Super OSK lekiem na całe zło?

Szkoleniowiec i działacz społeczny Tadeusz Sobotka przesłał do nas tekst, gdzie żali się na trudną sytuację w branży szkolenia. Czy da się temu zaradzić?

Proszę Szanownych szkoleniowców, nie mamy chyba żadnych wątpliwości, że UOKP – która weszła w życie 5 stycznia 2013 r. – łamie podstawową zasadę równości traktowania wszystkich podmiotów gospodarczych. Zapisy, które widnieją w UOKP stworzyły tzw. Super OSK i w ewidentny sposób złamały podstawową zasadę równości. Próbuje się nam szkoleniowcom wmówić, że ma to służyć poprawie jakości szkolenia, uważam że jest to kompletna bzdura, zapis w UOKP jest całkowicie nietrafionym. Przecież na ten temat pisano, mówiono i przestrzegano jakie to przyniesie negatywne skutki dla środowiska szkoleniowego. Cel zamierzony, że jest to sposób na podniesienie jakości szkolenia nie zostanie osiągnięty, a jedynie dokonał kolejnych głębokich podziałów środowiska i naraził przedsiębiorców na poważne koszty. Dla potwierdzenia faktów jak jesteśmy rolowani, postrzegani przez resort i w jaki sposób szanują nasze organizacje społeczne wystarczy zapoznać się z wersją projektu zmiany do UOKP odnośnie art.35 ust. 6 nadając mu nowe brzmienie. Widać gołym okiem, że – nie bacząc na ponoszone przez przedsiębiorców niemałe koszty finansowe i społeczne. Resortowi jak widać wolno łamać zapisy Konstytucje RP jak inne ustawy w tym względzie. Na swój własny użytek, myślę że Państwo Polskie należałoby pociągnąć do odpowiedzialności za krzywdy wyrządzone branży szkoleniowej poprzez takie zapisy, które widnieją w UOKP i stać się winniśmy stroną roszczeniową wobec państwa. Bo w jaki inny sposób możemy dochodzić swoich praw skoro ono w sposób ewidentny jest łamane. Może jest wprowadzona nowa zasada – co wolno im nie wolno nam. Wmawia nam się z uporem, iż grupa szkoleniowców, którą reprezentujemy, składa się z nieudaczników o niskim poziomie intelektualnym i o niskiej wiedzy zarówno teoretycznej jaki i praktycznej. Można odwrócić sytuację i zapytać resort, jaką wiedzą dysponują twórcy tego gniota ustawowego? Ministerstwo wykonuje dziwne zabiegi na żywym organizmie. Mając skalpel w ręku, zachowują się jak obłąkani w amoku, nie wiedzą jak tego narzędzia użyć. Tną więc na oślep jak popadnie nie zastanawiając się jakie skutki to przyniesie. Ważne jest, że wykonano cięcie krew się leje widok przerażający, ale wówczas widać że coś się dzieje. Dziś już wiemy, że potężna grupa szkoleniowców odeszła lub odchodzi ze szkolenia, powiększając grupę osób bezrobotnych, ale co tam… koszty społeczne. Przecież resort odpowie, że to wszystko odbyło się w uzgodnieniu ze stroną społeczną i reprezentantami środowisk szkoleniowych… żenada. Nie jest żadnym odkryciem Ameryki, że ustawodawca wymusza na naszym środowisku obowiązek dokształcania się raz w roku. Oczywiście poprzez uczestnictwo w trzydniowych warsztatach zawodowych, a to jest już jakaś paranoja lub schizofrenia. Jednak jak się nad tym zastanowimy, to chyba nie do końca ten