategorie prawa jazdy w zakresie szkolenia podstawowego i dodatkowego


3. dla kandydatów na instruktorów i instruktorów nauki jazdy na wszystkie kategorie prawa jazdy w zakresie szkolenia podstawowego i dodatkowego


4. dla kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego, za które przypisano im punkty karne (sześć godzin szkolenia to odjęcie 6 punktów)


5. okresowe dla kierowców zawodowych


6. kwalifikacji wstępnej


7. kwalifikacji wstępnej przyspieszonej


8. dla kierowców wykonujących transport drogowy materiałów niebezpiecznych (ADR)


9. dla osób ubiegających się o certyfikat kompetencji zawodowych


10. dla kierowców ubiegających się o licencję na taksówkę


11. w zakresie systemu tachografu cyfrowego


12. dla osób kierujących ruchem drogowym


13. dla osób napełniających i opróżniających cysterny


14. pierwszej pomocy


15. w zakresie systemu tachografu cyfrowego dla kierowców, kierowców przedsiębiorców, przedsiębiorców


16. Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy (zajęcia planowane na rok 2016 dla młodego kierowcy).


 


Czyżby panowie posłowie z komisji i z MIiR nie wiedzieli, czym tak naprawdę zajmują się WORD-y?


Kolejna propozycja w trakcie procedowania państwa obywatelskiego w budowie. Na czym ów pomysł polega? Na zniesieniu obowiązku odbywania zajęć teoretycznych w OSK, lecz ? uwaga! ? OSK nie zostanie zwolniony z obowiązku posiadania zaplecza logistycznego do prowadzenia zajęć zgodnie z UoKP. Mamy mieć je po to, by mieć i generować koszty utrzymania OSK. W rozumowaniu i w wydaniu urzędniczym jest równość traktowania podmiotów. Bardzo ciekawe spojrzenie - przyznać trzeba, jest to żenujące. Trzeba środowisko OSK wykończyć, bo jak to inaczej można odebrać. Może się mylę w swojej ocenie i zbyt pesymistycznie to odbieram, ale z prowadzonych rozmów ze środowiskiem raczej o pomyłce nie ma mowy.


Obywatelowi dano możliwość samodzielnego przygotowania się do egzaminu państwowego z części teoretycznej. Brawo! Wspaniały ruch! I znowu mamy ukłon w stronę WORD-ów. Pewnie zapytacie, a co w tym złego. Słyszę głosy, że to dobre posunięcie ? oczywiście, że tak. Tylko nie w takim wydaniu. Należy pamiętać o jednym, że osoba, która uzyska negatywny wynik z egzaminu z części teoretycznej, do OSK już nie przyjdzie. Powód jest pozornie prosty, widzę oto taki scenariusz. Po niezdanym egzaminie z teorii kursant usłyszy propozycję odbycia odpłatnego kursu przygotowawczego w WORD-zie. Zakładam, że na nią przystanie, bowiem zadziała czysta psychologia, pomyśli: „oni mnie na pewno dodrze przygotują” i już jest WORD-u, a nie nasz. W myśl przepisów nikt WORD-om nie zabroni przygotować kursanta do egzaminu teoretycznego.


Na tym nie koniec. W niedługim czasie należy się spodziewać, że dojdzie do kolejnego wydarzenia, WORD-y przejmą również szkolenia praktyczne na poszczególne kategorie prawa jazdy. To tylko kwestia czasu. Zakładam, że to WORD-y będą podpisywały umowy o ewentualnej współpracy z OSK. Zwracam uwagę szanownym szkoleniowcom, że prezes KSD WORD rzucił propozycję, że „samochody do egzaminu” mogą być każdej ze stron. Jako środowisko walczyliśmy z tą patologią przez lata i był wielki opór, aż tu nagle taka dobroduszność ze strony WORD. Przecież ta propozycja czemuś służy, każdy potrafi myśleć i wyciągać wnioski, nic się nie dzieje bez powodu.


