Co może sprawić, żeby na naszych drogach było choć trochę bezpieczniej? Szkoleniowcy są zdania, że warto zadbać o równe prawa wszystkich uczestników ruchu drogowego oraz drogi. I zachowywać się kulturalnie.

Ostatnio gorącą dyskusję wywołał pomysł, żeby kierowcy ustępowali pierwszeństwa pieszemu, jeśli choćby spojrzy w stronę przejścia dla pieszych. A jak jest teraz? Przepis mówi jasno – pieszy ma pierwszeństwo, jeśli jest na zebrze.
– Ja wprowadziłbym przepis dla pieszego, nie kierowcy. Chodzi mi o to, żeby przed wejściem na przejście upewnił się, że może je pokonać nie przeszkadzając innym – zaznacza Krzysztof Gietek, szef OSK z Pisza.

Nierówne prawa?

 

No właśnie, sporo właścicieli ośrodków szkolenia kierowców i instruktorów zastanawia się, dlaczego przepisy nakładane są tylko na kierowców. Bo pieszy, by stać się uczestnikiem ruchu drogowego, nie musi robić absolutnie nic. Za to kierowca bez przygotowania i dokumentu stwierdzającego jego zdolności nie może usiąść za kółkiem.
– Jeżeli chodzi o zasady pierwszeństwa, to dużo zmian dotyka wyłącznie kierowców – uważa Ewa Liske z wągrowieckiego OSK Fox. – Pieszemu wydaje się, że ma tylko prawa. A jego podstawowym obowiązkiem jest nie wchodzić pod nadjeżdżający pojazd. Tylko nagminnie się do niego nie stosuje. Nie myśli się o edukacji pieszych. Bo żeby uzyskać status pieszego, wystarczy być. Z kierowcami jest inaczej. Trzeba zdać egzamin, uzyskać prawo jazdy. I dlatego uważam, że nakładanie obowiązków tylko na jedną stronę jest niesprawiedliwe. Przecież wszyscy mamy wpływ na bezpieczeństwo na drodze. Ale uważam, że jeśli widzimy pieszego przy przejściu, zawsze lepiej się zatrzymać.

Drogi do poprawki

 Jednak nie tylko pieszy, który lekkomyślnie wejdzie na zebrę, jest dla kierowcy problemem. Otóż problemem są także drogi. A raczej ich zły stan.
– To przecież ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo – podkreśla Ewa Liske. – Dużo mówi się o zmianach w przepisach, dotyczących ośrodków szkolenia kierowców. Za dużo się od nas wymaga, chodzi mi o kierowców, egzaminatorów czy instruktorów. A przecież nam też coś się należy. Powinniśmy mieć możliwość jeżdżenia po dobrych drogach. A one często są za wąskie, z jednym pasem ruchu w jednym kierunku. To powoduje, że kierowcy się spieszą, wyprzedzają w newralgicznych miejscach i jest niebezpiecznie.

Życzliwość to podstawa

Co jeszcze mogłoby sprawić, żeby na naszych drogach było bezpieczniej?
– Wszystko byłoby dobrze, gdyby ludzie byli dla siebie milsi – wyjaśnia Adam Prabucki ze szkoły Auto-Moto Toruń. – Wiele zależy od naszej kultury, bo jak się dwóch chamów spotka na ulicy, to może być różnie. A wszystkie przepisy, które próbują to regulować, są sztuczne. Na przykład jazda na suwak. Jak ktoś jedzie kulturalnie prawym pasem, ma wszystkich z lewego przepuszczać? Kiedy widzę auto z rejestracją nie z mojego miasta, to wiem, że ktoś może nie wiedzieć, że tu się zaraz droga kończy. Ale jak jadą swoi, nie wpuszczam. Bo to jest często takie kombinowanie. Skoro jedziemy na suwak, to znaczy, że ten z prawego pasa musi mnie wpuścić. Kiedyś kodeks ruchu drogowego pisano na lata. A teraz co roku są jakieś zmiany. Przepisy się pojawiają, do jednych kierowców informacja o zmianach dociera, do innych już nie. Przykładem zmian jest nauka eco-drivingu. Najpierw to trzeba by dokładnie określić co to jest, dopiero później, jak się ma do nauki jazdy.

Małgorzata Tobiasz
Krzysztof Ledzion felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0