Co najmniej od kilku lat część właścicieli ośrodków szkolenia kierowców zastanawia się, czy pojazdy przystosowane do nauki jazdy są zwolnione z podatku od środków transportowych. Sprawa wciąż nie jest jasna, choć ostatnie wyroki sądów wskazują, że raczej nie. Tylko niewielka część OSK jest w tak komfortowej sytuacji, że płacić nie musi.

Podatek od środków transportowych reguluje ustawa o podatkach i opłatach lokalnych. Zobowiązane do jego płacenia są osoby, na które zarejestrowane są na terenie Polski samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony, ciągniki siodłowe i balastowe, przystosowane do używania łącznie z naczepą lub przyczepą o dopuszczalnej masie całkowitej zespołu pojazdów od 3,5 tony, przyczepy i naczepy, które łącznie z pojazdem silnikowym mają dopuszczalną masę całkowitą od 7 ton, z wyjątkiem związanych wyłącznie z działalnością rolniczą prowadzoną przez podatnika podatku rolnego, autobusy.


Podatek od środków transportu pobierają gminy. Jego wysokość ustala się lokalnie. Na przykład w Sochaczewie za samochód ciężarowy od 3,5 do 5,5 tony trzeba zapłacić 536 zł, autobus na mniej niż 30 miejsc - 752 zł. Z kolei w Sokółce za ten pierwszy typ pojazdu pobiera się 692 zł, za drugi - 960 zł.


Nie wszyscy muszą jednak ten podatek płacić. Z obowiązku zwolnieni są m.in. właściciele pojazdów zabytkowych, środków transportowych stanowiących zapasy mobilizacyjne, pojazdów specjalnych oraz używanych do celów specjalnych w rozumieniu przepisów o ruchu drogowym.


Czy ze zwolnienia mogą korzystać pojazdy ośrodków szkolenia kierowców? Można potraktować je przecież jako pojazd specjalny (pojazd samochodowy lub przyczepa przeznaczone do wykonywania specjalnej funkcji, która powoduje konieczność dostosowania nadwozia lub posiadania specjalnego wyposażenia; w pojeździe tym mogą być przewożone osoby i rzeczy związane z wykonywaniem tej funkcji). Sprawa jest bardzo niejasna.


Brak wpisu to nie wszystko


Właśnie w takiej kwestii zapadło co najmniej kilka wyroków sądów. Ostatnio Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł, że pojazdy przystosowane do celów nauki jazdy nie są zwolnione z podatku od środków transportowych.


Kwestię podjął właściciel jednego z OSK. Do szkolenia przystosował dwa pojazdy: zamontował dodatkowe lusterka, dodatkowy hamulec i stosownie je oznaczył. Oczekiwał, że podatku płacić nie musi. Innego zdania były organy podatkowe.


Podczas rozprawy pełnomocnik przedsiębiorcy przekonywał, że sam brak odpowiedniego wpisu w dowodzie rejestracyjnym nie przesądza jeszcze o tym, iż nie jest to pojazd specjalny. Sąd nie podzielił tej opinii. Zwrócił uwagę na to, że organy podatkowe nie tylko zwróciły uwagę na brak wpisu w dowodzie rejestracyjnym, ale także rozważyły zakres zmian konstrukcyjnych pojazdu. A te nie są na tyle istotne, żeby miały powodować utratę cech podstawowych pojazdu i być przyczyną do zwolnienia z podatku od środków transportowych.


Niespecjalna elka


Prawie dwa lata wcześniej, bo w 2013 roku, podobną sprawę rozpatrywał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie. I doszedł do takich samych wniosków. Orzekł, że pojazdów wykorzystywanych do nauki jazdy lub przeprowadzania egzaminu kandydatów na kierowców nie można zaliczać do pojazdów specjalnych. Natomiast wpisy w dowodzie rejestracyjnym w rubryce „adnotacje urzędowe”, np. oznaczenie L, nie mają związku z zakwalifikowaniem pojazdu do pojazdów specjalnych. W opinii WSA, „takie nieprawidłowe rozumienie tej rubryki prowadziłoby bowiem do absurdalnych wniosków, iż pojazdami specjalnymi są np. taksówki, pojazdy przystosowane do zasilania gazem, autobusy, pojazdy przystosowane do ciągnięcia przyczepy. Wpis w dowodzie rejestracyjnym przedmiotowej przyczepy ciężarowej oznaczenia L nie powoduje więc, że pojazd ten został zakwalifikowany do pojazdów specjalnych”.


