Dlaczego przez niektóre skrzyżowania na zielonym świetle przejeżdża czasami tylko jedno auto? To przecież jakiś absurd! Ale na szczęście można temu zaradzić!

Chciałbym skupić się na konkretnym przypadku. Choć sytuacja, którą opisuję, nie należy do jakichś wyjątków. Spotykam się z nią niemalże codziennie, zwłaszcza w drodze do pracy. Zamieniamy się wtedy w kłębek nerwów, szczególnie jeśli nam się spieszy. Jednak kierowca jadący przed nami ma wszystkich w głębokim poważaniu albo nie zdaje sobie sprawy, że mógłby wszystkim pomóc. Przeważnie mamy do czynienia z tym pierwszym przypadkiem. Spójrzcie najpierw na skrzyżowanie (zdj. 1).


„Krojczy” w akcji. Blokada gotowa


Kulturalny kierowca to, jak wiemy, osoba, która swoim zachowaniem na drodze pokazuje, że nie myśli tylko o sobie. Ułatwia życie pozostałym uczestnikom ruchu drogowego. Z pewnością nie jest osobą, którą można określić mianem krojczego. Kto to taki? To osoba, która uwielbia ścinać na zakrętach. Jaka jest konsekwencja jego działania? Blokada sznura aut stojących za nim (zdj. 2).


Wystarczy przecież, żeby „krojczy” podjechał bliżej środka skrzyżowania, czasem nawet metr lub dwa do przodu. A wtedy wszyscy za nim, którzy pragną jechać prosto lub w prawo, zrobili to swobodnie. Ruch byłby płynny.


Proste rozwiązanie


Im bliżej środka skrzyżowania podjeżdżamy, tym więcej aut ma szanse na przejazd. Jest to istotne szczególnie w godzinach porannych, w dni robocze. Oczywiście taki manewr kosztuje trochę sił. Będąc na środku skrzyżowania trzeba trochę mocniej skręcić wieńcem kierownicy. Życie na drodze pokazuje, że wielu kierowców nie jest gotowych na tak duży wysiłek. Nie podejmują wyzwania.


Spójrzcie teraz na zdj. 3. Wyraźnie widać, co trzeba zrobić, żeby przez to skrzyżowanie na jednej fazie świateł przejechało jak najwięcej samochodów. Skręcając w lewo przybliżamy się do lewej strony. Skręcając w prawo lub jadąc na wprost przytulamy się do prawej krawędzi jezdni.


Przy założeniu, że skręcamy w lewo, po zapaleniu się zielonego światła na sygnalizatorze dojeżdżamy do środka skrzyżowania, przeważnie na wysokość pasa, jezdni, w którą chcemy skręcić.


Dobry przykład


Proste, wręcz banalne, nieprawdaż? Pewnie dlatego jest tak trudno wykonalne. Im coś łatwiejsze w teorii, tym trudniejsze w praktyce. Niestety. Pamiętaj, jeśli wjechałeś na skrzyżowanie jako pierwszy, od ciebie zależy, ile aut zdąży przejechać na zielonym świetle. Dziś jesteś to ty, jutro ktoś inny. Dlatego nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Od czegoś trzeba zacząć.


Albin Sieczkowski, autor bloga StrefaKulturalnejJazdy

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0