Okiem kursanta. Uczymy się jeździć

Bohaterowie naszego cyklu odbyli już zajęcia teoretyczne i pierwsze praktyczne. Czują, że życie kierowcy nie jest takie proste, ale jazda daje dużo frajdy i zabawy.

Pierwsze jazdy pierwszemu bohaterowi minęły na odwiezieniu poprzedniego kursanta i pojechaniu po następnego. Nawet nie wiedział, że przez większość czasu instruktor pomagał mu ruszyć i hamować. Był tak zestresowany, że nie zorientował się, kiedy jego czas się skończył.

Na drugie zajęcia czeka przerażony. Stoi pod swoim domem. Chwilę potem przyjeżdża jego instruktor. Za kierownicą siedzi kursant, który przenosi się na tylne siedzenie samochodu. Nasz bohater siada na miejscu kierowcy, przysuwa sobie fotel, zapina pasy bezpieczeństwa, odpala samochód i chce ruszyć. Problem w tym, że auto gaśnie. Odpala ponownie. Próbuje ruszyć, ale auto po raz kolejny gaśnie. Instruktor jest zirytowany, kursant z tyłu wpatruje się w ekran telefonu.

Na pierwszych zajęciach nie było czasu, żeby przećwiczyć ruszanie i hamowanie w spokoju. Sytuacja się powtarza. Kursant próbuje odpalić auto po raz trzeci. Wyraźnie czuje, że ktoś trzyma pedał sprzęgła. Auto nie gaśnie, płynnie rusza. Nie odzywa się ani słowem, żeby nie robić afery. Nie chce także być postrzegany przez chłopaka siedzącego z tyłu za ofermę.

Instruktor jest zajęty rozmową, a nasz bohater walczy z autem i samym sobą. Nauczyciel nie traktuje go za dobrze. Nie tłumaczy tego, co należy robić. Chłopak jest sfrustrowany i załamany. Jeszcze przed kursem jeździł z ojcem po parkingu. Wszystko wtedy szło dobrze. Ale teraz ruch miejski, inne auto, brak zainteresowania instruktora – wszystko to sprawia, że jest naprawdę kiepsko.

Plac, manewry i brak zainteresowania

Drugi bohater cyklu pierwsze zajęcia praktyczne zaczął od nauki jazdy pasem ruchu. Wybitnie mu to nie wychodziło. Nigdy wcześniej nie jeździł samochodem, nie miał pojęcia, jak się do tego zabrać.

Drugie zajęcia również zaczyna na placu manewrowym. Samochód jest ustawiony na kopercie rozpoczynającej jazdę pasem ruchu. Na czole naszego bohatera pojawiły się krople potu. Wita się z instruktorem, który, o dziwo, opiekuje się jeszcze dwoma innymi autami na placu. Ten oznajmia, że dzisiejsze zajęcia w całości zostaną przeprowadzone na placu manewrowym, bo musi zaopiekować się jeszcze dwoma innymi kursantami. Poza tym nie ma sensu wyjeżdżać na miasto, jeśli nie potrafi się przejechać prawidłowo manewru egzaminacyjnego.

Nasz bohater wsiada do auta i słyszy od instruktora: „wiesz, co i jak masz robić, więc teraz ćwicz…”. Nauczyciel siada na krzesełku i zajmuje się telefonem. Na placu są trzy auta i trzech kursantów ćwiczących manewr jazdy pasem ruchu do przodu i do tyłu. Jednak nikomu to nie wychodzi. Myśli: „nie jestem sam, widocznie tak musi być we wszystkich szkołach jazdy”. Instruktor jest sytuacją wyraźnie rozbawiony, a kursanci załamani.

Powoli, ale do przodu

Trzecia bohaterka cyklu, zadowolona i szczęśliwa po pierwszych jazdach, czeka na swojego instruktora. W końcu podjeżdża, z elki wysiada uśmiechnięta kursantka. Nasza bohaterka podchodzi do auta, wita się. Uśmiechnięty instruktor zaprasza do samochodu. Dziewczyna pyta nieśmiało, czy ma usiąść na miejscu kierowcy, czy pasażera. Instruktor wskazuje miejsce kierowcy. Kursantka podaje kartę zajęć, zaczyna się przygotowywać do jazdy. Instruktor udziela kilku cennych wskazówek, po chwili ruszają z miejsca. Wyszło to bezbłędnie, ponieważ ćwiczyli manewr na pierwszych zajęciach.

Instruktor oznajmia, że dzisiaj przejadą się poza obszar zabudowany, malowniczą trasą, tak żeby dziewczyna nauczyła się panowania nad pojazdem, zmiany, redukcji biegów, skręcania i obserwacji drogi. Kursantka jest zdziwiona, ale podniecona wyzwaniem. Instruktor tłumaczy jej, dlaczego jadą prostą trasą, a nie od razu do centrum miasta. Brzmi to logicznie. Nie ma sensu pchać się w korki, jak można spokojnie poćwiczyć ruszanie, hamowanie, skręcanie, zmianę biegów, redukcję, obserwację drogi. Może nawet uda się kogoś wyprzedzić?

Jak ryba w wodzie

Czwarta bohaterka idzie na umówione jazdy szczęśliwa. Nie spodziewała się, że tak dobrze pójdzie jej jeżdżenie samochodem. Nie wiedziała też, że instruktor jest takim sympatycznym i kulturalnym człowiekiem. Wszystkim koleżankom opowiadała, że na jazdach było super. Instruktor na nią czeka i wita ją szerokim uśmiechem.

Wsiada do auta i spokojnie przygotowuje się do jazdy. Instruktor jeszcze raz wszystko objaśnia, potem spokojnie wyruszają. Nasza bohaterka pyta: „Dokąd mam pana zawieźć?”. Instruktor odpowiada: „Dziś nauczymy się podstaw kierowania pojazdem”. Chodzi o jazdę ekonomiczną, po drogach o małym natężeniu ruchu. Tak, żeby dziewczyna nabrała wprawy i dobrze się czuła za kierownicą. Kursantka pyta o różne rzeczy, instruktor w kluczowych momentach objaśnia, co i w jaki sposób należy zrobić, żeby jazda była płynna i bezpieczna. Nasza bohaterka czuła się za kierownicą jak ryba w wodzie.

 Marcin Zygmunt, instruktor nauki i techniki jazdy

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.