Niedobra zmiana. Felieton Marcina Zygmunta

Nadchodzą zmiany dla nowych kierowców. Już chyba nikt nie ma wątpliwości, że wejdą w życie w 2018 roku. Obostrzenia, jakie czekają na młodych kierowców, mają na celu poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Czy tak się właśnie stanie? Czas pokaże…

Obowiązkowy kurs teoretyczny będzie w formie, jak mniemam, dwugodzinnego wykładu prowadzonego w ośrodku egzaminacyjnym. Ciekawe, kto poprowadzi takie zajęcia, co przekaże świeżym kierowcom, czy nie skończy się na suchej pogadance, prowadzącej tylko do tego, żeby czas jakoś zleciał… Bo zainteresować tematyką bezpieczeństwa młodego człowieka, siedzącego w szkolnej ławce i słuchającego o wypadkach drogowych, statystykach i drastycznych zdjęciach z miejsc zdarzenia, nie jest łatwo. Czy na kimś zrobi to wrażenie? Chyba nie. Moim zdaniem te zajęcia nic nie wniosą do poprawy bezpieczeństwa. Za to w świadomości społecznej pozostanie informacja, że ośrodki egzaminacyjne pobierają pieniądze za nic. Jak to mówi młodzież: „płacisz za papier”.

Dobre intencje, zły pomysł

Co ze szkoleniem praktycznym w ośrodku doskonalenia techniki jazdy? Ustawodawca przewidział, że za sprawą tych godzinnych zajęć podniesione zostaną umiejętności kierowców oraz wiedza sprowadzająca się do tego, jak uniknąć niebezpiecznych zdarzeń. Myślę, że intencje były dobre, ale ustawodawca nie przewidział jednej ważnej rzeczy. Nawet genialny szkoleniowiec w godzinę nie nauczy kierowcy niczego ważnego. Jeżdżenie po płycie poślizgowej? Zapomnijcie. Nawet tej płyty nie zobaczą. Godzina minie, gdy instruktor wytłumaczy im, jak prawidłowo przygotować się do jazdy, objaśni pojęcia, takie jak „defensywna jazda”, pod- i nadsterowność. Nie oszukujmy się, tak właśnie będzie. Bo na zajęciach prowadzonych w OSK rzadko poświęca się czas na wyjaśnianie kursantom podstawowych pojęć związanych z bezpieczeństwem. Ilu instruktorów zachęca swoich podopiecznych do defensywnej jazdy, ilu wprowadza zasady eco-drivingu?

Bezsensowne limity i obostrzenia

Limity prędkości? To dopiero niezrozumiała rzecz. Na kursie prawa jazdy kursant jadący zgodnie z przepisami jest wyprzedzany z każdej strony. A co stanie się, gdy młody kierowca będzie przestrzegał wyznaczonych limitów? Kierowcy go chyba zlinczują, na autostradzie taka wolna jazda będzie po prostu niebezpieczna.

Czemu ma służyć zielony listek? Chyba tylko stygmatyzowaniu młodego kierowcy. W polskich realiach większość kierujących nawet nie zwróci na niego uwagi. Część może pomyśleć, że właściciel auta jest fanem substancji w Polsce zakazanej. Poza tym młody kierowca będzie czuł się nieswojo uświadamiając sobie, że pozostała część społeczeństwa wie o jego statusie.

Zakaz podejmowania pracy w zawodzie kierowcy jest kuriozalny. Nie wiem, czemu ma on w ogóle służyć. Otrzymałem dokument prawa jazdy, przez pierwsze miesiące pracować nie mogę, po ośmiu miesiącach już tak, chociaż od momentu jazdy egzaminacyjnej mogłem nie przejechać ani jednego kilometra. Wielu młodych ludzi dorabia lub wręcz zarabia na siebie dostarczając pizzę lub przesyłki kurierskie. Skoro egzaminator zakończył egzamin wynikiem pozytywnym, znaczy to, że młody człowiek potrafi jeździć, robi to w sposób niezagrażający bezpieczeństwu innych użytkowników drogi. Po prostu – jest kierowcą.

Szkolę wielu kursantów, dla których posiadanie prawa jazdy jest szansą na podjęcie pracy i usamodzielnienie się. Kurierzy źle nie zarabiają. Wraz ze wzrostem sprzedaży internetowej rynek się rozwija.

ODTJ-oty milczą

Moim zdaniem nowe obostrzenia dla młodych kierowców nie poprawią bezpieczeństwa na drogach. W skrajnych przypadkach sprowadzą się np. do drukowania dokumentu o ukończeniu szkolenia. Nie widzę zainteresowania ze strony ODTJ-otów do nawiązania współpracy ze szkołami jazdy, zaproponowania im jakiegoś partnerstwa. A ja chciałbym, żeby moi kursanci byli kierowani do ODTJ-otu, w którym zostaną profesjonalnie przeszkoleni. Mało tego, w takich zajęciach chętnie bym uczestniczył. Podobnie jak moi instruktorzy. Podnieślibyśmy poziom swoich umiejętności i mielibyśmy pewność, że dany ośrodek wykonuje dobrą robotę.

