Podnieśmy rangę egzaminu wewnętrznego!

kobieta otrzymująca kluczyki do samochodu

Obowiązkowe w polskim systemie 30 godzin szkolenia praktycznego to iluzja. Przepis ten należy bezwzględnie zmienić. Jest to tylko pozornie i nieprecyzyjnie wypośrodkowana sprawiedliwość – pisze Wiesław Pawlak, instruktor nauki i techniki jazdy.

Od dłuższego czasu słyszymy o różnego rodzaju propozycjach związanych z reorganizacją, poprawą i usprawnieniem procesu szkolenia kandydatów na kierowców i kierowców. Trudno odebrać rację właściwie wszystkim wypowiadającym się w tej materii: szkoleniowcom, ale także przedstawicielom komisji parlamentarnej i ministerialnej.

Zmiany już następują. Nie jest idealnie, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku. Choć mogłoby to się dziać nieco szybciej. W naszym środowisku mamy wiele kompetentnych osób, wykonujących swoją pracę z pasją i zaangażowaniem. Dotyczy to zarówno instruktorów, egzaminatorów, jak i urzędników. Problem leży gdzie indziej. Brakuje dialogu i decyzyjności, czasami też dobrych pomysłów, które mogłyby usprawnić system. No właśnie. Jeden z nich przyszedł mi do głowy po przeczytaniu artykułu Jakuba Ziębki „Wielka Brytania testuje nowe rozwiązania” („Szkoła Jazdy” nr 6/2015). Jestem za tym, abyśmy my, rodzice, mogli szkolić swoje dzieci. Warto byłoby się nad tym zastanowić.

Nagrywajmy egzamin wewnętrzny!

Ale nie ten temat ma stanowić sedno moich rozważań. Chodzi mi o obowiązkowe w polskim systemie 30 godzin szkolenia praktycznego. Jest to iluzja. Z moich doświadczeń wynika, że po szkoleniu podstawowym egzamin zdaje ok. 10 – 15 proc. kandydatów na kierowców. Im tych 30 godzin wystarczyło. Kolejnych 20, a może nawet 30 proc. kursantów wcale nie potrzebuje 30 godzin szkolenia. Dlaczego? Bo świetnie sobie radzą już po 10 – 15 godzinach. No cóż, mieli przed kursem świetnych, choć nieformalnych nauczycieli. Większość szkolonych potrzebuje co najmniej 40 godzin jazdy. Tylko jak im to powiedzieć, skoro już zapłacili? Z kolei konkurencja mówi, że robi to lepiej i taniej. Sprzeczność, ale jakże przekonywująca.

Dlatego uważam, że przepis ten należy bezwzględnie zmienić. Jest to tylko pozornie i nieprecyzyjnie wypośrodkowana sprawiedliwość. W zamian należy wprowadzić jednolitą stawkę za godzinę odbytego szkolenia. Mechanizmem weryfikującym czas szkolenia i posiadane umiejętności kandydata na kierowcę powinien być właściwie przeprowadzony i zarejestrowany na nośniku teleinformatycznym praktyczny egzamin wewnętrzny. Zapis taki przechowywałby OSK wraz z arkuszem przebiegu egzaminu.

Kto za to zapłaci? Przecież egzamin to też szkolenie. A więc odpowiedź jest oczywista. Nie wydaje mi się to problematyczne, tym bardziej że coraz więcej ośrodków podstawia swoje pojazdy na egzaminy i wyposaża je w sprzęt nagrywający. Ponadto uważam, że egzamin wewnętrzny powinien być prowadzony przez innego instruktora niż prowadzący. Może tylko z wyjątkiem jednoosobowych OSK. Moja propozycja dotyczy tylko osób szkolonych na kategorię B. W innych przypadkach nie widzę konieczności rejestracji egzaminu wewnętrznego.

Cena? Do dyskusji

Przy tak skonstruowanym systemie na egzamin trafiałyby osoby, które, jak sądzę, byłyby właściwie przygotowane, a nade wszystko bardziej świadome wymogów i własnych możliwości. Zdecydowanie podniosłoby to poziom szkolenia. Nie tylko kursant byłby oceniany w ramach egzaminu wewnętrznego. Także instruktor prowadzący. Dzięki temu właściciel ośrodka szkolenia kierowców uzyskałby cenną wiedzę, dotyczącą kompetencji zatrudnianej kadry. Oczywiście sceptycy znajdą różne złe strony zaproponowanego przeze mnie rozwiązania. Nie sztuką jest jednak narzekać, tylko mieć pomysł. Ja swój poddaję pod publiczną dyskusję.

O cenie za godzinę szkoleniową powinni się wypowiedzieć przedsiębiorcy. Na pewno wpływa na nią wiele czynników. Ale nie sądzę, żeby jej wyliczenie stanowiło problem. Natomiast nie zgadzam się z argumentem, że cena powinna się różnić w zależności od poziomu zamożności poszczególnych regionów naszego kraju. Czy płacimy różne podatki, składki zdrowotne? Czy ceny paliwa i pojazdów, materiałów szkoleniowych też są inne? Nie sądzę.

