Szkoły jazdy… tylko dla kobiet

Mają kobiecy wystrój sal, różowe i białe samochody, a instruktorkami są głównie panie. Obiecują bezstresową naukę, cierpliwość i łamanie stereotypu, że baba za kierownicą to najgorsze zło, jakie może się trafić się na drodze.

W Polsce szkół nauki jazdy, które skierowane są głównie do kobiet, jest kilkanaście. Są w większości miast wojewódzkich. Już same nazwy nie pozostawiają wątpliwości, do kogo adresowana jest oferta. W ich logotypach można znaleźć takie słowa jak „lejdis”, „babska”, „damska”, „kobieca”, „girls school”. Właściciele wszystkich zgodnie przyznają, że klientek nie brakuje. I że panie potrafią doskonale jeździć, tylko trzeba mieć do nich odpowiednie podejście.

Baby do garów? Nic podobnego!

Małgorzata Chylińska „Girls School” w Łodzi założyła w 2010 roku, gdyż, jak twierdzi, dostrzegła niszę na rynku. Okazało się, że pomysł się przyjął. Szkoła nie przyjmuje panów, instruktorkami są jedynie kobiety. Pojawiały się oskarżenia o dyskryminację, jednak właścicielka twierdzi, że są one bezpodstawne. Po prostu usługa jest skierowana do kobiet. W salach wykładowych są kwiaty, różowe i fioletowe elementy wystroju. Więc mężczyźni mogliby nie czuć się komfortowo. A panowie mają w Łodzi szkół pod dostatkiem.

– Obserwowałam na rynku brak podejścia instruktorów do kobiet, szowinizm, jedna z moich klientek skarżyła się nawet, że instruktor wygłaszał teksty w stylu, że kobiety nadają się tylko do garów, a nie do prowadzenia samochodu – mówi Chylińska. – Postanowiłam, że w naszej szkole panie będą się dobrze czuły. Tak właśnie jest. I nie chodzi o to, że kobietom trzeba tłumaczyć więcej. Po prostu potrzebują wyrozumiałości i spokoju, nie krzyków. A to się niestety zdarza.

Jak twierdzi Chylińska, umiejętności za kierownicą nie mają nic wspólnego z płcią.

– Kobiety czasem są lepszymi kierowcami od mężczyzn – wyjaśnia. – A czasem nie. Faceci potrafią jeździć bardzo dobrze i fatalnie. Tak samo jak kobiety. Nie rozumiem tych stereotypów i one się zupełnie nie potwierdzają w praktyce.

Jak twierdzi właścicielka „Girls School”, nauczyć można każdego. Tylko potrzeba odpowiedniego podejścia.

– Ostatnio pani, która skończyła 62 lata, zdała po naszym kursie za pierwszym razem – chwali się. – W tym wieku bywa różnie, a tu proszę. Bez żadnego problemu się udało.

Rozumiemy kobiecy stres

Kobieca Szkoła Jazdy „Lejdis” to jedyna szkoła w Zielonej Górze prowadzona przez kobiety i dla kobiet. – Kobiety w zwyczajnych szkołach często czują się skrępowane – mówi Alicja Duc, właścicielka szkoły. – Ciąży na nich mit słabych kierowców, nawet jeśli ani razu nie miały okazji się przekonać o tym, jak jeżdżą. U nas jest inaczej. Doskonale rozumiemy, jaki stres odczuwają kobiety, które po raz pierwszy wsiadają za kółko. Nasze szkolenie przebiega bez krzyków i wulgaryzmów.

Nie ma głupich pytań – to główne założenie krakowskiej szkoły jazdy OSK „Lejdis”. Instruktorkami są jedynie kobiety, ale kurs mogą robić i panie, i panowie.

– Ofertę kierujemy głównie do kobiet, jednak nie odmawiamy mężczyznom i mamy ich całkiem sporo – mówi Zosia Gardeła, współwłaścicielka szkoły. – I przychodzą właśnie dlatego, że instruktorkami są kobiety. Mówią, że panie są bardziej dokładne, lepiej wytłumaczą, nie ma męskiego współzawodnictwa, nie trzeba nikomu niczego udowadniać. A panie cenią sobie to, że mogą zadać każde pytanie, nawet takie, które mężczyźnie wydałoby się najgłupsze.

Jak twierdzi Zosia Gardeła, stereotyp baby za kółkiem powoli umiera, jednak jeszcze czasami można się z nim spotkać.

– Widocznie ludzie leczą tak swoje kompleksy – mówi. – Umiejętność jazdy samochodem nie zależy od płci. Uczymy też tak samo kobiety, jak i mężczyzn. Tylko stwarzamy przyjazną atmosferę spokoju i partnerstwa. A jeżeli chodzi o kobiety, to wiadomo, że kobieta lepiej zrozumie jej lęki i stres. I będzie wiedziała, jak temu zaradzić. Bo jednak w tej kwestii różnimy się od mężczyzn.

Zosia Gardeła podkreśla też, że faktycznie, są pewne uwarunkowania płciowe, które widać za kierownicą. Ale to nie są wady ani zalety, po prostu tak jest.

