Przyszli kierowcy zaskoczeni. Oblewają, bo wkuwają

KIEROWCA.PL Pakiet kursanta Plus+

Za późno dostaliśmy zmienione pytania na egzaminy na prawo jazdy, nie zdążyliśmy ani ich przejrzeć, ani dobrze się przygotować – mówią kursanci. Szkoły jazdy też narzekają. Ministerstwo Infrastruktury dziwi się protestom: – Trzeba przecież uczyć się przepisów, śledzić zmiany, a nie wkuwać na pamięć testy.

16-letni Marcin Grzegorek do egzaminu na prawo jazdy kategorii B1 (auta o masie nieprzekraczającej 550 kg) podchodził we wtorek. Poległ na części teoretycznej.

– Miałem trzy błędy. Przez to, że zmieniły się pytania egzaminacyjne – przyznaje. – Chodziło m.in. o dopuszczalną prędkość pojazdu na autostradzie. Kolejnych dwóch nigdy wcześniej nie widziałem. O tym, że są zmiany, dowiedziałem się w poniedziałek, dzwonili do mnie pracownicy szkoły jazdy. Nic mi to nie dało, bo nie mieli nowej bazy pytań do egzaminu. To jakiś skandal.

Skąd to zamieszanie? 31 grudnia weszła w życie nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym. Było o tym dość głośno – szeroko dyskutowana była np. zmiana prędkości dopuszczalnej na autostradach i drogach ekspresowych. W przypadku samochodu osobowego, motocykla lub samochodu ciężarowego o masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony wynosi teraz 140 km na godz. na autostradzie i 120 km na godz. na drodze ekspresowej. Wcześniej można było jechać o 10 km na godz. wolniej. Razem z nowelizacją przepisów zmieniły się także pytania na egzaminach na prawo jazdy wszystkich kategorii. 94 są zupełnie nowe (np. co to jest kolejka turystyczna lub gdzie można otrzymać międzynarodowe prawo jazdy), kolejne 49 zmodyfikowano. Jest to ok. 10 proc. całości. Problem w tym, że Ministerstwo Infrastruktury opublikowało zmienione pytania dopiero 27 grudnia, czyli na tydzień przed pierwszymi egzaminami uwzględniającymi nowe zasady.

– Mało tego, dwa dni później kilka pytań uległo kolejnej modyfikacji – mówi Rafał Matuszak z Winforu, szczecińskiego wydawnictwa zajmującego się drukowaniem pomocy naukowych dla instruktorów i kursantów. – Na szczęście byliśmy do takiej sytuacji przygotowani, skonstruowaliśmy specjalny program, który w miarę szybko pozwoli nam stworzyć nowe podręczniki. Jednak trzeba je wydrukować i rozkolportować, a to potrwa jeszcze ok. 1,5 tygodnia. Na szczęście wszystkie zmiany są już na naszej stronie internetowej. Jednak nie wszyscy z internetu korzystają.

Z tempa pracy ministerstwa niezadowolone są także szkoły jazdy.

– Jest to zagranie nie fair – uważa Roman Stencel, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców. – Z jednej strony wiadomo, że kursant powinien uczyć się przepisów, a nie testów, ale nie można przecież w ten sposób wszystkich zaskakiwać. Ministerstwo powinno opublikować zmienione pytania kilka miesięcy wcześniej. To powinna być normalna praktyka. Niestety, w Polsce można o niej tylko pomarzyć.

– Jestem pewien, że przez najbliższe kilkanaście dni zmniejszy się poziom zdawalności egzaminów teoretycznych – dodaje Tomasz Ołtuszewski, współwłaściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców “Metro” w Stargardzie Szczecińskim. – To przecież sytuacja stresowa. Kiedy człowiek pierwszy raz widzi dane pytanie na oczy, to może się przerazić. I w konsekwencji podać błędną odpowiedź. Trzy pomyłki eliminują z egzaminu praktycznego.

Argumentów kursantów i szkół jazdy nie rozumie Wioletta Myszkowska, egzaminator nadzorujący w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Szczecinie.

– W moim przekonaniu są to tylko kosmetyczne zmiany i żadna osoba, która przyjdzie na egzamin, nie powinna być zaskoczona. Przecież o zmianie przepisów bardzo szczegółowo informowały media. Trzeba było się tym po prostu interesować – podkreśla. – Nie wyobrażam sobie, żeby instruktorzy nie omawiali ich z kursantami. Apeluję, żeby uczyć się przepisów, a nie testów. W innym przypadku boję się nawet pomyśleć o sytuacji, kiedy cała baza pytań nie byłaby ujawniana.

Nic do zarzucenia nie ma sobie także Ministerstwo Infrastruktury.

– Nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym została uchwalona 29 października, a dopiero 30 listopada została wpisana do dziennika ustaw – tłumaczy Tomasz Piętka z departamentu transportu drogowego Ministerstwa Infrastruktury. – Mieliśmy więc mało czasu na przygotowanie nowych i zmodyfikowanie starych pytań. Wszystkie musiały m.in. być zweryfikowane przez zewnętrznego eksperta. Poza tym pytań nie powinno się uczyć na pamięć. Chodzi o studiowanie, zrozumienie i stosowanie istniejących przepisów.

Jakub Ziębka

źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin

Wasze komentarze (6)

  1. A może tak dać testy do rozwiązania wszystkim egzaminatorom? Z nieocenioną niecierpliwością czekałbym na wynik! Oczywiście można utajnić wszystkie pytania i wprowadzić nowe zasady ale niech wszyscy zdający o tym wiedzą by się mogli do tego odpowiednio przygotować.
  2. Kiedy coś jest powszechnie znane i jawne to niech tak będzie do końca. Jeżeli cały kurs nauki trwa nawet i 2 miesiące plus czas oczekiwania na egzamin to wszelkie informacje o zmianach powinny być podane na co najmniej 3 miesiące przed ich wprowadzeniem.
  3. Zgadzam się z wyjaśnieniem Pana Tomasza Piętki co do meritum ale reszta to jeszcze jeden kwiatek do ogródka Pana Ministra Infrastruktury!.Z powazaniem W.Sz.
    • To kolejna kompromitacja, którą próbuje tłumaczyć Tomasz Piętka. Kogo to obchodzi co kiedy zrobiono. Ma być tak zrobione, aby nie zaskakiwać zdających.
      • Wydaje się, że i p. Bogdanowicz i p. Piętka są zmęczeni pracą w MI. Oni nigdy z niczym nie mogą zdążyć. Te osoby są szkodnikami dla nasze branży.
        • Piętka jak zwykle odkrywa, że przepisy należy studiować, a kursant chce zdać egzamin odpowiadając na pytania. Trochę skromności, Tomku Piętka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.