Nowy rok, nowe wyzwania

Można się z tym nie zgodzić, może to się wydać wręcz dziwne i nieracjonalne, ale czasami z jakiegoś zła, niepowodzenia, kompromitacji, przykrej sytuacji, wynika określone dobro.

Na przełomie grudnia i stycznia zawsze doświadczamy uprzejmości, życzliwości i sympatii ze strony innych ludzi. Słuchamy lub odczytujemy wiele życzeń oraz ciepłych słów. Każdy z nas lubi być doceniony, zauważony, obdarzony szacunkiem. I bardzo dobrze, że są w ciągu roku takie dni, kiedy stajemy się inni, łagodniejsi, bardziej wobec siebie wyrozumiali. Chciałoby się, żeby ten moment trwał jak najdłużej, spory i waśnie ustały, a zgoda jednoczyła ludzi. Oczywiście jest to sytuacja idealna, wzorzec, do którego w życiu powinniśmy ciągle dążyć.

Chcieć to móc

Ale czy tak się da? Czy jest to możliwe? Pesymiści odpowiedzą, że nie. Optymiści stwierdzą, że da się, tylko trzeba chcieć od siebie wymagać. Przecież chcieć to znaczy móc. Jest to bardzo trudna praca, ale możliwa do realizacji. Człowiek jest w stanie osiągnąć bardzo wiele, może się zmieniać, stawać się lepszym. Pod warunkiem jednak, że będzie chciał się rozwijać i udoskonalać. Zauważmy, że jako ludzie jesteśmy zdolni niemalże do wszystkiego. Możemy np. rzucić palenie, zbić kilkanaście lub kilkadziesiąt kilogramów wagi, rzucić alkohol, złe nawyki i przyzwyczajenia. Wszystko zależy od woli i dobrego, pozytywnego nastawienia. Już w Nowym Roku wszystkim ambitnym i chcącym zrobić coś fajnego, dobrego i pożytecznego ze swoim życiem życzę wytrwałości, motywacji i siły w dążeniu do osiągania założonych celów.

Przygotowani na zmiany

Każdy nowy rok przynosi jakieś zmiany, nadzieję, ale rodzi zarazem niepewność. Trzeba się pogodzić, że tego rodzaju emocje wpisane są w nasze życie. Możemy niekiedy się nie zgadzać z otaczającą rzeczywistością, protestować, czasami nawet złościć się, a codzienność i tak pisze własne scenariusze. Tak było chociażby w przypadku ostatnich wyborów samorządowych, które pokazały, jak nieprzewidywalne mogą być pewne plany, spekulacje, decyzje ludzi oraz motywy kierowania określonymi zachowaniami. Te wszystkie doświadczenia uczą nas pokory wobec przyszłości. To również pokazuje, jakim trzeba być elastycznym wobec otaczającej nas rzeczywistości, jak trzeba umieć się dopasowywać do tego, co na nas oddziałuje i na co, niekiedy, nie mamy w ogóle wpływu. Mówiąc krótko, to wszystko pokazuje, jak różne życiowe sytuacje trzeba przyjmować, mówiąc popularnie, na klatę. W przeciwnym razie pojawiają się: stres, zdenerwowanie, niepotrzebna nerwica, niepokój, niepewność, zwątpienie. Pewnych rzeczy nie zmienimy, więc nie ma innej możliwości, jak pogodzić się z tym, co zastaliśmy.

Nowe wyzwania

Mamy rok 2015. Śmiało można powiedzieć, że jest to dla nas również czas zmian i wyzwań. Pogodziliśmy się z tym, że nie wszystkich kursantów będziemy uczyć teorii. Więcej trzeba będzie się natłumaczyć podczas szkolenia praktycznego. Może wyzwaniem w tym roku będzie zakup nowego auta szkoleniowego, przystosowanie swojego obecnego do potrzeb egzaminu państwowego, inwestycje związane z rozwojem naszego OSK albo zmniejszenie profilu działalności ośrodka. Kto wie, może nawet decyzja o jego zamknięciu, co na pewno nie będzie łatwym posunięciem. Ale oczywiście takiej sytuacji nikomu nie życzę i obyśmy mimo rożnych przeciwności losu widzieli perspektywę zamknięcia 2015 roku na plusie.

Wyciągajmy wnioski!

