Pierwsze zajęcia

Z perspektywy szkoły jazdy pierwsze zajęcia są najważniejsze. To właśnie wtedy należy wszczepić kursantom motoryzacyjnego wirusa. Jednak w dzisiejszych czasach zachęcać do słuchania zagadnień związanych z prawem o ruchu drogowym nie jest łatwo…

Nasz pierwszy bohater, syn z bogatego domu, dla którego wykłady są najgłupszą rzeczą na świecie, wiedział, iż w jego szkole jazdy wystarczy, że podpisze kartę przeprowadzonych zajęć. W tym celu odbył krótkie spotkanie w samochodzie właściciela szkoły jazdy. Nie było zbędnych pytań oraz zapraszania i zachęcania do uczestnictwa.

Płyta i telefon

Kursant otrzymał płytę z testami do nauki. Właściciel ośrodka szkolenia kierowców poinformował go, że będzie jeździł z panem Romanem. Dostał do niego numer kontaktowy, żeby umówić się na zajęcia praktyczne. Szef szkoły jazdy zapytał jeszcze o profil kandydata na kierowcę. Dowiedział się, że sprawa jest w toku, dokument „się wyrabia”. Właściciel szkoły jazdy poprosił zatem o przesłanie numeru PKK, gdy tylko będzie gotowy. Nasz bohater został poinformowany, że ma nikomu nie mówić o formie „prowadzenia” wykładów. Oczywiście kursant obiecał właścicielowi, że będzie milczał. Szczęśliwy wysiadł z auta ze świadomością, że zaoszczędził trzydzieści godzin z życia, które musiałby spędzić na słuchaniu wykładowcy. A przecież już w szkole od słuchania nauczycieli głowa mu pęka. Z kieszeni wyciągnął telefon. Ma zamiar zadzwonić do pana Romana, żeby umówić się na zajęcia praktyczne.

W oczekiwaniu na egzamin

Drugi bohater naszego cyklu na pierwsze zajęcia się spóźnił. Dlaczego? Musiał dłużej zostać w pracy. To kara za to, że jeszcze nie ma prawa jazdy. Instruktor prowadzący wykłady znał jego sytuację, ponieważ opowiadał o niej szef szkoły.

Na zakończenie wykładów kursant otrzymał do podpisu kartę przeprowadzonych zajęć oraz harmonogram kursu. Wykładowca oznajmił mu, że pozwoli to na przyspieszenie kursu. Szkoła jazdy wyrobiła naszemu bohaterowi profil kandydata, więc daty na karcie były wcześniejsze. Ale kursantowi bardzo się spieszy, więc jest mu to na rękę. Zajęcia sprowadziły się do włączenia programu z gotowymi wykładami. Kursanci zajęci telefonami komórkowymi oraz sobą nawet nie zwracali uwagi na prezentację. Wykładowca kolejno prosił do siebie wszystkie osoby, dawał do podpisania karty oraz uzgadniał szczegóły dalszego postępowania. Nasz bohater na pierwszych zajęciach teoretycznych, które zgodnie z kartą już odbył, umówił się na wszystkie jazdy. Otrzymał zapewnienie, że w ich trakcie otrzyma zaświadczenie o ukończeniu kursu. Będzie więc, zgodnie z umową, mógł zapisać się na egzamin państwowy. Pozostałe godziny szkolenia odbędą się podczas oczekiwania na egzamin.

Ciekawa teoria

Kolejna bohaterka naszego cyklu, skrupulatna studentka politechniki, dla której teoria była bardzo ważna, przed pierwszymi zajęciami przygotowała zeszyt na notatki. Spotkanie zaczęło się punktualnie. Instruktor prowadzący zajęcia przedstawił się, krótko opowiedział o szkole jazdy, instruktorach pracujących w OSK, zasadach panujących podczas kursu. Zajęcia są obowiązkowe, należy je zaliczyć w całości. Dodał także, że kurs z pierwszej pomocy przedlekarskiej jest prowadzony przez ratownika medycznego. To masa ćwiczeń, więc trzeba wygodnie się ubrać.

Zajęcia prowadzone były w formie autorskiego wykładu. Instruktor wspomagał się prezentacją, filmami należącymi do szkoły jazdy. Bardzo często zadawał kursantom pytania. Wszystko po to, żeby wywołać dyskusję, która ożywiała i zaciekawiała zebranych. Nasza bohaterka kilkakrotnie się w nią włączyła. Czuła, że prawo o ruchu drogowym jest ważną częścią składową kursu na prawo jazdy.

Czwarta kursantka udała się na pierwsze zajęcia teoretyczne z duszą na ramieniu. Obawiała się, że będzie jedyną osobą na wykładach. Otworzyła drzwi do sali wykładowej i… odetchnęła z ulgą. Na sali było kilka osób. Zajęcia teoretyczne prowadził szef szkoły. Przedstawił się, zapytał o imiona zebranych, omówił, jak będzie wyglądały części praktyczna i teoretyczna kursu. Zaznaczył, że teoria będzie się odbywała według grafiku, który wręczył kursantom. Zajęcia trwały dwie godziny. Były dla naszej kursantki pouczające. Nigdy wcześniej nie spotkała się zagadnieniami prawa o ruchu drogowym. Motoryzacja była jej obca.

 Marcin Zygmunt, instruktor nauki i techniki jazdy

Wasze komentarze (2)

  1. To wszystko jest prawdą! Ale co z tego jak i tak nikt tego nie kontroluje! Dziadostwo w branży szkolenia kierowców z każdym rokiem się jeszcze bardziej pogłębia! Doświadczeni instruktorzy odchodzą z zawodu a ich miejsce zajmują młodzi i niedouczeni "instruktorzy".
  2. Zaciekawiło mnie podpisanie przez kursanta karty zajęć i harmonogramu kursu.Karta wiadomo ale czy kursanci muszą podpisywać harmonogram kursu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.