Od stycznia w Polsce wzrosła płaca minimalna, pojawiła się też minimalna stawka godzinowa. Sprawdziliśmy, czy wpłynie to na zarobki instruktorów jazdy, a może na ceny kursów, o co najbardziej martwią się kandydaci na kierowców.

Płaca minimalna dla osób zatrudnionych na umowę o pracę w 2017 roku w Polsce wzrosła o 150 zł brutto, do 2 tys. zł. Więcej dostaniemy nie tylko pracując na etacie, ale również z tytułu umowy o dzieło i zlecenie, bowiem od 1 stycznia wyższa jest również minimalna płaca godzinowa. Minimalna stawka godzinowa nie może być niższa niż 13 zł.


Dobra praca, satysfakcjonująca płaca


Okazuje się, że dla wielu instruktorów nauki jazdy może to mieć niebagatelne znaczenie, bowiem stawki poniżej obecnej minimalnej krajowej nie są w tym zawodzie rzadkością. Jak przyznaje prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców, są ośrodki, szczególnie na południu Polski, w których instruktorom jazdy za godzinę pracy płaci się nawet 7-8 zł.


- Przy tej skali odpowiedzialności i wysiłku instruktora zakrawa to na ponury żart - komentuje prezes. - Średnia krajowa to kilkanaście złotych, natomiast według mnie każda propozycja poniżej 20 zł uwłacza godności.


Czy w takim razie, jeśli zarobki na tym poziomie to w pewnym sensie norma, konieczność ich podwyższenia wpłynie na ceny kursów?


- Ośrodki, które mają wiarygodne ceny kursów, na poziomie 1400-1500 zł, i bez zmiany przepisów płaciły instruktorom takie lub nawet wyższe pieniądze, więc nie wydaje mi się, aby u nich zaszła jakaś zmiana - mówi Krzysztof Bandos, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców. - Natomiast w tych, w których kurs kosztuje 800-900 zł, zarówno płace, jak i w efekcie ceny kursów, będą musiały zostać podniesione. Oczywiście jeśli będzie to ktoś kontrolował.


- U mnie podwyższenie płacy minimalnej nie będzie miało żadnego wpływu na cenę kursu, ponieważ ja swoim instruktorom już od dawna płacę nie 13, a 20 zł - mówi Mariusz Sekulski, właściciel Nauki Jazdy „Prymus” ze Szczecina. - Taką mam filozofię i uważam, że za dobrą pracę trzeba odpowiednio płacić, a to przekłada się bezpośrednio na jakość nauczania w naszej szkole i wyniki jej klientów. A o podwyżce dla instruktorów myślę, ale nie ze względu na przepisy, tylko dlatego, że jestem zadowolony z ich pracy.


Szukanie oszczędności


- To faktycznie może być kłopot, ponieważ wiele szkół mocno zaciska pasa, jeśli chodzi o wynagrodzenia, ale takie są niestety wymagania rynku - przyznaje właściciel jednej ze szkół w Tarnowie. - Sam muszę się zastanowić, jak to rozwiązać bez łamania prawa, szkody dla instruktorów, ale także bez narażania się na utratę klientów. Pewnie będą konieczne pewne przesunięcia, szukanie oszczędności gdzie indziej, na pewno jednak nie chciałbym podnosić jakoś znacząco ceny. Małe szkoły, nowe na rynku, tylko w ten sposób mogą bowiem zaistnieć. Co wcale nie oznacza gorszej jakości. Tego więc będziemy się trzymać.


Są jednak także głosy potwierdzające, że nowe przepisy zmuszą niektórych pracodawców, w tym także właścicieli szkół jazdy, do nieuczciwych praktyk, a instruktorów do wejścia w tzw. szarą strefę.


- Na pewno będą tacy, którzy będą kombinować, ale tak się dzieje i teraz, w każdej branży, do pilnowania tego są już odpowiednie instytucje - komentuje właściciel szkoły jazdy ze stolicy. - Ja się mieszczę w normach, na razie wszyscy są zadowoleni i nie planuję zmian.


20 zł to minimum


Stanowiska klientów są podzielone, co widać szczególnie na forach internetowych.


„Uważam, że naprawdę dobry instruktor powinien zarabiać minimum 20 zł za godzinę” - pisze jeden z uczestników takiej dyskusji. „Tak wymagająca i uczciwie wykonana praca poniżej 20 zł za godzinę to porażka. No, ale jak OSK robi cały kurs B za 1000 zł, to się nie ma co dziwić, że pracownik dostaje ochłapy 10-12 zł! Jestem pewien, że w przypadku tak niskich stawek nie można mówić o żadnym profesjonalnym nauczaniu. Dla porównania zarobki innych nauczycieli: instruktor pływania - od 30 zł za godzinę, instruktor tańca - od 30 zł za godzinę, instruktor narciarstwa - od 40 zł za godzinę. A może instruktorzy „za 12 zł” to sami pasjonaci, którzy szkolą dla rozrywki i czystej satysfakcji?”. „Jeśli ktoś pracuje za taką stawkę, to znaczy, że mu odpowiada, przecież nikt nikogo nie zmusza” - ripostuje inny. „I nie każdy tani kurs jest zły, ja płaciłem poniżej 1000 zł, zdałem za drugim razem, instruktor był kompetentny i zaangażowany, choć oczywiście nie pytałem, ile zarabia, ale faktycznie domyślam się, że nie kokosy. Dla mnie jednak liczyła się cena kursu”.


Pracodawcy, którzy nie zastosują się do nowych zapisów ustawy o płacy minimalnej, mogą zapłacić karę w wysokości od 1 tys. do 30 tys. zł. Oprócz nałożenia kary Państwowa Inspekcja Pracy może również nakazać nieuczciwemu pracodawcy wypłatę zaległego wynagrodzenia.


Anna Łukaszuk


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0