Każdy z nas ma jakieś plany, może marzenia, ale i obawy. W Nowym Roku nie obawiajmy się i nie wstydźmy się tego, że owe niepokoje, zmartwienia i lęki będą nam towarzyszyły. Błędy i kompromitacje też mają swój wielki sens, gdyż pozwalają nam zdobyć życiowe doświadczenie. Każdy z nas popełnia mniejsze lub większe błędy. To wszystko jest przecież bardzo ludzkie. Sztuką jest jednak wyciągać z nich wnioski na przyszłość.

W tytule artykułu pojawiło się słowo „wyzwanie”. Czym ono jest? Według „Słownika języka polskiego” wyzwanie to nowe zadanie wymagające od kogoś wysiłku, poświęcenia, będące sprawdzianem czyjejś wiedzy, odporności. Wyzwanie oznacza zmierzenie się niekiedy z trudnym problemem. Według niektórych definicji, wyzwania to nowe sytuacje, w których pojawiają się potrzeby wymagające sformułowania odpowiedzi i podjęcia stosownych działań. Wyzwanie może zostać rzucone przez kogoś lub możemy rzucić je sobie sami. Wyzwania mogą z drugiej strony stwarzać dodatkowe szanse, możliwości, a także perspektywy rozwoju.

Scenariusze

Można się z tym nie zgodzić, może to się wydać wręcz dziwne i nieracjonalne, ale czasami z jakiegoś zła, niepowodzenia, kompromitacji, przykrej sytuacji, wynika określone dobro. Przykładowo: załóżmy, że zmniejszamy profil działalności naszej firmy ze względu na zaistniałą koniunkturę. Może się okazać, że niespodziewanie musimy rozwiązać umowę z naszymi współpracownikami. Nagle zostajemy sami w charakterze zarówno instruktora, jak i kierownika firmy. Faktycznie, nie jest to komfortowa sytuacja, bowiem każdy współpracownik zawsze stanowi dla nas wsparcie, realną pomoc. Poza tym przyzwyczajamy się do pewnych rzeczy, pozostaje wypracowane zaufanie, wzajemne relacje, więc trudno jest tak nagle to wszystko rozwiązać.

Ale skoro „odchudzenie” ośrodka wymuszone jest przez bezwzględny rynek, to co my, jako jego uczestnicy, możemy w tej sytuacji zrobić? Trzeba przecież jakoś żyć dalej. Nie można się załamywać. A może właśnie w tej trudnej i specyficznej sytuacji, pracując samemu, będę miał większą kontrolę nad swoim biznesem? A może dzięki temu w pełni wykorzystam swój warsztat pedagogiczny i jako instruktor – właściciel OSK bardziej indywidualnie podejdę do każdego kursanta, a w konsekwencji poprawię poziom zdawalności odnotowywany w statystykach WORD? Może w wyniku trudnej sytuacji obniżę koszty funkcjonowania firmy? Istnieje cała gama rożnych scenariuszy, które zawsze powinniśmy brać pod uwagę.

Znajdźmy czas na wypoczynek

Już o tym w swoich artykułach wspominałem, ale właśnie w wyniku dekoniunktury i zmniejszonej liczby kursantów może w końcu znajdę czas dla rodziny i przede wszystkim dla siebie? Zadbam o zdrowie, o swój obolały i powykręcany od ciągłego siedzenia w fotelu instruktorskim kręgosłup? Może pomyślę o tym, żeby chociaż dwa razy, a nawet raz w tygodniu rozruszać zastygłe stawy, przejść się na spacer? Może nawet bez zbyt intensywnego wysiłku pobiegam wokół domu, bloku, po osiedlu, dzielnicy, ot tak, chociażby dla pobudzenia krążenia?