zapis nie jest zapisem trafionym. Skoro UOKP jest taka jaka jest, to myślę, że ten obowiązek winien być skrócony do sześciu miesięcy. Wynikiem takiego rozumowania jest myśl taka – skoro już dziś wiemy że przez kolejne lata będziemy pracować od poprawki do poprawki UOKP, to z logicznego punktu myślenia trzeba się ciągle dokształcać żeby być na bieżąco. Pełne uznanie dla urzędników o wysokim stopniu fachowości w dziedzinie szkoleniowej jaką resort prezentuje. Bezsporną prawdą jest, że my jako środowisko szkoleniowe myślące inaczej, chcemy podnosić swoją wiedzę, jak każda grupa zawodowa. Problem w tym, że forma jaką nam narzucono w UOKP jest absolutnie nie do zaakceptowania, w edukacji występują różne formy kształcenia i samokształcenia podnoszące wiedzę zawodową – fachową. Tu niestety występuje nie forma kształcenia, tylko forma łupienia szkoleniowców po kiszeni i eliminacja z rynku szkoleniowego. Wysoka troska ustawodawcy o podniesienie jakości szkolenia jak widać leży naszym urzędnikom na sercu. Natomiast nasi panujący urzędnicy nie mogą zrozumieć, albo nie chcą zrozumieć, że jednym ze sposobów na uporządkowanie systemu i poprawienie jakości szkolenia jest ustalenie minimalnej ceny za jedną godzinę szkolenia. Nikomu chyba nie należy udowadniać, jakie to niesie korzyści dla rynku szkoleniowego i radykalną poprawę jakości szkolenia. Raz na zawsze skończyłby się czas sloganu „cena czyni cuda”, co nie wątpliwie pogarsza jakość całego procesu szkoleniowego i dokonywanego oszustwa wobec klienta, czyli potencjalnego kursanta. Myślę, że nie muszę tego udowadniać – ale tak dla przypomnienia już w inwestycjach drogowych przekonaliśmy się jak są wykonywane usługi przy zastosowaniu hasła „cena czyni cuda” (patrz wykonawca Chiński). Pewnie znajdą się tacy, którzy powiedzą, że jest to populizm i że to jest zamach na wolny rynek, że jest to nie możliwe do zrealizowania itp. Uważam że jest to poważny błąd w takim rozumowaniu, skoro żądamy jakości to jakość musi rozsądnie kosztować tu nie może być mowy o byle jakości i braku rozsądku. Proszę przyjąć do wiadomości jedno, że nie jest ważne, z którego krańca kraju się wywodzimy, cena minimalna będzie wszędzie taka sama. Trudno nie zauważyć, że bezsensowna walka cenowa nie miałaby żadnego sensu. W tym momencie zaczynamy zdrowo konkurować jakością szkolenia. Osoba zainteresowana również będzie się skupiała na ofercie szkoleniowej a nie na ofercie cenowej. Dalsze rozumowanie niesie za sobą kolejne korzyści dla państwa w postaci płaconych podatków, które nie są bez znaczenia dla budżetu państwa. Na dzień dzisiejszy wygląda to różnie, każdy próbuje tych podatków unikać, niestety tu już raczej takich możliwości by nie było, natomiast urzędy miałyby łatwość w rozliczeniu danego przedsiębiorcy. W skali kraju na taką ilość przedsiębiorców zarejestrowanych kwota pozyskiwana z tytułu wpłat podatku byłaby kwotą nie bez znaczenia. Lecz dalszą część tych rozważań i wyliczeń pozostawiam fachowcom z branży finansowej czyli MF.

