Policja i prokuratura ujawniają kolejne układy korupcyjne, w które zamieszani byli kursanci, instruktorzy i pracownicy WORD-ów. Dlaczego Polacy decydują się załatwiać prawko na lewo? Grażyna Czubek z Fundacji im. Stefana Batorego: - To dobro powszechnie pożądane, egzamin jest dosyć trudny i poprzedzony dosyć długim procesem przygotowania.

Koniec lutego. Pracownicy WORD-u w Gdyni zawiadomili policję, że podczas egzaminu pewien mężczyzna próbuje posłużyć się dowodem osobistym innej osoby. Dlaczego nabrali wątpliwości co do personaliów zdającego? Decydujące okazało się to, że podpis osoby egzaminowanej znacznie odbiega od wzoru.


Wkrótce policja ustaliła, że zdającym jest 47-letni instruktor nauki jazdy z Gdyni. Mężczyzna przyznał się do postawionego mu zarzutu posłużenia się nie swoim dokumentem. Grozi mu za to do dwóch lat więzienia. Kandydat na kierowcę, za którego we wtorek egzamin teoretyczny chciał zdać instruktor, do jazdy po mieście nie został już dopuszczony. Część teoretyczna została unieważniona. Niebawem do sądu skierowany zostanie akt oskarżenia w tej sprawie. Dzięki kamerom zainstalowanym w samochodach policjanci będą mogli sprawdzić, czy był to jedyny przypadek, gdy mężczyzna zastępował na egzaminie swoich kursantów.


 


Kursant, pośrednik, lekarz, pracownik WORD…


 


Niestety, nie jest to jedyny przykład niedawno ujawnionego oszustwa związanego z uzyskaniem prawa jazdy. Znacznie poważniejszy proceder kwitł w województwach podkarpackim i śląskim.


Postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte w listopadzie 2010 r. Do informacji o korupcji w WORD-ach w Katowicach i Dąbrowie Górniczej dotarli policjanci z Dębicy. Instruktorzy nauki jazdy z powiatu dębickiego proponowali swoim kursantom pomoc w zdaniu egzaminu na prawo jazdy. W zamian oczekiwali łapówki od 2,5 do 3 tys. zł.


Jak wyglądał mechanizm korupcyjny? Komplet dokumentów, stanowiący podstawę do przystąpienia do egzaminu, wraz z częścią pieniędzy, był przekazywany pośrednikowi z terenu województwa śląskiego. Chodzi o kwoty od 1,5 do 2 tys. zł. Śląski pośrednik, po odliczeniu przysługującej mu „należności”, przekazywał dokumenty i część łapówki pracownikowi WORD-u. Ten zaś ustalał termin egzaminu. Zdający musieli osobiście stawić się na egzamin w WORD-dzie w Katowicach lub Dąbrowie Górniczej. Często pośrednicy transportowali swoich kursantów na egzamin w grupach 3-4-osobowych i po jego zakończeniu odwozili ich do domów.


Podczas egzaminu teoretycznego egzaminator wskazywał poprawne odpowiedzi lub osobiście korygował błędy. Podobnie było w trakcie egzaminu praktycznego. Egzaminator nie zwracał uwagi na nieprawidłowości i błędy zdającego. Policjanci ustalili również, że osoby, które nielegalnie uzyskiwały uprawnienia, często nie były poddawane badaniom lekarskim. Za odpowiednią opłatą dokumentacja była załatwiana przez pośredników.


We wrześniu 2011 r. 12 podejrzanych, którzy skorzystali z takiej formy uzyskania prawa jazdy, zostało skazanych przez Sąd Rejonowy w Dębicy. Z kolei 19 osób, po przyznaniu się do wręczenia łapówki oraz wyjaśnieniu wszelkich okoliczności, nie zostało ukaranych.


Sprawa nie dobiegła jednak końca. W lutym Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie wystąpiła z aktem oskarżenia wobec kolejnych dziesięciu podejrzanych. Chodzi o wręczanie i przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za pośrednictwo w załatwieniu praw jazdy oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Wśród oskarżonych są instruktorzy nauki jazdy z Podkarpacia oraz kilka osób, które za łapówki zdobyli prawa jazdy. Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie rozpoczęła także procedurę administracyjną zmierzającą do unieważnienia praw jazdy wydanych w wyniku przedstawienia nieprawdziwych dokumentów.


 


 


Z ręki do ręki


 


Postępowanie, którego przedmiotem jest wręczanie korzyści majątkowych egzaminatorom pilskiego WORD-u, prowadzi z kolei Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. Pośrednikami byli instruktorzy nauki jazdy. Akt oskarżenia obejmuje aż 21 osób. W zamian za przyjmowane pieniądze egzaminatorzy udzielali niezgodnej z prawem pomocy w uzyskaniu przez kursantów pozytywnego wyniku egzaminów na prawo jazdy.


- W toku postępowania sukcesywnie czyniono ustalenia w zakresie powiązań personalnych między kursantami, instruktorami, osobami pośredniczącymi we wręczaniu korzyści majątkowych oraz egzaminatorami - informuje Magdalena Mazur-Prus, rzecznik prasowy poznańskiej Prokuratury Okręgowej. - Zgromadzono materiał dowodowy pozwalający na wyłączenie kolejnych materiałów i skierowanie aktu oskarżenia przeciwko Stanisławowi K., Mieczysławowi K. i powiązanym z nimi kursantom. Dotychczas wyłączono do odrębnych postępowań sześć spraw, które zakończono skierowaniem aktów oskarżenia do Sądów Rejonowych w Pile, Stargardzie Szczecińskim, Drawsku Pomorskim i Chodzieży. Wobec niektórych oskarżonych zapadły już prawomocne wyroki skazujące.


