Im nowsze auto, tym bardziej powinno być „ekologiczne”. Nie oznacza to jednak (pomijam pojazdy elektryczne), że nie emituje żadnych spalin.

Parkowanie tyłem jest niewątpliwie łatwiejsze niż przodem. Wjeżdżając na upatrzone miejsce zazwyczaj w lusterkach szukamy linii, których się trzymamy. Jeśli robimy to przodem, linie przy aucie łapiemy na wyczucie. Parkowanie tyłem jest ponadto bezpieczniejsze. Załóżmy, że zostawiliśmy auto na parkingu galerii handlowej lub stacji paliw i nagle zarządzono ewakuację. Jeżeli polecenie brzmiało: „wiej, ile sił w nogach”, wiadomo, że biegniemy najdalej, jak się tylko da. Zostawiamy samochód, bo w stresie mielibyśmy problemy z trafieniem kluczykiem do stacyjki. Jeżeli jednak zarządzono powolną ewakuację obiektu, zawsze szybciej i łatwiej wyjadą ci, którzy będą opuszczać miejsca parkingowe przodem.


Kwestia bezpieczeństwa to jedno. Zresztą moją teorię zawsze można byłoby obalić. Ale… parkowanie na wstecznym biegu jest także ekologiczne! Dlaczego? Powód jest prosty. Wyjeżdżanie z miejsca parkingowego tyłem trwa znacznie dłużej niż przodem. Zimny silnik zawsze nieco więcej pali, więc większa ilość spalin dostaje się do atmosfery. Gdy odpalimy silnik w aucie i od razu ruszymy do przodu, nie będziemy kopcić pod blokiem.


Tabliczka dla kulturalnych


Przejdźmy teraz do parkowania tyłem do budynku. Jeżeli miejsce parkingowe znajduje się tuż pod czyimś balkonem, wiadomo, że wszystkie spaliny z auta są wdmuchiwane wprost do czyjegoś mieszkania. Czasem ktoś wiesza pranie i niekoniecznie chce, żeby pachniało ono jak noszone przez pracownika stacji paliw. Pomocne może okazać się zamontowanie tabliczki z napisem „Zakaz parkowania tyłem do budynku”, ale… taka tabliczka trochę kosztuje i na jej montaż muszą się zgodzić mieszkańcy. A jak wiadomo, ci, których problem ich nie dotyczy, mogą nie dać na to zielonego światła.


Inna sprawa to respektowanie tej tabliczki. Przecież ludzie mogą mieć to w nosie. Co może w takim przypadku zrobić straż miejska albo inne służby? W zasadzie nic. Tych kwestii nie regulują bowiem żadne przepisy. Zostały zniesione dobrych kilka lat temu. Kiedyś był też zakaz parkowania w odległości mniejszej niż pięć metrów od okien. Został zniesiony pod koniec lat 80.


Dziś zatem takiej tabliczki znakiem nazwać nie można, bo w przepisach nie istnieje. Część z was może sobie pomyśleć: „Ktoś ją sobie wymyślił i uważa, że będzie rozkazywał wszystkim, jak należy parkować…”. Niby tak, ale... ta tabliczka jest dla ludzi kulturalnych, którzy nie myślą tylko o sobie.


Gdy miejsce parkingowe jest faktycznie bardzo blisko czyjegoś okna, taka tabliczka ma sens. Jeżeli jest oddalone od bloku o kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów - lokatorzy raczej kierują się zawiścią niż względami praktycznymi. Coś jak z infrastrukturą drogową. Dróg ma być jak najwięcej, ale powinny być budowane jak najdalej od miejsca, w którym mieszkam.


W poszukiwaniu kompromisu


Wybawieniem może być jednak chodnik znajdujący się pod czyimś oknem. Dlaczego? W art. 47 ustawy Prawo o ruchu drogowym istnieje zapis nakazujący kierowcy pojazdu o masie mniejszej niż 2,5 tony parkowanie na chodniku wyłącznie przodem. Zacytujmy więc:


„Art. 47.


1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że: 


1) na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju;
2) szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m;


3) pojazd umieszczony przednią osią na chodniku nie tamuje ruchu pojazdów na jezdni.


2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru lub roweru. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi”.


Złamanie wyżej wymienionych warunków zatrzymania lub postoju pojazdu na chodniku sprawia, że jesteśmy biedniejsi o 100 zł i bogatsi o jeden punkt karny. Dlaczego ustawa zezwala na parkowanie wyłącznie przodem? Głównym powodem jest bezpieczeństwo. Podczas parkowania przodem lepiej widzimy przechodniów. Jeżeli pod twoim oknem zaparkować można tylko na chodniku, pewnie mieszkasz w centrum.


Trudno jest znaleźć w tej sprawie jakiś kompromis. Bowiem wszystko zależy jak zawsze od konkretnej sytuacji. Z jednej strony, ktoś będzie narzekał, że auto mu „dmucha” w okna, chociaż większość samochodów ma końcówki wydechów skierowane poziomo, a częściej nawet ku dołowi. W najnowszych modelach pojazdów coraz częściej wydech kończy się wiele centymetrów przed tylnym zderzakiem. Znajdą się też tacy, którzy będą twierdzić, że mniej im przeszkadza auto odjeżdżające i przyjeżdżające codziennie rano i po południu niż sąsiad wychodzący na balkon co 15 minut, żeby zapalić papierosa. Mimo wszystko nie należy także popadać w paranoję, bo takie mamy smogowe czasy. Ale tabliczki, mimo że nie są oficjalne, można respektować, jeżeli ich istnienie jest uzasadnione.


Albin Sieczkowski

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0