Szpilki i papierosy, czyli czego nie wolno robić w elce

Przed pierwszą jazdą instruktor zawsze informuje kursanta, czego nie wolno robić w samochodzie. Na liście rzeczy surowo zakazanych są przede wszystkim palenie i rozmowa przez telefon. Co jeszcze?

W samochodach nauki jazdy zakaz palenia przestrzegany jest bezwzględnie. Niezależnie od tego, czy instruktor pali, czy nie, nigdy nie robi tego w elce i nie pozwala na to kursantom.

– W samochodzie prywatnym człowiek może robić, co chce, ale elka to narzędzie pracy, w którym jeździ kilkadziesiąt osób – tłumaczy Jerzy Golus z wrocławskiego Ośrodka Szkolenia Kierowców „Euforia”. – Oczywiście rozumiemy, że dla kogoś wytrzymanie dwóch godzin bez papierosa może być trudne, zwłaszcza przy takim stresie, jaki wielu kursantów przeżywa za kierownicą, szczególnie na początku. Dlatego jeżeli kursant wyrazi takie życzenie, zjeżdżamy na parking, wysiadamy z samochodu. Wtedy jest przerwa na papierosa i na rozprostowanie nóg. Ale w samochodzie palenie jest niedopuszczalne niezależnie od okoliczności.

Telefon – największy wróg kierowcy

Wszyscy wiedzą, że podczas jazdy nie wolno rozmawiać przez telefon, jednak w Polsce nie zawsze jest to przestrzegane. Mimo że zakazują tego przepisy, a twórcy reklam społecznych prześcigają się w próbach dotarcia z przekazem. Przez telefon rozmawiają doświadczeni kierowcy, zdarza się, że próbują robić to też kursanci. Instruktorzy zgodnie przyznają, że jest to jeden z największych problemów, z którymi muszą się mierzyć. Większość przed rozpoczęciem jazdy prosi o wyciszenie telefonu, żeby nie rozpraszał podczas szkolenia. Jednak kursant nie zawsze się dostosowuje.

– Zapadła mi w pamięć pani, która w trakcie szkolenia próbowała odebrać telefon – mówi Piotr Olszewski z Akademii Dobrego Kierowcy. – Telefon leżał w schowku przy skrzyni biegów i kiedy zadzwonił, pani, ku mojemu zdumieniu, bo uczulam na to swoich kursantów, po prostu sięgnęła po komórkę, żeby odebrać. Złapałem telefon i powiedziałem, co o tym myślę.

Uroda – niewygoda i niebezpieczeństwo

Podstawowym grzechem pań jest przychodzenie na jazdy w szpilkach oraz próby poprawiania makijażu podczas jazdy. I  właśnie na to muszą uczulać instruktorzy.

– Zawsze przed pierwszą jazdą mówimy, żeby przyjść w wygodnych butach, bo prowadzenie samochodu w butach na wysokich obcasach jest zarówno niebezpieczne, jak i po prostu niewygodne – mówi Golus. – Mimo to panie często o tym zapominają. Ale ja do elki w szpilkach wpuszczam niechętnie.

– Zdarza się, że muszę tłumaczyć, że lusterka w samochodzie nie służą oglądaniu siebie, tylko kontroli sytuacji na drodze – śmieje się Józef Adamowicz z OSK z Tarnobrzegu. – Panie mają skłonność do przeglądania się w lusterkach, poprawiania makijażu. A tego nie można robić w elce. Tu trzeba się skupić na szkoleniu.

Alkohol? Oczywistość

Adamowicz mówi, są też kwestie na tyle oczywiste, że nie mówi się o nich przed zajęciem miejsca w samochodzie, jak np. przychodzenie na jazdę pod wpływem alkoholu.

– Rzeczywiście nie instruuję moich kursantów, że nie można spożywać alkoholu w elce, bo uznaję, że jest to rzecz oczywista i mówi się o tym podczas omawiania przepisów na zajęciach teoretycznych – wyjaśnia. – Z tego samego powodu nie informuję, że nie można przyjść na jazdę pijanym. Ale gdybym miał podać zachowania najbardziej niepożądane w samochodzie szkoleniowym, to zdecydowanie alkohol. Tyle że nie spotkałem się z przypadkiem, żeby ktoś próbował spożywać.

Elka to nie stołówka

Ośrodki szkolenia kierowców zgodnie przyznają, że zachowaniem niedopuszczalnym jest jedzenie w elce.

– Jedzenie jest tak samo niebezpieczne, jak rozmowa przez telefon – tłumaczy Józef Adamowicz. – Nie ma na to miejsca podczas szkolenia.

– Samochód służbowy to nie stołówka – dodaje Golus. – Ja nie jem w samochodzie i  tego samego oczekuję od kursantów. Na wyraźne życzenie kursanta można stanąć, zrobić przerwę na posiłek. Ale nie wyobrażam sobie, że w aucie ktoś je. Po pierwsze, to nie jest odpowiednie do tego miejsce, po drugie – chodzi o zachowanie czystości.

Anna Łukaszuk

Wasze komentarze (7)

  1. Ja wręcz wymagam, żeby kursantki przychodziły w szpilkach, kozakach , pozwalam kursantom kierować jedną ręką a drugą pisać SMSy lub palić fajkę TO JEST NAUKA JAZDY na poziomie
  2. Pamiętam, jak raz staliśmy na czerwonym i ktoś do mnie zadzwonił. Było dużo czasu, więc sięgnęłam do kieszeni, tylko sprawdzić kto.... Instruktor jak zobaczył... dostałam taki ochrzan, że zapamiętam na całe życie. To lepsze niż litania zakazów przed pierwszą jazdą :)
    • Niedawna Kursantka to słabego instruktora miałaś, Ty na kursie miałaś wszystkie akcje opisywane w felietonach hahahaha jaja na maxa
      • I. świetny był, ale kudy mu tam do Pana :) A Pan tak śledzi, co piszę, i tak poważnie traktuje, że teraz to ja się uśmiałam :))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.