W obecnym programie nauczania jazda pozamiejska występuje za wcześnie i jest zbyt krótka, aby przyniosła wymierne efekty szkolenia.

Jedną z konsekwencji jest niezrozumienie sposobu prowadzenia ciężarówki lub tira dla kierowcy samochodu osobowego, ponieważ wielkie samochody muszą stosować inną technikę jazdy niż ta, której uczą się młodzi kierowcy (ze względu na gabaryty i masę pojazdu). Dlatego należałoby zapoznawać kursantów ze specyficznymi problemami, jakie muszą rozwiązywać kierowcy ciężarówek. Pozwoliłoby to osobom uczącym się na zweryfikowanie swoich zachowań wobec kierowców ciężarówek. Przecież samochód osobowy nie ma w starciu z ciężarowym żadnych szans i wiele takich kolizji kończy się tragedią.


Ciężarówki są postrzegane przez kierowców samochodów osobowych jako grupa potencjalnie niebezpiecznych użytkowników dróg. Czy rzeczywiście są podstawy do takiej opinii, czy też wynika ona z niezrozumienia ich zachowania? Statystyki nie potwierdzają większej wypadkowości samochodów ciężarowych. Wręcz przeciwnie: tiry spowodowały w ubiegłym roku tylko 6,2 proc. wypadków, natomiast kierowcy samochodów osobowych 60,7 proc.


Czy uświadamiamy naszym kursantom, że:


- Przeciętna masa załadowanego tira wynosi 44 tony


- Droga hamowania dla ciężarówki bez naczepy (sam ciągnik siodłowy) z prędkości 80 km/h to około 50 m


- Droga hamowania dla ciężarówki z naczepą i ładunkiem z prędkości 80 km/h to około 150 m


- Droga hamowania dla samochodów osobowych z prędkości 100 km/h to od 35 do 40 metrów


- Duża masa pojazdu ciężarowego powoduje trzykrotnie dłuższą drogę hamowania niż pojazdu osobowego.


Dotychczasowy program nauczania nie zawiera tego zakresu wiedzy, a czas przeznaczony na jazdę na drogach o dopuszczalnej prędkości powyżej 70 km/h jest niewystarczający do przećwiczenia chociażby kilku podstawowych elementów.


Są to typowe sytuacje dla jazdy pozamiejskiej, na którą przewidziano zbyt krótki czas szkolenia. Te elementy nie występują na egzaminie, a więc praktycznie są pomijane podczas nauki jazdy prowadzonej w OSK.


Kolejny problem stanowi wyprzedzanie tira z jego prawej strony na drogach o kilku pasach ruchu. Jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ występuje w tej sytuacji bardzo duże martwe pole i kierowca tira może nie zauważyć samochodu osobowego, co niejednokrotnie powoduje zajechanie drogi oraz zepchnięcie pojazdu mniejszego.


Czy tego uczymy na kursach nauki jazdy? Chyba niezbyt powszechnie, bo i po co? „Najlepiej” uczą szkoły, które są usytuowane przy WORD-ach i jazdy odbywają się po tzw. trasach egzaminacyjnych. Przecież egzaminy też przeprowadzane są wokół WORD-ów! Nikt nie przejmuje się na zapas, co będzie potem, kiedy tak wyszkolony człowiek wyruszy w trasę.


Z uwagi na gabaryty pojazdów ciężarowych ich kierowcy wykonując manewry są zmuszeni do wjeżdżania na sąsiednie pasy ruchu, a ponadto przy skręcie na sąsiedni pas dochodzi do zjawiska zachodzenia naczepy. Dlatego na kursach nauki jazdy powinien być czas na kształtowanie sposobu myślenia, wyrabiania właściwych nawyków, wskazywania potencjalnych zagrożeń na drodze.


 


Przyszły kierowca powinien zdawać sobie sprawę z zagrożeń widząc samochód ciężarowy. Odpowiednio ukształtowana wyobraźnia może go powstrzymać przed:


• wjeżdżaniem w niewielkie odstępy między ciężarówkami


• przejeżdżaniem obok skręcającego pojazdu ciężarowego


• kontynuowaniem jazdy, gdy widzi duży ciężarowy samochód skręcający w wąską ulicę


• parkowaniem bezpośrednio za samochodem ciężarowym (z powodu braku widoczności)


• wyprzedzaniem z prawej strony (na wysokości drzwi ciężarówki samochód jest w martwym polu)


• wyprzedzaniem podczas silnego wiatru - turbulencje mogą zmienić tor jazdy wyprzedzającego


• podjeżdżaniem do ciężarówki podczas skrętu (efekt zachodzenia tylnego zwisu naczepy podczas skrętu)


• wjeżdżanie przed ciężarówkę, a następnie gwałtowne hamowanie przed nią (z uwagi na jej drogę hamowania).


