Progowe ograniczenie

próg zwalniający

Wiele progów zwalniających poprzedza ograniczenie prędkości do 20 lub 30 km/h. Gdzie można ponownie zwiększyć prędkość? Odpowiedź nie jest oczywista, bo życiowa praktyka rozmija się z przepisami.

Polskie drogi są gęsto usiane progami zwalniającymi. To efektywny, a zarazem tani sposób na wymuszenie na kierowcach odpowiednio wolnej jazdy. Do rzadkości należą natomiast – powszechne na zachodzie Europy – sposoby uspakajania ruchu. A paleta dostępnych rozwiązań jest bogata. By ograniczyć średnie prędkości na danym odcinku, można wprowadzić równorzędne skrzyżowania czy zawęzić jezdnię wyznaczonymi miejscami do parkowania, kwietnikami bądź innego rodzaju wyspami. O tym, że konieczność wymijania się i uważnej obserwacji drogi skutecznie studzi zapał kierowców do szybkiej jazdy przekonali się m.in. niemieccy drogowcy, którzy sporadycznie instalują progi. U nas liczebność i różnorodność tego typu konstrukcji jest wręcz przytłaczająca. Co gorsza, prób progowi nierówny. Pinezki, poduszki, wyspy, listwy, płyty i klasyczne garby występują w różnych konfiguracjach czy kształtach, gdyż nieścisłości w przepisach dają drogowcom szerokie pole do popisu. Nie dziwi więc, że progi zwalniające są poprzedzane ograniczeniami prędkości. Drogowcy wolą dmuchać na zimne, niż przyjmować kolejne wnioski o odszkodowania za rozbite miski olejowe.

Prędkość po progu

Czy po przejechaniu przez próg można zwiększyć prędkość do obowiązujących w mieście 30 lub 50 km/h? „Rzeczpospolita” podaje, że zdecydowała się na to egzaminowana w Kielcach osoba. Oblała, gdyż zdaniem egzaminatora było to już drugie przekroczenie prędkości. Niedoszły kierowca zwrócił się do marszałka województwa z prośbą o unieważnienie egzaminu. Marszałek przychylił się do interpretacji zdającego, że ograniczenie do 20 km/h obowiązywało przed progiem i na nim. Praktyczna część egzaminu została unieważniona. Egzaminator odwołał się do samorządowego kolegium odwoławczego, które przyznało mu rację, jednak tylko częściowo. SKO podkreśliło, że interpretacje potwierdzają niejednoznaczność obowiązujących w tym zakresie przepisów prawa. A skoro wątpliwości interpretacyjne istnieją, należy kierować się zasadą rozstrzygania ich na korzyść strony. Egzaminator złożył skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego w Kielcach, który ocenił, że stanowiska kolegium nie sposób zaaprobować. WSA nie podzielił stanowiska, że znak B-33 w połączeniu ze znakiem A-11a i tabliczką T-1 wskazuje lokalizację i prędkość graniczną przejazdu przez próg, a więc nie dotyczy i nie ogranicza prędkości, z jaką może poruszać się pojazd na odcinku drogi zarówno zaraz przed, jak i na odcinku drogi za progiem zwalniającym.

WSA przypomniał, że zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym ograniczenie prędkości jest odwoływane przez: skrzyżowanie, znak „koniec ograniczenia prędkości” bądź wprowadzenie innego ograniczenia prędkości – znakiem B-33, znakiem początku lub końca obszaru zabudowanego lub znakiem początku strefy zamieszkania. Żaden obowiązujący przepis nie przewiduje wyłączenia ograniczenia prędkości przez próg zwalniający, a zatem umieszczenie tego znaku na jednym słupku wraz ze znakiem ostrzegawczym nie ma żadnego znaczenia. Ograniczenie prędkości nie obowiązuje bowiem tylko podczas przejeżdżania progu, ale aż do odwołania. Należy zatem stosować się do niego tak samo jak do każdego innego ograniczenia prędkości.