Stanisław K. został oskarżony o to, że działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i powołując się na swoje wpływy w WORD-zie, podjął się pośrednictwa w załatwieniu 38 osobom pozytywnego wyniku egzaminu teoretycznego i praktycznego na prawo jazdy różnych kategorii. Łącznie przyjął od nich co najmniej 25,8 tys. zł. Swoją „marżę” wycenił na ok. 5,5 tys. zł. Większą część pieniędzy przekazywał egzaminatorom w pilskiego WORD-u. Z kolei Mieczysław K. podjął się pośrednictwa w załatwieniu pozytywnego wyniku egzaminu 13 osobom. Przyjął od nich 6 tys. zł, które po odliczeniu swojej części (co najmniej 3 tys. zł) przekazał egzaminatorom.


- Akt oskarżenia obejmuje ponadto 19 osób - informuje Magdalena Mazur-Prus. - Przede wszystkim chodzi o kursantów, którzy w zamian za załatwienie pozytywnego wyniku egzaminu wręczali pieniądze w kwotach od 400 do 800 zł.


Większość oskarżonych przyznała się do popełnienia zarzucanych im przestępstw. Wyjaśnili okoliczności ich popełnienia i złożyli wnioski o wydanie wyroków skazujących bez przeprowadzania rozprawy. Pozostali oskarżeni nie przyznali się do wręczania łapówek. Skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień lub złożyli wyjaśnienia, w których zaprzeczali udziałowi w przestępczym procederze.


- Ta sprawa dotyczy okresu przed 2008 r. - wyjaśnia Zbigniew Przeworek, dyrektor pilskiego WORD-u. - Wtedy jeszcze nie piastowałem swojego teraźniejszego stanowiska. Teraz czasy się zmieniły. Wszystkie egzaminy są nagrywane i podlegają ciągłej kontroli.


 


Polska ma problem z korupcją


 


W lutym policja ujawniła kolejne dwa przypadki łapownictwa. W pierwszym z nich oskarżonych jest na razie siedem osób: właściciel ośrodka szkolenia kierowców w Mysłowicach, jego współpracownicy oraz osoby, które skorzystały z możliwości nielegalnego zdania egzaminu na prawo jazdy. Organizatorem przestępczej machiny był 29-letni właściciel OSK. Mężczyzna wyszukiwał wśród kursantów i osób, które w przeszłości nie zdały egzaminu, zainteresowanych nielegalnym zdobyciem prawa jazdy. Powoływał się na fikcyjne znajomości w katowickim WORD-zie i wysyłał na egzamin swoich dwóch współpracowników. Do czasu. W marcu ubiegłego roku katowicki egzaminator zdemaskował 39-letniego mężczyznę, który podawał się za kogoś innego. Okazało się, że nie działał sam. W toku śledztwa policjanci zatrzymali jeszcze jego dwóch współpracowników oraz cztery osoby, które skorzystały z możliwości nielegalnego zdania egzaminu na prawo jazdy. Kosztowało ich to nawet tysiąc zł. Oskarżonym osobom postawiono już 16 zarzutów. Sprawa trafiła do sądu.


Korupcyjny proceder kwitł też w Wadowicach. Z ustaleń prokuratorów z Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji wynika, że niektóre osoby, które chciały tam zrobić prawo jazdy, formalnie nawet nie musiały być uczestnikami kursu Wystarczyło, że zgłosiły się do szkoły i wręczyły łapówki instruktorom. Trzeba było mieć od kilkuset do kilku tysięcy zł. W szkole wystawiano im dokumenty potrzebne do egzaminu. Z nimi szli do Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Nowym Sączu i tam zdawali ustawiony egzamin. Instruktorzy nauki jazdy z Wadowic dzielili się pieniędzmi z pracownikami nowosądeckiego ośrodka. Aresztowania to część grubszej afery, na której trop wpadli śledczy. Wcześniej zatrzymano dyrektora MORD w Nowym Sączu.


Dlaczego Polacy ciągle decydują się załatwiać prawko na lewo?


- Procedery korupcyjne przy uzyskaniu prawa jazdy mogą wynikać z różnych przyczyn: prawo jazdy jest dobrem pożądanym powszechnie, egzamin jest dosyć trudny i poprzedzony dosyć długim procesem przygotowania - komentuje Grażyna Czubek z Programu Przeciw Korupcji Fundacji im. Stefana Batorego - Zapewne są osoby chcące bez sumiennego przygotowania zdać egzamin. Są i takie, które nie mają predyspozycji, a chcą prawo jazdy mieć. Zdarzają się też egzaminatorzy sztucznie piętrzący problemy przed zdającymi. Dobrym rozwiązaniem jest natomiast to, że obecnie egzaminy są rejestrowane. Znacznie ogranicza to pole do nadużyć.


Czubek dodaje, że Polska ma problem z korupcją.


- Należy pamiętać o uwarunkowaniach historyczno-kulturowych: braku instytucji państwa i ponad 120-letnim okresie zaborów, realnym socjalizmie, gospodarce niedoboru po 1945 r. i związanym z tym rozmyciu norm etycznych. Przeciwdziałanie korupcji wymaga skoordynowanych działań w różnych obszarach: edukacji, prewencji i ścigania. Bez zaangażowania instytucji państwa niewiele można zrobić, jednak bardzo dużo zależy od postaw obywateli.


 


Jakub Ziębka


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0