Parlamentarny zespół do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego chce, żeby na państwowym egzaminie na prawo jazdy sprawdzane były praktyczne umiejętności z prowadzenia resuscytacji czy reanimacji.

Na razie jest tak, że każda szkoła jazdy musi przeprowadzić co najmniej cztery godziny lekcyjne szkolenia teoretycznego i ćwiczeń w zakresie udzielania pierwszej pomocy ofiarom wypadków drogowych. Następnie ta wiedza jest sprawdzana podczas państwowego egzaminu teoretycznego. Spośród 23 pytań, które znajdują się w bazie, przyszły kierowca musi odpowiedzieć tylko na jedno losowo wybrane przez komputer. Powinien m.in. wiedzieć, od czego rozpoczyna się prowadzenie masażu serca i sztucznego oddychania, w jaki sposób zabezpieczyć miejsce wypadku samochodowego, co należy bezpośrednio położyć na ranę, czy i w jakim wypadku powinno się stosować opatrunek uciskowy. Praktycznej wiedzy udzielania pierwszej pomocy się nie sprawdza.


Żeby było mniej ofiar


Tę sytuację chcą zmienić członkowie parlamentarnego zespołu do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pragną znowelizować ustawę o kierujących pojazdami w taki sposób, żeby podczas egzaminu na prawo jazdy przyszli kierowcy wykazali się praktycznymi umiejętnościami przeprowadzenia resuscytacji czy reanimacji.


? Cały czas zastanawiamy się, dyskutujemy, w jaki sposób można zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych na polskich drogach - mówi Beata Bublewicz, posłanka Platformy Obywatelskiej i przewodnicząca zespołu do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego. - W wielu wiarygodnych badaniach znajdują się informacje, że duża część polskich kierowców nie wie, jak udzielić pierwszej pomocy. Co ciekawe, ich umiejętności w tej dziedzinie są mniejsze niż dzieci i młodzieży, które poprzez akcje Jerzego Owsiaka i Polskiego Czerwonego Krzyża są odpowiednio poinstruowane, jak zachować się takiej w kryzysowej sytuacji. Postanowiliśmy coś z tym zrobić. Dlatego zaproponowaliśmy, żeby na państwowym egzaminie na prawo jazdy pojawił się specjalny moduł poświęcony sprawdzaniu wiedzy o udzielaniu pierwszej pomocy w praktyce.


Na czym miałby polegać taki egzamin?


? Przyszły kierowca musiałby poprawnie wykonać na fantomie reanimację metodą usta-usta czy za pomocą defibrylatora - tłumaczy w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Adam Jasiński, ekspert zespołu parlamentarnego.


Polska to nie Szwecja


Przychylni koncepcji zespołu do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego są ratownicy medyczni i instruktorzy udzielenia pierwszej pomocy. Tym bardziej że według statystyk aż 70 proc. ofiar ginie na miejscu, a tylko 30 proc. umiera w szpitalu lub w drodze do niego.


- To byłby krok w dobrym kierunku - uważa Łukasz Michalski, założyciel katowickiej firmy R-ratownicy, która prowadzi szkolenia z zakresu udzielenia pierwszej pomocy m.in. w szkołach jazdy. - Choć muszę przyznać, że z praktyczną wiedzą na temat prowadzenia prawidłowej resuscytacji czy reanimacji jest już trochę lepiej. Ale nie jest to jeszcze poziom pożądany, taki jak na przykład w Szwecji.


Ratownicy medyczni zwracają także uwagę na fakt, że jakość szkoleń prowadzonych podczas kursów na prawo jazdy często pozostawia sporo do życzenia.


- Zdarza się tak, że instruktor tylko puszcza kursantom film, a o stronę praktyczną zajęć w ogóle się nie martwi - mówi anonimowo jeden z ratowników medycznych z Wielkopolski. - Dochodzi także do takich sytuacji, że zajęcia prowadzi lekarz, który co prawda posiada potrzebne uprawnienia, ale tematem się w ogóle nie zajmuje. Bywa również, że lekcje trwają mniej niż cztery godziny lekcyjne. Mało kto się pierwszą pomocą przejmuje. A potem w kryzysowej sytuacji nie jesteśmy w stanie pomóc człowiekowi, który tego potrzebuje. Trzeba to zmienić, dlatego pomysł wprowadzenia takiego egzaminu uważam za bardzo dobry.


Środek mobilizujący


Pomysł wprowadzenia egzaminu z pierwszej pomocy pochwala także Roman Stencel, szef Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców.


- Byłby to niewątpliwie środek mobilizujący ludzi do nabycia autentycznych, a nie tylko teoretycznych umiejętności - argumentuje prezes OIGOSK. - Z punktu widzenia interesu całego społeczeństwa pomysł jest dobry, bo wiedza na temat podstaw ratownictwa kuleje. Czasami ludzie boją się udzielić pierwszej pomocy, bo uważają, że tylko pogorszą stan poszkodowanego. Jest też druga strona medalu, czyli kandydaci na kierowców. Oni nie będą specjalnie zadowoleni, bo nowy egzamin zawsze wiąże się z dodatkowym stresem.


Kiedy ewentualne zmiany mogą wejść w życie? Na pewno później niż 19 stycznia, kiedy zacznie obowiązywać ustawa o kierujących pojazdami. Pomysł musi przejść dosyć długą ścieżkę legislacyjną.


Jakub Ziębka

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0