Marcin Zygmunt, instruktor nauki jazdy, właściciel OSK

Wasze komentarze (11)

  1. Zielony listek to chyba nie jest mocna strona autora. Brak doświadczenia w kwestii użytkowania takiego oznaczenia i efekt : spłodzenie takiego art. Liść klonowy od liścia konopii każdy zainteresowany odróżni. Łatwo zidentyfikować świeżego kierowcę,taki jest cel. Kierowcy ułatwiają manewry wykonywane na drodze. Można stwierdzić, że takie komunikowanie się z innymi poprawia bezpieczeństwo nawet tych "najmłodszych" kierowców. Natomiast limitprędkości i zagrożenie na autostradzie do 100km? Jadąc 100km autostradą poruszam się szybciej niż "tiry" i wolniej niż pozostali kierujący w pośpiechu. W/g zasad ecodrivingu samochód jadący stałą prędkością na wysokim biegu przez długi czas,jedzie ekonomicznie.Młody kierowca miał też "wkładane" do głowy takie zasady. Dajmy tym świerzo upieczonym czas na naukę doświadczeń.
    • Kilka lat temu, jako początkujący kierowca, dla własnego bezpieczeństwa, nakleiłam zielony liść na przedniej i tylnej szybie. Efekt był taki,że ciągle na mnie trąbiono, pokazywano mi faka. Tym pojazdem poruszali się też inni z rodziny, bardzo doświadczeni kierowcy. Byli na chama wyprzedzani, zajeżdżano im drogę, próbowano wymusić stłuczką.
  2. ODTJ ma gdzieś te zmiany i młodych kierowców. Jak zmiany wejdą to po prostu będzie się zarabiać na wydawaniu zaświadczeń i tyle. Powstanie mnóstwo nowych obiektów i będą konkurować cenami. 200 zł za godzinę - to maksymalna cena, Kto powiedział, że nie można zrobić tego za 30 zł ? A ODTJ 1 stopnia zrobić na starym boisku w zapomnianej gminie.
  3. Jak to się dzieje ,że powszechnie krytykowany praktycznie przez całe środowisko szkoleniowców program,którego wejście w życie było już dwukrotnie odkładane w czasie ponownie jak bumerang wraca w nie zmienionej formie - z tymi samymi wadami? Czy ten lobing zainteresowanych jego wdrożeniem ma taką porażającą moc? Chyba w imieniu około czterystu tysięcy obywateli-młodych kierowców warto je chyba postawić!
  4. A ja proponuję, żeby zanim się ktoś wypowie, to niech się odrobinę zorientuje w temacie, a nie klepie bzdury dla samego klepania... Ta godzina szkolenia w ODTJ nie ma niczego uczyć - ma pokazać zagrożenia, jakie płyną z przeceniania własnych umiejętności i wiary w systemy pojazdu. I godzina na to wystarczy. A po co i z czym ma ODTJ zwracać się do OSK - przecież te szkolenia są między 4 a 8 miesiącem posiadania uprawnień, kiedy kursant już dawno jest poza strukturami OSK. A ODTj -ty to nie OSK, więc proszę nie przenosić tam z zasady swoich zwyczajów z OSK, np. o handlu zaświadczeniami...
    • Caly ten cyrk ma na cel jedna rzecz: wydebić jeszcze pare złotych od obywatela. BRD to czcze gadanie, bo fajnie brzmi. Zeby coś uleglo zmianie nalezaloby zmienic i program szkolenia jak i egzaminowania. *min.zlikwidowac plac manewrowy oraz wyjechac poza obszar zabudowany.
      • Skoro jest to cyrk to nalezy przypomniec historie jego powstania. A ta rozpoczela sie na poczatku obecnego stulecia wraz z powstaniem pewnego stowarzyszenia motorowego ktorego celem wg mnie bylo przeforsowanie ustawy , ktora zobowiazuje kierowcow do szkolenia w ODTj. bardzo zamozny czlowiek, ktory dorobil sie majatku za komuny - A wiadomo jak sie kiedys dorabialo, chcial stworzyc siec osrodkow ODTJ. Ustawa byla niezbedna. Prawie sie udalo jak SLD bylo u wladzy, potem przyszedl PIS i odlozyl ustawe na polke. Wszystko zmienilo dojscie do wladzy PO. Jedna poslanka, o ile pamoetam jej nazwisko bylo identyczne jak pewnego kierowcy rajdowego, w koncu przelobbowala ustawe
        • Jak dla mnie cala ta ustawa i historia jej przeglosowania smierdzi na odleglosc. Doskonale rozumiem , ze niektorzy sa przeciwni aby to WORDy budowaly ODTj bo po co dzielic sie zyskami. Ogolnie cale srodowisko szkoleniowe smierdzi mi na odleglosc- utwierdzil mnie w tym sposob powstania ustawy o Super OSK.
  5. Idea szkolenia w ODTJ jest słuszna. Fryzjerka, lekarz czy sprzedawca też się szkoła nawet o uzyskaniu danego stanowiska. A samochody produkowane kilka lat temu to nie takie same samochody jak dziś. Pozostaje tylko kwestia czy szkolenie godzinne faktycznie przekaże takie informacje by zwiększyć bezpieczeństwo? Na zielony listek też ludzie zaczną odpowiednio reagować gdy stanie się powszechny. Limity prędkości? Tu już nie wiem co powiedzieć. Kolejny okres w życiu w którym będą Ci młodzi kierowcy cały czas wyprzedzani. Zwiększy to bezpieczeństwo? Wątpię. Moim zdaniem to jest zapowiedź tego że rząd próbuje zwiększyć bezpieczeństwo. Wprowadzenie większej ilości godzin praktyki byłoby lepszym rozwiązaniem ale kto za to zapłaci? Dałbym szansę i poczekał ci będzie dalej bo myślę że to dopiero początek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.