Właściciel barlineckiego OSK „Roman” nie będzie mógł szkolić swoich kursantów na placu manewrowym w Gorzowie Wielkopolskim. Na nic zdały się pisma wysyłane do urzędów oraz resortu infrastruktury i rozwoju. Jego próba uzyskania jakiejkolwiek wiążącej odpowiedzi przypominała chodzenie od Annasza do Kajfasza.

O sytuacji ośrodków szkolenia kierowców, działających w miejscowościach oddalonych od Gorzowa o najwyżej kilkadziesiąt kilometrów, ale niemogących zarejestrować tam swoich placów manewrowych, pisaliśmy w „Szkole Jazdy” już dwukrotnie. Dlaczego tak się dzieje?


Zgodnie z ustawą o kierujących pojazdami, możliwości wyboru lokalizacji placu manewrowego zostały ograniczone. W art. 26 ust. 9 czytamy, że OSK może prowadzić szkolenie na kategorię B wyłącznie na terenie powiatu, w którym został zgłoszony do rejestru przedsiębiorców, oraz w powiecie sąsiednim. W przypadku szkół jazdy z Barlinka, Dębna czy Strzelec Krajeńskich jest nim powiat gorzowski, w którego skład nie wchodzi już jednak miasto Gorzów. A właśnie tam odbywa się większość szkoleń kursantów. Głównie z tego powodu, że w Gorzowie znajduje się siedziba wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego.


Wniosek


Z taką wykładnią prawa nie mógł się jednak pogodzić Rafał Nowosielecki, który postanowił działać. W listopadzie wysłał do resortu infrastruktury i rozwoju list, w którym wnioskował o umożliwienie prowadzenia zajęć na placu w Gorzowie. „Barlinek posiada obecnie tylko jeden plac manewrowy, należący do konkurencji, a ta stawia zaporową cenę najmu tego placu. Miasto Barlinek nie dysponuje już innymi wolnymi placami czy miejscami na plac, a zakup gruntu byłby ekonomicznie nieuzasadniony (zakup gruntu i dostosowanie go na plac przekracza moje zdolności majątkowe, a ponadto byłby nierentowny). Niezależnie od tego pragnę podkreślić, że mój ośrodek posiada plac manewrowy w Gorzowie Wielkopolskim, który obsługuje szkolenie kursantów w 90 proc. Zatem posiadanie placu manewrowego w Barlinku miało do tej pory charakter bardziej formalny niż praktyczny. Konkurent oczywiście oferuje mi najem swego placu, ale wyłącznie formalnie, bowiem nie dopuści moich pojazdów na swój plac. W tej sytuacji najem placu w Barlinku stałby się fikcją dla zaspokojenia potrzeb wynikających z ustawy - cała infrastruktura w tym samym powiecie” - czytamy w piśmie.


Szef OSK „Roman” zauważył ponadto, że jadąc od Barlinka w kierunku Gorzowa nie znajdzie się żadnego miejsca, gdzie mógłby być lub powstać plac. Dodatkowo kursanci napływający do ośrodka są nie tylko z Barlinka. Mieszkają zarówno w Gorzowie Wielkopolskim, jak i innych miastach położonych w powiecie myśliborskim.


Odbijanie piłeczki


Co na to resort infrastruktury i rozwoju? Do pisma się w żaden sposób nie odniósł, list wysłał myśliborskiemu starostwu powiatowemu (podlega mu Barlinek). Stamtąd już Nowosielecki odpowiedzi się doczekał. Ale nie była ona dla niego zadowalająca. Wynika z niej, że starosta myśliborski nie posiada instrumentów prawnych, za pomocą których wymusiłby na prezydencie Gorzowa specjalną zgodę na korzystanie z placu manewrowego w jednej z dwóch stolic województwa lubuskiego. Taką decyzję może wydać tylko on, przyjmując, że powiat grodzki sąsiaduje z myśliborskim. Niezrażony tą odpowiedzią Nowosielecki postanowił działać dalej. W marcu wysłał kolejne pismo. Tym razem do prezydenta Gorzowa. Wniosek dotyczył oczywiście wydania zezwolenia na prowadzenie szkolenia na placu manewrowym zlokalizowanym w tym mieście.


Odpowiedź przyszła pod koniec marca. Co możemy w niej przeczytać? „Prezydent Miasta Gorzowa nie jest organem właściwym do wydawania jakichkolwiek wiążących decyzji, rozstrzygnięć lub zaleceń dla ośrodka szkolenia kierowców niepodlegającego jego nadzorowi. Wyrażenie ewentualnej zgody na prowadzenie szkolenia na zgłaszanym placu manewrowym przez Ośrodek Szkolenia Kierowców „Roman” leży wyłącznie w zakresie kompetencji i właściwości starosty myśliborskiego”.


Jakub Ziębka

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0