Wprowadzona z dniem 22 lipca 2010 r. nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. nr 152, poz. 1018) spowodowała formalną możliwość egzekwowania zasad ruchu funkcjonujących na drogach wewnętrznych, jednak tylko w odniesieniu do obowiązujących znaków i sygnałów drogowych.

Jednocześnie wprowadzone zostało do ustawy nowe pojęcie: strefa ruchu. Ustawodawca uznał, że strefa ruchu może obejmować co najmniej jedną drogę wewnętrzną i musi być odpowiednio oznakowana. W takim przypadku w wyznaczonej strefie ruchu obowiązują już wszystkie zapisy ustawy Prawo o ruchu drogowym, w tym dotyczące pojazdów (stan techniczny, wyposażenie) oraz kierujących pojazdami (posiadanie uprawnień) oraz zapisy wszystkich rozporządzeń wynikających z delegacji tej ustawy. Wobec braku wprowadzenia jednoczesnych zmian w stosownych rozporządzeniach ministra właściwego do spraw transportu, określających wzór znaku drogowego strefa ruchu, jego wymiary oraz barwy i liternictwo, przepis umożliwiający wprowadzanie na drogach niepublicznych zasad ruchu w pełni analogicznych z zasadami ruchu obowiązującymi na drogach publicznych pozostawał martwy. Tę lukę wypełniły nowelizacje rozporządzeń ministrów infrastruktury oraz spraw wewnętrznych i administracji z dnia 12 kwietnia 2011 r. (Dz.U. nr 89, poz. 509) i ministra infrastruktury z dnia 28 marca 2011 r. (Dz.U. nr 89, poz. 508).


Aktualnie zarządcy dróg wewnętrznych mają zatem możliwość wyboru formy oznakowania pionowego :


- pozostawiając oznakowanie droga wewnętrzna świadomie (bądź… nieświadomie!) decydują się na możliwość egzekwowania jedynie obowiązującej tam organizacji ruchu w zakresie znaków i sygnałów drogowych, bez możliwości skutecznego egzekwowania np. usunięcia pojazdu, który blokuje wjazd do garażu lub wyjazd innego prawidłowo zaparkowanego pojazdu (takie sytuacje nie zagrażają bezpieczeństwu ruchu, bo… przecież ruchu nie ma!) oraz uprawnień od kierujących pojazdami, cz też… właściwego stanu technicznego pojazdów,


- wprowadzając strefę ruchu, decydują się na wprowadzenie pełnej analogii z zasadami ruchu określonymi dla dróg publicznych, w tym zasadami obowiązującymi poszczególnych uczestników ruchu (uprawnienia uczestników ruchu, o ile są wymagane) oraz zasadami dotyczącymi dopuszczenia do ruchu poszczególnych typów pojazdów.


O wyborze zasad oznakowania decyduje właściciel drogi niepublicznej lub jej zarządca. Jest jeszcze jeden szczegół, który powinien on rozważyć, decydując o sposobie oznakowania takiej drogi (dróg) - wprowadzenie strefy ruchu wiąże się z możliwością rozstrzygania w sprawach spornych, dotyczących organizacji ruchu, przez… wojewodę. Tak postanowił ustawodawca, wprowadzając do ustawy Prawo o ruchu drogowym pojęcie strefy ruchu oraz zasady jej stosowania. Zapisy ustawy trudno będzie jednak w tym zakresie egzekwować, gdyż żadna z procedur obowiązujących w zakresie wprowadzania organizacji ruchu, tak na drodze publicznej, jak i niepublicznej, nie podlega decyzjom administracyjnym!. W praktyce mogą zatem funkcjonować jedynie różnej treści monity, które zarządca drogi niepublicznej może po prostu ignorować. Kolejny martwy zapis ustawowy?


Można w tym miejscu zadać pytanie, w jakim celu wprowadzono strefę ruchu, nie likwidując jednocześnie drogi wewnętrznej, i czemu ma służyć obowiązujący dualizm w podejściu do zasad korzystania z dróg niepublicznych? Moja wyobraźnia nie sięga aż tak daleko, aby próbować odpowiedzieć na to pytanie. Być może ktoś z czytelników zna jednak na nie odpowiedź. W takim przypadku zachęcam do podzielenia się nią na łamach miesięcznika.


