Nowa samochodowa moda

Nauka jazdy, jak każdy poważny biznes, nie znosi próżni. Dlatego zapanowała teraz moda na szkolenie kursantów samochodami z wyższej półki. Odkąd zmiany w prawie pozwalają na podstawienie samochodu szkoły jazdy na egzamin państwowy, właściciele OSK coraz częściej kupują mercedesy, bmw i audi.

Czytelnik pomyśli pewnie, że zalewają mnie zazdrość i żółć, te typowo polskie cechy. Nic z tych rzeczy. Ciekawi mnie jedynie, czy to się opłaca. Na przykład w Poznaniu Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego dysponuje renault clio trzeciej i czwartej generacji. Kursanci mogą sobie wybrać jedno z tych dwóch aut. Większość szkół jazdy uczy na clio III. Szkoły, które postanowiły zmienić auta, kupiły po prostu czwartą generację samochodu. Większość z nich nie podstawia aut na egzamin. Wiąże się to z kosztami, które musi pokryć ośrodek szkolenia kierowców. Chodzi o kamery, czas, który należy poświęcić na podstawienie samochodu na określoną godzinę i dzień. To z kolei wiąże się z przestojem auta zarezerwowanego na czas egzaminu, więc niezarabiającego na siebie.

Łańcuchy, selfie i zazdrość

Ale coś się zmienia. Mimo że coraz częściej słychać o małej liczbie kursantów, kryzysie branży, wręcz zapaści, na ulicach pojawiają się szkoleniowe mercedesy, bmw i… złote łańcuchy. Oczywiście jadące przez miasto piękne nowe auta, z wyższej niż clio półki, mają zrobić na potencjalnych kursantach wrażenie. Sprawić, że chce się zapisać na kurs w szkole, którą stać na takie fanaberie i bogactwa. Młodzież w dzisiejszych czasach jest łasa na gadżety. Może więc skusić się na szkolenie w ośrodku oferującym wypasione fury. Znajomi wrzucą fotkę na portal społecznościowy, koledzy pozazdroszczą i… też zapiszą się na kurs. Biznes się rozkręci.

Zastanawia mnie, dlaczego właściciele ośrodków szkolenia kierowców oferujących kursy na mercedesach, bmw i innych ładnych autach sztucznie puszczają cenę? Dają kursantom cały pakiet: zwrot pieniędzy za badania, materiały do nauki, możliwość nauki przez internet w domu, podstawienie samochodu na egzamin, dodatkowe godziny jazdy przed egzaminem. Do tego szkoła wznosi opłatę za egzamin państwowy, daje wiele innych zniżek i rabatów, które mają zachęcić kursanta do zapisu. Jaki ma sens robienie kursu w cenie niższej niż szkoły, które szkolą na starych wysłużonych clio? Nauka jazdy to jest chyba jedyny biznes na świecie, w którym ludzie nie chcą zarabiać pieniędzy za oferowane przez siebie usługi…

Zastaw się, a postaw się

Cena wspomnianych przeze mnie samochodów to ok. 100 tys. złotych. Serwis, ubezpieczenie oraz naprawy serwisowe będą także wyższe od analogicznych kosztów utrzymania samochodu z segmentu aut miejskich. Każdy właściciel szkoły jazdy wie, że utrzymanie samochodów szkoleniowych dużo kosztuje, jeżeli chce się, żeby były sprawne technicznie i dobrze wyglądały.

Odnoszę wrażenie, że w tej modzie na kursy na autach innych niż egzaminacyjne chodzi o pokazanie konkurencji w danym mieście – mnie stać. Widać to na forach dla instruktorów – informacja o nowym pięknym samochodzie ma konkurencję dosłownie wbić w fotel.