Uważam, że jeżeli kandydat na kierowcę poczuje ciężar merytoryczny i finansowy w procesie szkolenia, w sposób zdecydowany wpłynie to na jego wiedzę, umiejętności oraz bezpieczeństwo swoje, jak i innych użytkowników dróg. Idealistyczne? Zapewne. Ale od idei się zaczyna. Choć myślę, że akurat ta nie jest trudna do zrealizowania.

Jeżeli chodzi o nadzór, to mamy już uprawnione organy do jego sprawowania. Warto być może wprowadzić konieczną intensyfikację sprawowania kontroli, ale ukierunkowaną na weryfikację jakości szkolenia, nie tylko formalną kontrolę dokumentów. To na marszałkach i starostach spoczywa odpowiedzialność za proces szkolenia. Absolutnie nie mówię, że się z tego nie wywiązują. Pytanie tylko, dlaczego na poziomie minimalnym?

 

Wiesław Pawlak, instruktor nauki i techniki jazdy

Wasze komentarze (13)

  1. Jakie są konsekwencje dla kursanta, a jakie dla OSK, które nie przeprowadza egzaminów wewnętrznych. Powiedzmy, że kończę naukę jazdy, nie mam wewnętrznego egzaminu praktycznego, idę na egzaminy państwowe, zdaję i dostaję prawko. Czy brak wewnętrznego egzaminu (jeśli to się wyda) jest podstawą do anulowania uprawnień, bo nie ukończyłam szkolenia obowiązkowym egzaminem?
    • Zostało wydane zaświadczenie o ukończeniu szkolenia nie zgodne z prawda a to już jest powód aby cofnąć prawko.
      • Tyle ze każdy OSK (no chyba że ktoś nie do końca normalny) daje na koniec do podpisu egz wew z teorii i z praktyki, a to że Kursant nie czyta co podpisuje to czyj to problem? Tego złego,nieuczciwego OSK?Heheh...
        • A co kursant miałby podpisać, bo kursant nie przypomina sobie, aby coś podpisywał? Po ostatniej lekcji kursant wysiadł z pojazdu, podziękował za naukę i udał się na egzamin.
  2. Nagrywanie... cudowanie.... postawmy lepiej na jakość szkolenia. Skoro mamy te nieszczęsne i czasami fikcyjne warsztaty instruktorskie (elearning'owe) to zróbmy je obowiązkowe ale tylko dla instruktorów, których zdawalność jest np. poniżej średniej zdawalności w WORD. Instruktor zanim podpisze "egzamin wewnętrzny" to dwa razay się zastanowi zanim wypuści kursanta na egzamin. NIE POTRZEBA KAMER I INNYCH WYNALAZKÓW ... I SPRAWA BĘDZIE ZAŁATWIONA. UWAGA ZARAZ BĘDZiE KRZYK TYCH DOBRYCH INSTRUKTORÓW!
    • Z tymi warsztatami dla instruktorow o slabej zdawalnosci ich kursantow to swietny pomysl. Popieram. Pozdrawia instruktor nauki jazdy i techniki jazdy.
  3. Przykład z dzisiaj. Wczoraj zapisał się kursant na kategorię C+E. Dzisiaj chce zrezygnować bo znalazł OSK gdzie nie ma zajęć teoretycznych :). Skoro OSK jest w stanie "ominąć" wszystkie zajęcia teoretyczne to jak chcecie zmusić ten OSK do zrobienia egzaminu wewnętrznego. Jedynie obowiązkowe warsztaty tylko dla kiepskich instruktorów są w stanie poprawić jakość szkolenia. Pozdrawiam instruktur SPEED z ZG.
    • taaa nagrywać a najlepiej przyjść z poręczycielem adwokatem i notariuszem... nie tędy droga chyba.. czas troszeczkę zliberalizować przepisy ad uzyskania PJ... po co staroświeckie wykłady , place manewrowe dla kat.B ?
      • Największym problemem tej branży są właśnie instruktorzy typu WW. Coś tam nastęka a merytoryki ZERO. Pierwszą rzeczą aby usprawnić proces szkolenia i egzaminowania to skończenie z kamerami, to obalenie monopolu WORDów. Skoro można egzaminować na pojazdach OSK to dlaczego nie możns egzaminować na placach i salach OSK? WORD niech sobie żyje własnym życiem ale z również z możliwiścią egzaminowania (TEORIA I PRAKTYKA) w OSK. Kursant wybiera? Egzamin w WORD czy OSK? Co Państwo na to?
        • Dobry instruktor to taki który nie tylko uczy jazdy, lecz potrafi wpoić wiele dodatkowych ważnych zasad jak: -przewidywalność zdarzeń i zagrożeń -bezpieczeństwo i kultura wobec innych uczestników ruchu -wyrozumiałość w stosunku do innych, nieraz gorzej prowadzących -pokazywanie dobrych wzorców, poprawnie jadących -nie dyskryminowanie kobiet, albo osób w podeszłym wieku -nie używania wulgaryzmów w stosunku innych kierujących lub pieszych Tutaj jeszcze można by długo wyliczać. Byłem uczestnikiem kursu instruktorów doskonalenia techniki jazdy w Toruniu. Powiem szczerze, że dowiedziałem się i nauczyłem wielu ciekawych rzeczy, których nikt wcześniej mnie nie uczył. Zdobyte doświadczenie wykorzystuję obecnie podczas szkolenia. Życzę instruktorom szerokiej drogi i dużo cierpliwości w pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.