Piraci drogowi ratują budżety samorządów

fotoradar

Gminy zarabiają krocie na mandatach. Niektóre na dochodach z grzywien opierają swoje budżety. Samorządowych urządzeń kontrolujących szybkość na drogach jest więcej niż policyjnych. Gminy łapią kierowców na blisko 160 radarów. Policja ma ich 124. Inwestycje w te kosztujące ok. 160 tys. zł urządzenia bardzo szybko się zwracają.

 

W Kamienicy Polskiej w powiecie częstochowskim zaplanowano, że w tym roku dzięki nim uzyska się 2,8 mln zł. To blisko jedna piąta budżetu. Jeszcze więcej zapisano w budżecie gminy Kęsowo (Kujawsko-Pomorskie). Z mandatów w 2010 r. ma wpłynąć do jej kasy 3,5 mln zł. To ponad połowa rocznych dochodów tej miejscowości. By uzyskać taki wynik, strażnicy gminni musieliby wystawiać średnio blisko 2 tys. mandatów miesięcznie. Wśród gmin rekordzistek są pomorskie: Biały Bór, Człuchów i Kobylnica pod Słupskiem. Ostatnia tylko w tym roku planuje uzyskać z radarów ok. 7 mln zł, czyli co siódmą złotówkę w ok. 50-milionowym budżecie. Samorządowe fotoradary są znacznie bardziej efektywne od policyjnych. Robią średnio trzy razy więcej zdjęć. – Liczba wystawionych mandatów wynosi obecnie 900 – 950 miesięcznie – informuje Arkadiusz Bielas, komendant straży gminnej w Kamienicy Polskiej, gdzie działa jedno takie urządzenie. Według mł. insp. Marka Kąkolewskiego, radcy Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, jeden policyjny fotoradar rejestruje miesięcznie od 240 do 300 wykroczeń. Policyjne urządzenia w ubiegłym roku wychwyciły 160 tys. przypadków przekroczenia prędkości przez kierowców. – Średnia wysokość mandatu w 2009 r. wyniosła 150 zł. Do budżetu państwa wpłynęło ok. 27 mln zł. Fotoradar naprawdę pomaga w walce z drogowymi piratami. Ale celem nadrzędnym jest poprawa bezpieczeństwa, a nie chęć zarabiania pieniędzy – ocenia mł. insp. Kąkolewski. Samorządy od kieszeni kierowców chcą odciąć posłowie SLD. Nad zmianami w prawie pracuje już Komisja Infrastruktury. – To, co się dzieje, jest patologią – uważa poseł Marek Wikiński. – Idea poprawy bezpieczeństwa została wypaczona. – Kierowcy często wytykają, że zamiast ich łapać, powinniśmy łatać dziury w szosie, i to właśnie robimy – broni się wójt Kęsowa Radosław Januszewski. – Zdecydowaną większość pieniędzy z mandatów wydajemy na budowę i remonty dróg.

 Ella

źródło: rp.pl

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.