Nowoczesne auto to łatwiejszy egzamin?

Poseł Mirosław Suchoń złożył interpelację nr 29479 w której obawia się paraliżu systemu szkolenia i egzaminowania kierowców.

Zgłaszający w interpelacji pisze o dopuszczalności używania pojazdów wyposażonych w nowe technologie podczas szkolenia i egzaminowania. Nowe rozwiązania technologiczne stanowią znaczną pomoc w prowadzeniu pojazdu, a co za tym idzie w wykonywaniu zadań egzaminacyjnych. Efektem dobrego wyposażenia pojazdu jest niesamodzielne wykonanie zadania egzaminacyjnego.

Nie wszystkie ,,pomoce” kierowcy da się trwale wyłączyć lub chwilowo nawet dezaktywować. Z jednej strony nowe rozwiązania w pojazdach są dopuszczone, a z drugiej strony wytyczne egzaminowania nie przewidują ich używania.

Finalnie kandydat na kierowcę zda egzamin z użyciem nowoczesnych technologi. Gorzej jeżeli przesiądzie się potem do starszego auta, będzie nieprzygotowany, a zarazem może być źródłem niebezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Adresatem interpelacji Mirosława Suchonia jest minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Jesienią 2017 roku KSE wystosowała pismo do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa z prośbą o prawną interpretacją odnośnie egzaminowania osób na kierowców oraz warunków technicznych pojazdów służących do szkoleń oraz późniejszego egzaminowania. Wszystko przez niezbyt precyzyjne przepisy według których gdy osoba egzaminowana korzysta z urządzeń które pomagają jej niesamodzielnie wykonywać zadania egzaminacyjne to otrzymuje wynik negatywny, egzaminator przerywa egzamin.

Według M. Suchoń problem, który wymaga wyjaśnienia i dodatkowej interpretacji powstaje wtedy, kiedy pojazd nauki jazdy posiada na wyposażeniu urządzenia dzięki którym osoba egzaminowana wykonuje zadania niesamodzielnie.

Według resortu transportu pojazdy wykorzystywane do przeprowadzania egzaminów nie mogą być wyposażone w:

  • czujniki parkowania,
  • kamery cofania,
  • asystenta ruszania pod górę,
  • system ostrzegający o pojeździe w martwym punkcie,
  • systemy rozpoznające znaki drogowe,
  • systemy ostrzegające o niezamierzonej zmianie pasa ruchu i inne podobne.

Jeżeli auto posiada wspomniane systemy to powinny być one dezaktywowane na czas egzaminu. Wyjątkiem od powyższego będą systemy, które będą podstawowym i obowiązkowym wyposażeniem nowo kupowanych samochodów.

Poseł Mirosław Suchoń stwierdza iż teoretycznie przepisy są jasne i precyzyjne. Dopiero po większej analizie okazuje się, że warunki są całkowicie nierealnie do spełnienia. Wszystko przez to, że systemów wspomagających nie da się skutecznie i trwale wyłączyć na czas egzaminu. Wychodzi więc na to, że egzaminowani działają nie do końca zgodnie z prawem.

  • Z jednej strony przepisy dopuszczają stosowanie nowych technologi w pojazdach nauki jazdy, ale wytyczne egzaminowania już ich zakazują. Druga strona medalu to problematyczny zakup odpowiedniego pojazdu. W standardowej ofercie rynkowej nie ma nowych samochodów, które spełniały by niestandardowe kryteria.

Albin Sieczkowski, bloger motoryzacyjny.

Wasze komentarze (1)

  1. Chory kraj i chorzy posłowie. Kuzynka robiła w Niemczech PJ na Golfie VII który był wyposażony we wszystko co mozliwe poza DSG rzecz jasna. Oczywiście egzamin na aucie na którym się szkoliła. Nikt problemu tam nie robi. No tak ale u nas jest plac manewrowy i jakby była kamera i czujniki to juz by było za łatwo = mniej kasy dla WORD.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Call Now Button
  • Brak produktów w koszyku.