Zauważmy, jak można doskonale zagospodarować to, co pozornie wydaje nam się trudne, co często po ludzku traktujemy jako niepotrzebne, zbyteczne, o czym nawet nie myślimy, bo nawet nie mamy czasu. W tym roku na warsztatach instruktorskich pani psycholog przedstawiła świetną prezentację, w której poruszyła problem motywacji do pracy i odpoczynku. Stwierdziła, że motywacja wzrasta w miarę ulepszania organizacji pracy. Dobra organizacja i dobre zarządzanie mają miejsce wówczas, kiedy w perspektywie widzimy jakieś konkretne cele, do których chcemy lub powinniśmy dążyć. Tych celów nie można jednak zdobywać za wszelką cenę, bo wówczas się zajedziemy. Trzeba do nich dążyć konsekwentnie, ale spokojnie i cierpliwie. A do czego potrzebny jest odpoczynek? Do tego, żeby coś z tego życia mieć, aby móc się zdystansować od codziennych trosk i zmartwień, aby sobie uświadomić, parafrazując przysłowie, że nie samą elką człowiek żyje. Tego dystansu, zarówno do siebie i otaczającej nas rzeczywistości, życzę wszystkim czytelnikom „Szkoły Jazdy”. Obyśmy wszyscy za rok mogli powiedzieć, że ten 2015 rok nie był taki straszny, jak go malowali, i abyśmy z realnym optymizmem weszli w rok 2016.

Paweł Żuraw

Wasze komentarze (7)

  1. Ostatnie zmiany nie są złe. Jeśli kursanci zaczną przychodzić z już zdanym egzaminem teoretycznym to odpada koszt wykładów i koszt materiałów dydaktycznych. A cenę można podnieść trochę bo powie się, że jest dodatkowo EKO jazda, której i tak uczyłem.
  2. Łomatko, a kysz, a kysz...cóż to za infantylny bełkot...Kryzys dopadł widać całą branżę, łącznie z pseudo-niby pisarzami różnej maści. Dramat...
  3. felietony Kubisia to były przynajmniej jakieś jaja... to propagandowe lanie wody i pseudomądrości jest mdłe i nie do przetrawienia już po przeczytaniu kilku zdań.
  4. w 100% zgadzam się z wypowiedziami Andrzeja i Mario OSK. Panie Żuraw, to jest melodramat,smęty i lanie wody. Pan jest doktorem ekonomii i nie potrafi Pan sobie poradzić z małym, rodzinnym biznesem z tradycjami? Inne szkoły w Pana mieście jakoś sobie radzą i idą do przodu: inwestują w wizerunek, kupują nowe auta, unowocześniają sale. Pan, chociaż pierwszy w rankingach zdawalności, myśli o zdegradowaniu swojego OSK do jednego instruktora i jednego starego auta, a nawet o likwidacji firmy. Brawo! Ale tak to jest, jak się chce kilka srok za ogon trzymać.
    • Rezygnuje bo nie ma siły walczyć z konkurencją, z ciągłymi obniżkami cen, ciągłymi zmianami samochodów, ustaw i tak dalej.Natomiast nic nie może zaoferować swojemu pracownikowi, przecież nie da mu umowy o pracę. Obserwując sytuację w kraju rolnicy i górnicy mają jaja. Instruktorzy i właściciele to...
      • Jakimi zmianami samochodów? WORD w Wałbrzychu ma Pandy i w OSK też są Pandy, te same od 7-8 lat. Ceny konkurencyjne? Może, ale skoro przy niższej cenie można nabyć nowe auta ( na własność, w kredycie, czy w leasingu), to za wyższą tym bardziej. Powiedzmy sobie też szczerze,że pieniądze za kurs często idą "bokiem". Moje 1500 zł poszło prosto do kieszeni instruktorów, bez żadnego pokwitowania.Za moją zgodą oczywiście, ale jest to nieopodatkowany dochód. Zapewne częsta praktyka za jazdy dodatkowe.
    • Szanowny Panie lub Pani obserwator. Skoro Pan/i tak doskonale zna realia jakie panują w moim OSK, podejrzewam, że być może jest Pan/i konkurencją (którą zawsze szanuję) lub może jakimś bardzo niezadowolonym kursantem. Nie jestem idealny, jak każdy popełniam błędy, do czego się zawsze odważnie przyznaję. Miło mi będzie poznać Pana/i imię i nazwisko. Zapraszam na partnerską, konstruktywną rozmowę. Kawę oczywiście ja funduję. A może wspólnie uda się coś zmienić, polepszyć? A co do treści artykułu: Jeszcze się taki nie urodził, żeby każdemu dogodził. Tych wszystkich szanownych komentatorów, którzy są tak strasznie zniesmaczeni moimi artykułami, przepraszam, że muszą czytać "takie wypociny". Krytykę przyjmuję, rozumiem i dziękuję za recenzje. Czy będą one pozytywne czy negatywne, to zawsze mają one wartość. Z wyrazami szacunku Paweł ŻURAW

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.