Tadeusz Sobotka

 

 

Wasze komentarze (25)

  1. Polskie prawo można naginać jak się chce w zależności od tego kto rządzi i komu zależy na konfiturach Super OSK aby prowadzić np warsztaty dla Instruktorów musi mieć autobus a czy WORD-y które mają być dopuszczone do prowadzenia warsztatów dla instruktorów, czy też muszą mieć taki autobus Dla Word-ów stworzono dodatkową furtkę do zarabiania pieniędzy Podejrzewam iż jest to przygrywka do oddania w całości tego szkolenia za rozsądne pieniądze, będąc monopolistami , to oni będą dyktowali ceny a instruktor żeby mógł działać zapłaci każdą cenę Podzielam też punkt widzenia Pana Sobotki
    • Wniosek ,że w warsztaty powinne być co pół roku - przy obecnej jakości prawa - w pełni zasadny.Można odnieść wrażenie ,że ekipa po liftingu ostro pracuje nad przebiciem kolejnego dna . Bo przecież w tę stronę to idzie .Użyteczne siły społeczne razem z tymi ,którzy posmakowali krwi kolegów zbierają się do walki z konkurencją WORD-ów. Przecież w tych łajdackich rozwiązaniach z superosk chodzi wyłącznie o zniewolenie i grabież ludu roboczego przez garstkę obrotnych i ustosunkowanych.Warsztaty tak ,raz na pięć lat ,może je prowadzić dowolny przedsiębiorca pod warunkiem zatrudnienia prowadzących zdolnych zrealizować program ustalony przez państwo.
      • Jestem instruktorem nauki jazdy z Zielonej Góry. Oczywiście odbyłem już takie warsztaty i mogę śmiało powiedzieć, że nie były to pieniądze wyrzucone w błoto. Faktycznie obowiązek corocznego zaliczenia warsztatów to przesada. Warsztaty powinny być dla np. instruktorów, których zdawalność jest na niskim poziomie. Podniosłoby to jakość szkolenia ponieważ instruktor "wypuszczający" kursanta dwa razy zastanowiłby się czy kursant nadaje się na egzamin. Instruktorowi nie opłacałoby się podpisywać się pod kursantem, który zdawałby np 4 razy egzamin. Panie Kubiś, przepraszam ale z tego co wiem to nie jest Pan instruktorem nauki jazdy w związku z powyższym wypowiadanie się na temat warsztatów (na których Pan nigdy nie był) to tak jakby ksiądz wypowiadał się na temat skuteczności metod antykoncepcji. Pozdrawiam
        • A JAKI PRÓG ZDAWALNOŚCI UWAŻA PAN ZA NISKI. NP. ILE PROCENT I DLACZEGO TYLE. PROSZĘ O MĄDRE UZASADNIENIE.
          • Może niech każdy instruktor zrobi test na prawo jazdy. I tacy którzy uzyskają wynik negatywny zobowiązani będą do odbycia warsztatów instruktorskich.
        • Heheh dobre.... a jak to niby sprawdzić ile % zdawalności ma który instruktor? To raz, dwa - co instruktor winien jak ma tępych (nie bójmy się użyć czasem tego słowa) kursantów, którym problem sprawia znalezienie lewej i prawej ręki?
          • BARDZO PROSTO SPRAWDZA SIĘ JAKĄ ZDAWALNOŚĆ MA INSTRUKTOR-W STAROSTWIE. PODAŁ PAN ARGUMENT ŻE TYLKO INSTRUKTOR KTÓRY MA ZŁĄ ZDAWALNOŚĆ POWINIEN PRZECHODZIĆ WARSZTATY COROCZNIE. I ZAPYTAŁEM ILE % TEJ ZDAWALNOŚCI I DLACZEGO TYLE?
          • Co to za instruktor, który wypuszcza na egzamin -jak Pan brzytko nazwał tępych kursantów. Właśnie tacy instruktorzy powinni byc kierowani na warsztaty. Jeśli Wypuszcza Pan "tępego" kursanta to znaczy że nie umie Pan szkolić. I to Pan jako instruktor powinien jeździć z "tępym" kursantem tyle godzin ile zapewni mu pozbycie się "tępoty". Czy był Pan już na warsztatach??
          • Uwaga na instruktora, który wypuszcza tępych kursantów na egzamin. Podaj imię i nazwisko żeby wszyscy tępi kursanci poszli do innej szkoły, która będzie jeździła z nimi tyle godzin ile będzie im potrzebne..
          • Właśnie dla takich jak Pan są te warsztaty. Na warsztatach dowiedziałby się Pan jak sprawdzić zdawalność instruktora.
  2. A ja uważam , że ile godzin ma się szkolić kursant i w jakiej szkole niech decyduje sam kursant a nie wszechwiedzące i troszczące się o niego i za jego pieniądze państwo, przecież to osoba pełnoletnia , Jeżeli uzna ,że jest dobrze przygotowany do egzaminu to decyzje podejmuje też sam a weryfikatorem ma być egzaminator, tak jest USA i nie ma tam problemów z systemem szkolenia i łapownictwem ,a my tak chętnie chcemy przyjmować wzorce amerykański niech pseudo fachowcy popatrzą jak to działa w USA i niech działa to w POLSCE