Takie samo stanowisko zajął WSA w Olsztynie w wyroku z kwietnia 2013 roku. W jego opinii: „(…) o ile samochód ciężarowy, przyczepa ciężarowa przeznaczone do nauki jazdy muszą spełniać określone parametry (dodatkowe wyposażenie) i przejść dodatkowe badania techniczne, o tyle powyższe nie zmienia faktu, że w dalszym ciągu pozostają one samochodem ciężarowym lub przyczepą, w związku z czym nic nie stoi na przeszkodzie, aby takie pojazdy, dostosowane do szkolenia przyszłych kierowców, przewoziły towary czy ładunki na skrzyni ładunkowej czy też pasażerów”.


Kluczowe wpisy


Od takiego orzecznictwa sądów zdarzały się jednak wyjątki. Za pojazd specjalny uznawał samochody ciężarowe i autobusy przeznaczone do nauki jazdy Wojewódzki Sąd Administracyjnego w Lublinie. Stało się to w grudniu 2007 roku. Argumentował on, że: „o ile bowiem samochód ciężarowy przystosowany do nauki jazdy może służyć także przewożeniu ładunków, to jednak nie każdy samochód ciężarowy może być wykorzystany do nauki jazdy. Bez spełnienia dodatkowych warunków, o których była wyżej mowa, jest to zupełnie niemożliwe”.


Jeszcze wcześniej sądownictwo stało na stanowisku, że o przyznaniu bądź odmowie przyznania zwolnienia decyduje wpis w dowodzie rejestracyjnym. Jeżeli zatem w rubryce „rodzaj pojazdu” znajdował się wpis „samochód ciężarowy”, „przyczepa”, lub „autobus”, to dla organu podatkowego był dowodem, że taki pojazd podlega opodatkowaniu od środków transportowych. Jeżeli natomiast w rubryce „rodzaj pojazdu” znajdował się wpis „pojazd specjalny”, to na podstawie takiego zapisu właściciel pojazdu był zwolniony z obowiązku podatkowego. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 1998 roku stwierdził, że „kwalifikacja samochodu w dowodzie rejestracyjnym ma decydujące znaczenie jako dowód w sprawie podatkowej, w której ocena pewnych uprawnień lub ograniczeń uzależniona jest od tej kwalifikacji”.


Udane próby


Okazuje się jednak, że niektórym właścicielom ośrodków szkolenia kierowców się to udało. Po długiej walce z urzędami i organami podatkowymi podatku od środków transportowych nie uiszcza na przykład Krzysztof Gietek, właściciel piskiego OSK Gietek.


- Trwało to dosyć długo, ale mimo wszystko było warto. W końcu burmistrz powołał komisję, która stwierdziła, że za pojazdy, które wykorzystuję do szkolenia, nie muszę płacić. Żal mi tylko jednego. Mianowicie tego, że stało się to tak późno, w momencie, gdy moja flota samochodowa znacznie się zmniejszyła.


W każdym razie zwolnienie od podatku od środków transportu pozwala szefowi ośrodka szkolenia kierowców w Piszu zaoszczędzić rocznie niecałe 4 tys. zł. W dobie kryzysu w branży jest to kwota niebagatelna.


Podatku od środków transportowych od 2013 roku nie płaci także Jerzy Miliszewski, właściciel Oleckiego Centrum Szkolenia Kierowców. Jego pojazdy zostały zakwalifikowane przez rzeczoznawcę jako środki służące do dydaktyki, od których nie trzeba odprowadzać podatku gminie.


Czy w takim razie ośrodkom szkolenia kierowców opłaca się walczyć o swoje i w razie wygranej korzystać z ulgi podatkowej? O interpretację różnych wyroków sądów oraz podanych wyżej przykładów poprosiliśmy Bogumiła Pahla z Katedry Prawa Finansowego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.


- Problem w tym, że definicja pojazdu specjalnego jest nieostra - mówi specjalista. - To, że pojazd przeznaczony do nauki jazdy posiada dodatkowe wyposażenie, nie świadczy o tym, iż należy go traktować jako specjalny. Tak właśnie traktuje tę kwestię najnowsze orzecznictwo sądów. W związku z tym trudno będzie ośrodkom szkolenia kierowców podlegać zwolnieniu od podatku od środków transportowych.


Ostateczna decyzja należy do samorządów i interpretacji nieprecyzyjnych przepisów. Jak się dowiedzieliśmy, w niektórych gminach zwolnienie od podatku przysługuje pojazdom, które w dowodzie rejestracyjnym mają wpis o pojeździe specjalnym. O tym jednak decydują starostwa powiatowe.


Jakub Ziębka

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0