Zastaw się, a postaw się. To takie typowo polskie. W Niemczech jest inaczej. Wiem, bo ostatnio odwiedziłem znajomych. Piliśmy kawę. Do tego Niemcy położyli na talerzyki po jednym mały ciasteczku. Dla nich to normalne. Gość przyszedł po prostu porozmawiać, nie najeść się i napić. W polskich domach jest inaczej. Zaraz pojawiłoby się jedzenie, potem obowiązkowa kolacja i wódka. Wszystko po to, żeby pokazać gościom, że jesteśmy dobrymi gospodarzami.

Ośrodki egzaminowania powinny prowadzić statystyki zdawalności dla szkół, które podstawiają własne samochody szkoleniowe na egzaminy. Można będzie wtedy dokonać analizy, czy podstawianie samochodu szkoleniowego, na którym kursant ćwiczył podczas kursu, daje jakąś przewagę. Ciekaw jestem jednak, jak będzie wyglądało wykonywanie przez kandydata na kierowcę manewru jazdy pasem ruchu do przodu i do tyłu autem, które ma większe gabaryty od samochodów z segmentu miejskiego…

Marcin Zygmunt, instruktor nauki i techniki jazdy

 

Wasze komentarze (10)

  1. obowiązkowa kolacja i wódka? ciekawych masz Pan znajomych.... a przemyślenia w felietonie na poziomie ucznia gimnazjum
    • A ja uważam, że piszący ten felieton ma w 100 % rację !!!!!!!! Prawda jest taka, że sami jesteśmy winni obecnej sytuacji. Przecież lepiej mieć mniej kursantów za większą cenę, niż więcej za cenę "z promocji". koszty mniejsze, więcej zostanie na inwestycje w szkole, na podniesienie zarobków instruktorów itd.. Wystarczy tylko pomyśleć, przeliczyć - to nic nie boli !!!!!!! Ale co niektórzy wolą się POKAZAĆ, ich sprawa, ciekawe jak długo ?
  2. Panie belka nie wiem o co Panu chodzi. Artykul porusza sprawę która rzeczywiście ma miejsce. U nas w okolicy jeden ośrodek dysponuje autami jednej z ww marek. Nie pobieraja żadnej opłaty za podstawienie ich na egzamin, a co do zdawalności zaobserwowałem że wiele egzaminowanych osób jednym z tych pojazdów bardzo czesto oblewa wgzamin podczas ruszania na wzniesieniu, gdyż nie radzą sobie ze zwolnieniem ręcznego i silnik zostaje unieruchomiony.
    • Rynek takich "szpanerów" szybko zweryfikuje - nie bójcie się Panowie! Czy kursant pochwali się kolegom, że jeździł na kursie BMW a później okazało się, że nie da się tym zrobić łuku czy wzniesienia? Tylko będą się z niego śmiać! Nie ma co się spinać, od zawsze część OSK miała dziwne chwyty marketingowe bo każdy "orze jak może", ale w gruncie rzeczy i tak zawsze obroni się JAKOŚĆ.
  3. Panie Marcinie Zygmunt. Pokazał pan tym tekstem, typową naturę Polaka. Zgnoić kogoś bo ma się lepiej, bo myśli inaczej, bo nie jest taki jak wszyscy. Zgnoił pan posiadacza innego samochodu, napisał pan, że jest burakiem ze złotym łańcuchem itepe i tak dalej. A ja się pytam: co to pana obchodzi jakim samochodem jeździ pana sąsiad ? interesuj się pan swoimi czterema literami. Jak go stać to co panu do tego ? oj dużo jeszcze lat minie zanim zmieni się mentalność typowego, zaściankowego ,polaka
  4. Z podstawianiem samochodu na egzamin będzie tak jak z obecnością instruktora na egzaminie możliwość jest ale chętnych nie ma poczekajmy rok i za rok zobaczymy jaki był tego sens i opłacalność.
  5. Do autora. Nie pamiętam aby w Poznaniu w WORD jeżdziły Clio IV?. Jak już Clio III po liftingu czyli FL.
    • Pani Natalio w Poznaniu osoba egzaminowana od stycznia 2015 może wybrać, czy zdaje egzamin na CLIO III lub CLIO IV. WORD Poznań dysponuje kilkoma CLIO IV.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.