– Kobiety jeżdżą mniej agresywnie, co pewnie jest związane właśnie z tym, że nie mają potrzeby ciągłej rywalizacji i udowadniania innym swojej wartości – mówi. – Za to mężczyźni mają większą wyobraźnię, jeżeli chodzi o parkowanie. Ale wszystko jest do nauczenia i nie można generalizować.

„Kobiety są odważniejsze i potrafią się przyznać, że czegoś nie umieją”

– Jeżeli zapytamy dowolnego mężczyznę, czy jest dobrym kierowcą, każdy powie, że świetnym – mówi Marek Kazała, właściciel warszawskiej szkoły „Panie na doszkalanie”. – A kobiety zdają sobie sprawę z tego, co robią źle, potrafią się przyznać, że brakuje im umiejętności albo pewności siebie. Z tych obserwacji narodził się pomysł naszej szkoły. I to był strzał w dziesiątkę.

W szkole „Panie na doszkalanie” każda kobieta, która ma prawo jazdy, może zyskać pewność siebie i stać się bezpiecznym kierowcą. Można się uczyć we własnym samochodzie lub w aucie szkoleniowym, które już wyglądem wywołuje uśmiech.

– Staraliśmy się, żeby samochody były zabawne i przyjemne dla oka – mówi Marek Kazała. – Stąd pomysł kobiecych w wyglądzie volkswagenów beetle w pastelowych kolorach, z doklejonymi do świateł rzęsami. To nie są stereotypy, raczej po prostu wesoła gra z konwencją. Nasze klientki bardzo pozytywnie reagują na te auta.

Jakich klientek jest najwięcej? Jak twierdzi właściciel szkoły, zdarzają się dziewczyny, które niedawno zdobyły prawo jazdy, ale zdecydowana większość to panie w wieku 50+.

– Wiele z tych kobiet ma prawo jazdy od wielu lat, ale nigdy nie jeździły – mówi. – Bo w rodzinie był jeden samochód i zawsze jeździł mąż, bo facet krytykował, że ona nie umie jeździć, więc straciła motywację albo po prostu się bała. A potem ludzie się rozstają albo mężczyzna umiera, albo kobieta dostaje pracę, w której musi jeździć samochodem. I wtedy przychodzi do nas.

Instruktorzy ze szkoły „Panie na doszkalanie” (są to głównie mężczyźni) twierdzą zgodnie, że kobiety potrafią jeździć bardzo dobrze i zazwyczaj nie brakuje im umiejętności, a wszelkie blokady są w głowie.

– To trochę praca psychologa – mówi Kazała. – Jak wsiadam z klientką do samochodu, to duża część szkolenia polega na tym, żeby obudzić w niej pewność siebie i sprawić, by uwierzyła, że jest dobrym kierowcą. A kwestie techniczne przychodzą same. Nigdy nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że kobieta za kierownicą jest gorsza niż mężczyzna.

Anna Łukaszuk

Wasze komentarze (10)

  1. Podzielam opinię, że z paniami fajnie się jeździ, lecz jest jedno ale. Pomimo, że włożę maksimum swoich wysiłków i umiejętności w nauczenie kobiety , nigdy nie mam pewności, że zda za pierwszym podejściem. Jeżdżą świetnie, ruszanie perfekt, eco driving lepszy od faceta parkowanie na medal, wszystko tip top i na egzaminie gupawka i błędy jak byk. Uczę od 1988 r. i nie potrafię rozgryźć pań.
    • jeszcze ich nie rozgryzles ? to moze sa inteligentniejsze skoro tak potrafia sie maskowac ? h. a moze tak was kochaja, te wasze slodzenie ze chca jeszcze i jeszcze, i nie spieszno im do zdania egzaminiu :)
  2. Szkola PANIE NA DOSZKALANIE to jakas masakra....wyobraźcie sobie ze ten Marek Kazała pseudo instruktorzyna z tej szkoly uczy nasze kobiety by podczas jazdy w zwykłym korku ciagle wrzucać neutral!!!! Podpiera to tezą ze tak się robi i ze nie oslepia sie tych z tylu naszym światłem stopu...no co za kretyn!!! Sami zadzwońcie to się dowiecie ze pisze prawdę....ale to Malo... Wpaja im ze neutral to tak jak w pozycji "Parking" auto nie ma prawa się stoczyć!!!!! A na deser zabrania w ogóle po zaparkowaniu zaciągania ręcznego!!! Jezu co za instruktor!!! Weźcie kobitki omijajcie tego człowieka, a wy panowie dzwońcie i pytajcie go czy i skąd wziął swoje teorie bo póki co nie miał mi nic do powiedzenia prócz tego ze NADAL będzie tak uczyć!!! No nie wierze!
    • Ten pożal się Boże "instruktor" nie tylko beznadziejnie uczy, ale sam jest beznadziejnym oblechem. Łapie za ręce, jakieś macanki, obleśne żarty, Coś strasznego!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.