  3. W stanach nie mają pojęcia o jakiś warsztatach bo dziecko swoje może uczyć ojciec nie posiadając uprawnień instruktora Polscy fachowcy jak to usłyszą pewnie się załamią gdyż amerykanie to nie taki głupi naród i potrafi podjąć właściwą decyzję nie jak uważa Państwo Polskie obywateli uważa za stado baranów i urzędnik wie najlepiej co trzeba obywatelowi
    • Fachowcom, którzy zazdroszczą USA pragnę przypomnieć o jednym małym szczególiku - większość samochodów w stanach ma automatyczną skrzynię biegów. Można to porównać do nauki jazdy rowerem. Ciekawe ilu ojców wsadziło malucha na rower bez bocznych kółek, pchnęło i powiedziało jedź córko, synu.. Nie znam takich! Tak samo jest z samochodem. Automat wyręcza nas z większości czynności.
  4. A może to jest tak, że w stanach chłopcy jeżdżą już od 16 lat i zwraca się tam większą uwagę na asertywność, a nie jak w Polsce uwolniony kursant z kurateli instruktora wyżywa się na aucie zwłaszcza w towarzystwie swoich kolegów i koleżanek i dlatego giną w młodym wieku. Wychowanie komunikacyjne powinno być prowadzone od przedszkola do grobowej deski i nie oparte tylko na restrykcjach i zakazach zwłaszcza w stosunku do POLAKÓW bo jak uczy historia są Oni przekorni i buntownikami czas z tego wyciągnąć wnioski i przekuć na złoto
  5. Panie Tomku a co ma piernik do wiatraka w Polsce prawie wszscy umieją włączać biegi, tylko nie wszyscy przestrzegają przepisy ruchu drogowego i tu jest pies pogrzebany
    • Najlepiej biadolić na cały świat. Dać płytki kursantom do domu, a potem niech się sami martwią. Zamiast wprowadzać warszataty doskonalenia zawodowego dla instruktorów lepiej wprowadzić lepszy ( lub wogóle) skuteczny nadzór nad OSK. Wprowadzić mechanizmy, które pozwolą na kontrolę OSK - jakąś choćby uproszczoną bez wcześniejszej zapowiedzi tak by zlikwidować patologie. Niech Ktoś wprowadzi kary za nieprzestrzeganie zasad prowadzenia szkolenia - najlepiej finansowe. Likwidacja szkoły nie powinna blokować mechanizów - odpowiedzialny właściciel, a nie podmiot.
  6. Czekam teraz kiedy takie warsztaty będą mieli: kominiarze,szewcy, stolarze, kasjerki sklepowe,księgowe,policjanci , ministrowie, itp. przecież to może być dla państwa potężna kasa w czasach gdy budżet nie może być dopięty i nie wymaga to nakładów ze strony państwa. Rzucam hasło aby pomóc temu głupio rządzonemu państwu wszyscy na warsztaty ,będziemy najmądrzejszym społeczeństwem na świecie
    • Trafna uwaga. Ja jeszcze proponuje warsztaty trzydniowe dla pracowników wszystkich urzędów. Może to zmniejszy bezrobocie. A wystarczy nie przeszkadzać i będzie lepiej.
  7. Pan Darek Informatyk z WORD Zielona Góra zaczyna pouczać co mają robić OSK i Starostwa a ja bym chciał aby Pan spojrzał na własne poletko i zastanowił się dlaczego w bazie pytań PWPW znalazły się i znajdują pytania co do których odpowiedzi są wątpliwości przecież Pan współpracował w tworzeniu tego systemu. Nie nawołuje Pan do kar pieniężnych w stosunku do tych którzy narazili na straty finansowe kursantów przez niedbalstwo a zabezpieczyli swoje interesy zastrzeżeniem wyłączności dostępu do bazy pytań a więc hamuj Panie Darku
    • @OSK - Komentarz nie na temat i bez sensu. Trudno się dziwić po takiej wypowiedzi poziomem obecnego szkolenia w OSK.
      • Prawda w ślepka kole,co nie pasuje p.Darkowi to be.Jak karać to wszystkich byle nie nas.Jak wygląda system egzaminowania i nowe pytania wszyscy wiemy,więc dyskusja nie pasuje.Nie pierwszy popis p.Dareczka
  8. Działanie Pana DarkaB Informatyka WORD Z.Góra jest klasycznym przykładem oddziaływania na skłócenie środowiska Szkoleniowców , jestem ciekawy ile jeszcze takich WORD-ów jak Z.Góra prowadzi taką partyzantkę wypowiadając się krytycznie na temat instruktorów i OSK ? wstyd Panie Darku proszę zając się swoimi sprawami.
    • Oni w Gdańsku pokazali nam wszystkim gdzie powinna się ta cudowna ustawa znaleźć. Uważajmy szkoleniowcy żeby to nas nie spotkało. Ato już nie jest śmieszne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.