Wyżej omówione przypadki to tylko czubek góry lodowej niedociągnięć w programie nauczania kierowców.


Czy proponowane przez ministerstwo zmiany w projekcie rozporządzenia z dnia 27 stycznia 2012 roku w programie nauczania dla kategorii A i B wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom dotyczącym sposobu szkolenia kandydatów na kierowców?


Uważamy, że zdecydowanie nie. Projekt jest obarczony wszystkimi i wielokrotnie omawianymi wadami, które naszym zdaniem przyczyniły się do obecnej -najgorszej od wielu lat - sytuacji na drogach. Powiela on dotychczasowy sposób realizacji dziesięciu tematów z najszerzej pojętej techniki jazdy poprzez pogadanki bez wykorzystania pojazdu, który jest w dyspozycji OSK. Tego typu metoda jest nie akceptowana przez słuchaczy, a co gorsza, nie przynosi pożądanych efektów dydaktycznych. Jest to w większości czas stracony, który można by było wykorzystać do rozszerzenia i wydłużenia czasu i zakresu praktycznej nauki jazdy.


Brak przełomu w praktycznej nauce kierowania na korzyść jazd w terenie niezabudowanym (dotychczas trzy godziny na kategorię A i cztery godziny na kategorię B) niedobrze rokuje na przyszłość, zważywszy że do większości wypadków śmiertelnych dochodzi w terenie niezabudowanym! Nic dziwnego, że nasi kierowcy, nawet jeśli zdadzą egzamin, są źle przygotowani do bezpiecznego dla siebie i innych poruszania się po drogach, a zwłaszcza po drogach, których stan jest daleki od doskonałości.


Następną sprawą, która nie wpłynie na zdecydowaną poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest przewidywany przez ustawę projekt obowiązkowych szkoleń prowadzonych przez nowo powstające Ośrodki Doskonalenia Techniki Jazdy (ODTJ) dla kierowców z kilkumiesięcznym stażem. Już sam program przewidujący zapoznanie z nieoczekiwanymi ekstremalnymi zachowaniami pojazdu (np. poślizgi) jest szalenie kontrowersyjny. Niestety, w trakcie pokazu nie można się niczego nauczyć, ale niejednokrotnie młody bezkrytyczny adept gotów jest uwierzyć w swoje pozorne umiejętności. Ponadto zajęcia te będą się odbywały na wyłączonych z ruchu placach. Czy nie korzystniej byłoby, aby taki sprawdzian był przeprowadzany przez doświadczonego instruktora nauki jazdy, oczywiście w normalnym ruchu w terenie miejskim i niezabudowanym, na drogach wojewódzkich, ekspresowych lub autostradach, który wspólnie z zainteresowanym w obiektywny sposób oceniłby postępy, a przede wszystkim braki, w wyszkoleniu kierowcy i wskazał ich przyczynę i sposób ich likwidacji?


Zdajemy sobie sprawę, że poruszamy jedynie niewielką część problemu, ale chcemy zapoczątkować szerszą dyskusję na temat rozporządzeń oraz ich udziału w procesie edukacji przyszłych kandydatów na kierowców. Uważamy, że spośród wielu przyczyn upadku naszego szkolnictwa - a w konsekwencji fatalnego stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego (niechlubne pierwsze miejsce pod względem liczby śmiertelnych wypadków w Europie) - duży, jeśli nie decydujący wpływ, mają dokumenty opracowywane w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.


Bez wypracowania nowoczesnych rozwiązań, sprzyjających podniesieniu poziomu edukacji naszych kursantów i rozwojowi OSK, będziemy dalej brnęli w ślepą uliczkę, a statystyki wskazywać będą coraz gorsze i coraz tragiczniejsze wyniki.


 


Dariusz Gil,


Wojciech Szemetyłło


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0