OSK: Niechętni jeździe w nocy

nauka jazdy

Przepisy o przeprowadzeniu obowiązkowych dwóch godzin szkolenia przyszłych kierowców między zmierzchem a świtem obowiązują od blisko pięciu lat. Tymczasem okazuje się, że ośrodki szkolenia nie zawsze je przeprowadzają.

Jaskrawym przypadkiem może być ośrodek szkolenia kierowców w Lubuskiem, który utracił uprawnienia do prowadzania działalności w zakresie szkolenie przyszłych kierowców. Podczas kontroli przeprowadzonej przez urząd miasta okazało się, że była kursantka zdała wprawdzie egzamin państwowy na prawo jazdy za pierwszym podejściem, ale nie odbyła wymaganych jazd w porze nocnej. Prezydent miasta zakazał prowadzenia ośrodkowi kursów i skreślił go z rejestru działalności regulowanej.

 

Decyzja została podtrzymana przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Szkoła wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Podnosiła, że nieprzeprowadzenie kilku jazd było tylko incydentem, a organ nie wyznaczył nawet ośrodkowi terminu usunięcia uchybień. Wojewódzki Sąd Administracyjny podtrzymał decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Wskazał, iż szkoła naruszyła art. 104 prawa o ruchu drogowym, ponieważ rażąco uchybiła warunkom wykonywania działalności gospodarczej w zakresie prowadzenia ośrodka szkolenia kierowców.

 

Rozporządzenie ministra infrastruktury z 27 października 2005 r. w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami instruktorów i egzaminatorów określa, że musi zostać przeprowadzone minimalnie 30 godzin zajęć praktycznych. W tej liczbie należy obowiązkowo wypracować co najmniej dwie godziny jazdy w ruchu drogowym w okresie od zmierzchu do świtu. Instruktor nie uwzględnił tego wymogu. Zdaniem WSA spowodowało to, że nauczyciel nie mógł jednoznacznie ocenić, czy osoba szkolona posiada umiejętności i zachowania pozwalające bezpieczne kierować pojazdem w warunkach, jakie panują w porze od zmierzchu do świtu.

 

O tym, że w praktyce bardzo różnie bywa, chętnie (ale anonimowo) mówią i byli kursanci, i sami instruktorzy.

 

– Poszłam na kurs podczas wakacji – mówi nam studentka z Olsztyna. – Wiadomo, że latem zmrok zapada dość późno. Ani razu nie jeździłam po mieście przy sztucznym oświetleniu. Tak samo nie udało nam się wyjechać ani razu za miasto.

 

Kobieta przyznaje, że do dziś niechętnie jeździ poza terenem zabudowanym po zmroku. – Chyba jeszcze nie używałam świateł drogowych – mówi.

 

Jeden z instruktorów przyznaje, że ostatnie jazdy kończą się najpóźniej o godz. 21. – W miesiącach letnich jest jeszcze jasno – mówi. – Kilka razy próbowałem namówić kursantów, by umówili się na jazdy po zmroku, ale nie było chętnych. A tłumaczenia bardzo różne: że trzeba rano wstać do pracy, że ukochany krzywo patrzy, no i że lepiej zwyczajnie posiedzieć w domu przed telewizorem.

 

Andrzej Wójcik, właściciel szkoły nauki jazdy w Warszawie, domyśla się, że latem może być kłopot z odbywaniem jazd po zapadnięciu zmroku. – Ja i moi koledzy musimy tak motywować kursantów, by jednak te godziny wyjeździć. Wszyscy wiemy jakie to ważne.

 

Jest to wymóg Unii Europejskiej. Wszystko po to, by instruktor podczas takiej jazdy mógł stwierdzić, czy kandydat na kierowcę nie ma np. kłopotów z błędnikiem albo z koordynacją. A to szczególnie łatwo zauważyć w nocy przy jeździe na światłach.

 

– Jeśli instruktor zauważy jakieś problemy zdrowotne kursanta, powinien wysłać go do lekarza, który będzie mógł orzec ograniczenie możliwości prowadzenia pojazdu od zmierzchu do świtu – przypomina Andrzej Wójcik. Najdziwniejszą porą, kiedy umówił się na jazdę, była godzina czwarta. – Młody chłopak po skończonej godzinie jazdy podwiózł się na dworzec – wspomina z uśmiechem Wójcik.

 

Problem zna Andrzej Szóstek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie. – W komplecie dokumentów, jakie dostarcza kandydat na kierowcę do WORD-u, jest zaświadczenie o ukończeniu kursu według programu – mówi dyrektor – Nie jest w nich wymieniony dokładny program szkolenia czy choćby informacje o godzinach, w jakich odbywały się jazdy. Niestety, my jako ośrodek niewiele możemy z tym zrobić.

 

Dorota Groszkowska, dyrektor Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Olsztyn, który prowadzi nadzór na ośrodkami szkolenia kierowców, mówi, że szczegółowe kontrole ośrodków są prowadzone od ponad dwóch lat. – Akurat tego typu uchybień nie stwierdziliśmy – mówi dyrektor Groszkowska. – Przedsiębiorcy wiedzą, że w każdej chwili mogą spodziewać się szczegółowej kontroli. Z naszej strony zdajemy sobie sprawę, że wydanie decyzji administracyjnej o skreśleniu z rejestru przedsiębiorców prowadzących ośrodki szkolenia kierowców nie jest proste. Przedsiębiorca musi mieć czas na usunięcie stwierdzonych podczas kontroli nieprawidłowości. Dopiero dalszym krokiem jest decyzja prezydenta miasta, a dalej SKO i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o skreśleniu z listy.

 

Takie kontrole prowadzą także starostwa powiatowe na Warmii i Mazurach. Urzędnicy zaobserwowali również inne zjawisko. – Właściciele ośrodków nauki jazdy, spodziewając się kontroli, a wiedząc o nieprawidłowościach w ich funkcjonowaniu, np. braku odpowiedniego placu czy wyposażenia ośrodka, sami występują o wykreślenie z rejestru przedsiębiorców – mówi Dorota Groszkowska. – Usuwają nieprawidłowości i po półrocznej przerwie zaczynają działalność pod nową nazwą. W przypadku postępowania administracyjnego taki zakaz prowadzenia działalności obowiązywałby przez trzy lata.

 

– Ukarać można jedynie przedsiębiorcę – mówi Andrzej Szóstek. – Kierowca, który uzyskał prawo jazdy, nie może go stracić z powodu niewłaściwie prowadzonego szkolenia. Dla nas podstawą jest wynik egzaminu na prawo jazdy.

 

Anita Urszula Małecka

 

 

Wasze komentarze (3)

  1. Może nie ukarać, ale to też chyba nie jest normalne. Przecież egzaminy nie odbywają się w nocy. A później pójdzie fama o twojej szkole, że nie jeździcie tylko po ciemku. I po co taki czarny piar.
  2. Ja w swojej szkole staram się jeździć także w porze nocnej, ale oczywiście nie zawsze jest to możliwe. Po prostu kursanci nie widzą takiej potrzeby, bo egzamin jest w dzień.
  3. Oczywiście przepisy trzeba szanować! Ale po co wprowadzać !Ale nie ma np. przecież obowiązku jazdy w czsie dobrej widoczności w dzień. Nie ma wielu innch ograniczeń np: jazda z przyczepą B+E, traktorem czy w czsie złych warunków atmosferycznych itd. W.Sz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.