Nieustające wątpliwości

W uzasadnieniu wyroku WSA podkreślił, że progi zwalniające są montowane najczęściej w miejscach wymagających zachowania szczególnej ostrożności. Znak A-11a „próg zwalniający” ostrzega o wypukłości na jezdni, zastosowanej w celu spowolnienia ruchu pojazdów. – Nie sposób zatem przyjąć, że zamiarem organizatora ruchu w zamontowaniu progów było powodowanie sytuacji, w której pojazdy będą przyspieszać po przejechaniu progu i hamować przed kolejnym progiem. Jeżeli ograniczenie prędkości ma dotyczyć jedynie progu zwalniającego, to zarządzający ruchem powinien ustawić za każdym progiem znak odwołujący ograniczenie prędkości albo znak B-42 „koniec zakazów” ewentualnie do znaku przed progiem zamontować tabliczkę wskazującą długość odcinka drogi, na którym obowiązuje zakaz. W innym przypadku ograniczenie prędkości obowiązuje aż do odwołania. W żadnym natomiast wypadku próg zwalniający nie odwołuje zakazu wyrażonego znakiem B-33 – argumentował WSA w Kielcach.

Warto dodać, że rozważania na temat dozwolonej prędkości za progiem zwalniającym trwają od dłuższego czasu i wciąż nie zostały uregulowane. Na łamach naszego pisma pisaliśmy o sprawie w listopadzie 2012 roku. Wówczas Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej nie zdecydowało się na zamieszczenie w nowelizowanym rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych regulacji sankcjonującej stwierdzenie, że prędkość wskazana znakiem B-33, zastosowanym łącznie z A-11a, odnosi się jedynie do miejsca umieszczenia progu zwalniającego. Zasadność zmiany przepisów miała zostać poddana analizie przy kolejnych nowelizacjach rozporządzenia. Wprowadzenia jednoznacznej regulacji dotyczącej progu zwalniającego i dopuszczalnej prędkości chciała OIGOSK, by wykluczyć możliwość różnej interpretacji obowiązujących przepisów. Wydaje się to konieczne, bo przy chłodnym spojrzeniu na niektóre progi i ograniczenia prędkości wątpliwości rodzą się same. Skoro po obu stronach progu ustawione są znaki ograniczenia prędkości do 20 km/h, to powinny dotyczyć odcinka drogi pomiędzy tymi znakami. W świetle aktualnie obowiązującego prawa okazuje się, że bezpieczna prędkość na tym samym odcinku drogi okazuje się różna i zależna tylko od kierunku, w którym jedziemy.

Łukasz Szewczyk

Foto: Goodstuff82/Wikimedia Commons

Wasze komentarze (3)

  1. Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej nie zdecydowało się na zamieszczenie w nowelizowanym rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych regulacji sankcjonującej stwierdzenie a więc potwierdzenie tego co dla wielu instruktorów jest oczywiste .Kto więc ma być tym najwyższym autorytetem i wyrocznią w tym i wielu podobnych przypadkach -np rondach i tp? Jest chyba nie do zaakceptowania aby o zachowaniu kierowcy w każdym z podobnych przypadków decydowały lokalne interpretacje dodatkowo skutkujące negatywnym wynikiem egzaminu!
  2. Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej nie zdecydowało się na zamieszczenie w nowelizowanym rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych regulacji sankcjonującej stwierdzenie a więc potwierdzenie tego co dla wielu instruktorów jest oczywiste .Kto więc ma być tym najwyższym autorytetem i wyrocznią w tym i wielu podobnych przypadkach -np rondach i tp? Jest chyba nie do zaakceptowania aby o zachowaniu kierowcy w każdym z podobnych przypadków decydowały lokalne interpretacje dodatkowo skutkujące negatywnym wynikiem egzaminu!
  3. Prezentowane w artykule wątpliwości zostały jednoznacznie rozstrzygnięte już w październiku 2015 Pismem DTD.II.4401.57.2016.MK.1 NK: 32677/16 z 7 marca 2016 resort informuje, że wskutek obowiązującej od 8 października 2015 ( Dz. U poz.1314) zmiany brzmienia treści pkt. 8.1 załącznika nr 4 do rozporządzenia MI ws. szczegółowych warunków technicznych znaków i sygnałów drogowych... - wyeliminowano opisywane wątpliwości odnośnie zakresu obowiązywania ograniczenia prędkości wprowadzonego znakiem B-33 w zestawie ze znakiem A-11a "próg zwalniający". Reasumując ograniczenie prędkości wynikające ze znaku B-33 zastosowanego w zestawie ze znakiem A-11a jest uchylane na zasadach ogólnych określonych §27 i §32 rozporządzenia MI oraz MSWiA z 2002 ws. znaków i sygnał ów drogowych, vide http://dane.izbaosk.eu/dokumenty/B-33+A-11a_odp,inf,MIB20160307.pdf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.