Sala sejmowa podczas procedowania grzmi, oznajmiając, że wina całego zła w procesie szkolenia leży po stronie OSK. Śmieszne, że siły społeczne nie bronią swojego środowiska, tylko nas pogrążają i co jakiś czas wyciągają jakiegoś patologicznego królika z kapelusza. Nadmieniam, że siły społeczne doprowadziły swoimi działaniami, przy braku zgody środowiskowej, do powstania Super OSK za ciężkie pieniądze. Nikomu nie muszę udowadniać, jak przedsiębiorcy z Super OSK zostali wyrolowani przez własne środowisko. Był to i jest kompletny idiotyzm pozbawiony jakiegokolwiek sensu, bez żadnego poparcia społecznego. Panowie urwali się z choinki, nie wiedzą, że w każdym środowisku były i będą patologie, ale to już jest wyższy stopień wtajemniczenia, przerasta rozumowanie bywalców salonów. Niech rozejrzą się wokół siebie i wskażą choć jedną dziedzinę gospodarki bez patologii. Nie oznacza to, że my jako środowisko szkoleniowe godzimy się na taki stan rzeczy. Oczywiście trzeba patologię eliminować i likwidować w zarodku, tylko nie przez niedorzeczne posunięcia.


Nigdy nie godziłem się z takim postrzeganiem środowiska szkoleniowego, że oto wszyscy jesteśmy winni złego szkolenia. Z takimi oszczerstwami oraz wrzucaniem wszystkich do jednego kotła. Pytam więc, kto dał przyzwolenie WORD-om na wyrażanie takiej krzywdzącej opinii o poziomie szkolenia podstawowego kandydatów? Jakim prawem obrzucają nas błotem i opluwają, a my na to nie reagujemy.


Skoro wysokiej klasy specjaliści z WORD-ów tak chętnie wypowiadają się na temat szkolenia w OSK, to mam propozycję, zajmijcie się panowie własnym środowiskiem i zrewidujcie swoje własne postępowanie.


Do dyrektorów WORD-ów mam pytanie. Bardzo jestem ciekaw, ile razy w skali kraju w poszczególnych WORD-ach skorzystaliście z danego wam prawa do zgłaszania do starostw wszelkich nieprawidłowości i słabej jakości szkolenia OSK. Dlaczego WORD-y jako ci dobrzy strażnicy, na których tak chętnie się kreują, nie przeciwdziałały patologii, tylko cichaczem na to przyzwalały i akceptowały złe praktyki?


Natomiast w relacji z Sejmu widzę, jak reprezentant KSD WORD w samych superlatywach wypowiada się o swoim środowisku. My jesteśmy najlepsi i najdoskonalsi, posiadamy wysoko wykwalifikowaną kadrę, jesteśmy jedyni i niepowtarzalni etc. - słyszymy. Wiemy na pewno jedno, uzyskali uprawnienia egzaminatora w sposób tylko sobie znany. Nieważne, skąd się ci fachowcy wywodzą i jakie profesje reprezentują. Pewne jest jedno, posłusznie i karnie wykonują idiotyczną instrukcję o egzaminowaniu, natomiast wiedzy fachowej nie mają, a jeśli ją mają, to znacznie okrojoną. Przepraszam panów egzaminatorów, autentycznych fachowców w dziedzinie szkolenia i egzaminowania oraz prawa drogowego ? was to nie dotyczy. Panowie egzaminatorzy, proszę, wybaczcie mój sarkazm, nas też wrzucono do jednego wora i mierzy się nas jedną miarą!


Proszę zwrócić uwagę na wypowiedzi pracowników MIiR i szanownych posłów w podkomisji odnośnie statusu WORD. Ten administracyjny sztuczny twór raz występuje jako jednostka samorządowa, a w innym przypadku jako przedsiębiorstwo wolnorynkowe. To się nazywa równość traktowania podmiotów gospodarczych.


Bardzo mi wstyd za kolegów, którzy tak wierzyli i chętnie uczestniczyli w tych procedowaniach. Jedno przyznaję, cudownie wychodzą na zdjęciach, a szczególnie na schodach pod tablicami Sejmu czy ministerstwa.


Ciekaw jestem, jakie tym razem wieści nam ogłoszą - pewnie na zasadzie, wiecie, rozumiecie, my chcieliśmy, tylko oni nie. Potwierdzam wcześniejsze przewidywania, stało się tak, jak już wcześniej pisałem, plankton został połknięty przez wieloryby.


Resort zrobił i robi to, co chciał zrobić, bez względu na koszty środowiska szkoleniowego OSK. Niestety, tym razem do głosu doszły rekiny ludojady i pożerają nas, szkoleniowców, kawałek po kawałku.


 Tadeusz Sobotka 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0