Próbując uruchomić rozumowanie logiczne, nie jestem w stanie zrozumieć, po co wprowadzono pojęcie strefy ruchu, skoro może ona objąć co najmniej jedną drogę wewnętrzną? Czy nie prościej było zapisać wprost, że na drogach wewnętrznych ustawa Prawo o ruchu drogowym obowiązuje w pełnym zakresie? Byłoby ponadto taniej, bo nie byłoby potrzeby wymiany znaków. Przy braku takiego zapisu i jednoczesnym pozostawieniu możliwości funkcjonowania dróg wewnętrznych, stały się one automatycznie ogniwem pośrednim pomiędzy strefą ruchu a drogą publiczną, przy czym w obu ostatnich przypadkach zasady korzystania są analogiczne. Po co zatem ta kuriozalna „ewolucja”?


Oprócz coraz częstszych przypadków wprowadzania strefy ruchu przez zarządców dróg niepublicznych zlokalizowanych w obszarach o zabudowie mieszkaniowej, strefy ruchu pojawiają się też w otoczeniu kompleksów handlowo-usługowych. O ile w zabudowie mieszkaniowej przekroje dróg niepublicznych są w większości przypadków analogiczne bądź zbliżone do przekrojów dróg publicznych, tzn. posiadają one wyodrębnione jezdnie i chodniki, o tyle w otoczeniu kompleksów handlowo-usługowych chodniki praktycznie nie występują. Piesi są tam zmuszeni do korzystania ze wspólnej płaszczyzny z pojazdami. Jedyne powierzchnie przeznaczone tam dla ruchu pieszych, to dojścia do wejść do hal handlowo-usługowych, oznakowane znakami poziomymi. Z reguły brak tam jednak kontynuacji wyznaczonych i odpowiednio oznakowanych ciągów pieszych prowadzących do pogrupowanych miejsc parkingowych. W efekcie piesi (klienci z zakupami) szykanowani są przez klientów poruszających się pojazdami w poszukiwaniu wolnego miejsca do zaparkowania. W takich sytuacjach dochodzi do niepotrzebnych konfliktów. Nieuregulowane zasady korzystania z wielkich powierzchni parkingowych przez pieszych i kierujących pojazdami obejmują także przypadki przejeżdżania w sposób dowolny przez powierzchnie wolnych stanowisk parkingowych. Niektórzy kierowcy preferują wszelkiego rodzaju skróty, pomijając drogi manewrowe wyznaczone pomiędzy miejscami parkingowymi. Czy takie zachowania podlegają jakimkolwiek sankcjom?


Niezależnie od tego, czy oznakowanie takiego terenu obejmuje drogę wewnętrzną, czy strefę ruchu, miejsca parkingowe wyznaczone są w takich przypadkach znakami drogowymi P-18 (znaki poziome). Każde stanowisko parkingowe wyznaczone jest z wykorzystaniem linii ciągłych, zatem teoretycznie nie powinno się ich przekraczać, poprzez analogię z innymi liniami ciągłymi. Niestety takie rozumowanie jest złudne, gdyż w opisie znaku P-18, znajdującym się w rozporządzeniu ministrów infrastruktury oraz spraw wewnętrznych i administracji w sprawie znaków i sygnałów drogowych, brak zakazu przekraczania linii wyznaczających „stanowisko postojowe”, analogicznych jak np. w opisach znaków poziomych P-2 czy P-4. Skoro „prawo” jednoznacznie nie zabrania przekraczania linii wyznaczających stanowiska postojowe, to można je przekraczać, choćby w toku zajmowania wybranego miejsca parkingowego, co niejednokrotnie ma miejsce przy wykonywaniu manewrów nie tylko przez niewprawnych kierowców.


Podsumowując, korzystanie z parkingów przy centrach handlowo-usługowych powinno odbywać się na zasadach zbliżonych do tych, które obowiązują w strefach zamieszkania, gdzie pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo przed pojazdami, a pojazdy powinny być parkowane jedynie w miejscach wyznaczonych. Ponadto powinny one poruszać się tam z minimalną prędkością. Niestety w praktyce bywa różnie i często korzystanie z takich terenów ujawnia indywidualne cech kultury osobistej ich użytkowników. Nie zawsze są to cechy pozytywne i nie ma w tym przypadku znaczenia, czy wprowadzona jest tam strefa ruchu, czy droga wewnętrzna.


 


Marek Wierzchowski


Krajowy konsultant ds. inżynierii ruchu
w Ministerstwie Infrastruktury,
biegły sądowy z zakresu inżynierii ruchu
i Prawa o ruchu drogowym,audytor BRD


 


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0