Początek nowego roku to czas życzeń i planów na przyszłość. Zapytaliśmy więc właścicieli szkół jazdy, czego życzyliby sobie na najbliższych dwanaście miesięcy.

Cezary Drozdowski, OSK „Prawko”, Poznań: Na pewno chciałbym, aby było mniej zmian w przepisach i więcej stabilności w tym zakresie. Wiele z nich wchodzi w życie nieoczekiwanie i bez większej potrzeby, co powoduje sporo bałaganu w naszej pracy. Przykładem może być niedawna zmiana kart kursantów. To dużo dodatkowej pracy, zamieszania, nie wiadomo po co to wszystko. To na pewno przeszkadza i jest kłopotem w pracy.


Ireneusz Żuchowski, Żuchowski - Nauka Jazdy, Stargard: Jako stargardzianin, tutaj działający, życzyłbym sobie wprowadzenia możliwości zdawania egzaminów w moim mieście. Nie rozumiem, dlaczego do tej pory nikt o tym nie pomyślał, jeśli nawet w mniejszych ośrodkach ma to być możliwe. Byłoby to wielkie ułatwienie dla mnie i moich kursantów. Oprócz tego kłopotem zawsze jest wymiana samochodów egzaminacyjnych przez WORD, szczególnie jeśli dzieje się to za często i bez konsultacji z nami. Na pewno dobrze byłoby, gdyby urzędnicy zwracali na to uwagę. Ale generalnie życzyłbym sobie, aby nadchodzący rok nie był gorszy niż miniony, który zaliczam pod względem zawodowym do udanych.


Sławomir Walczak, OSK „Wiraż”, Grójec: W naszej branży na pewno przydałoby się trochę stabilizacji, żeby co chwilę coś się nie zmieniało, żeby nie pojawiały się kolejne informacje o takich czy innych planowanych zmianach i przewidywanych terminach, które od lat nie są realizowane, tak jak na przykład jest z CEPIK-iem. To powoduje oczywiście, że kursanci napływają do nas falami, w zależności od tego, co jest zapowiadane. A jednocześnie mam nadzieję, że nowy rok będzie tak wspaniały pod względem liczby kursantów, jak ubiegły.


Piotr Świostek, OSK „Viper”, Radom: Oczywiście życzyłbym sobie forsy, czyli przede wszystkim więcej klientów! A tak na poważnie to chciałabym, żebyśmy byli informowani wcześniej o planowanych zmianach i nowościach. Wszystkie te niesprawdzone plotki, zapowiedzi są bardzo irytujące i wprowadzają zamęt w naszej pracy, bo wszyscy rzucają się na kursy pod koniec roku, przed kolejnymi zapowiadanymi zmianami, potem, kiedy się to odwołuje, jest pustka… i tak w kółko. Wolelibyśmy spokojnie pracować przez cały rok.


Wiesław Paluch, OSK „Auto-Moto”, Żyrardów: Życzyłbym sobie, żeby WORD-y nie zmieniały tak często samochodów egzaminacyjnych, kiedy jeszcze poprzednie nie zdążą nam się zamortyzować. To duży kłopot i wysiłek finansowy dla większości szkół. Również pozostałe koszty prowadzenia tego biznesu mogłyby się zmniejszyć, bo ostatnio je porównywałem z wydatkami z czasów, kiedy otwierałem szkołę, i są bez porównania wyższe. I oczywiście życzyłbym sobie, by paliwo było tańsze.


Joanna Lach, OSK „Joanna”, Siemianowice Śląskie: Więcej kursantów i więcej pieniędzy oczywiście. A tak naprawdę to jeśli będzie podobnie, jak w ubiegłym roku, nie powinniśmy narzekać. Ze wszystkim innym jakoś sobie radzimy, czy to z przepisami, czy z urzędami.


Łukasz Szmulik, OSK „4KóŁKA”, Jastrzębie-Zdrój: Życzyłbym sobie, podobnie jak wielu kolegów z branży, wprowadzenia ceny minimalnej za kurs. Pozwoliłoby to prowadzić szkolenia na odpowiednim poziomie, podniosłoby zdecydowanie ich jakość, moglibyśmy sobie pozwolić na nowe samochody, a instruktorzy mieliby godziwy zarobek, bo dzisiaj jest z tym różnie. Uniknęlibyśmy również nieuczciwej konkurencji ze strony szkół, które drastycznie obniżają ceny kursów, aby tylko ściągnąć do siebie klientów, a najczęściej niczego ich nie uczą. Regulacje w tym zakresie pozwoliłyby na lepszy rozwój całej branży i byłyby korzystne dla klientów, którzy w ramach jednego kursu byliby gotowi na egzamin. Obecnie to rynek reguluje cenę, co niekoniecznie wychodzi na dobre.


Not. Anna Łukaszuk

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0