Dziwi mnie fakt, że organizacje branżowe nie zauważają problemu lub nie potrafią przekonać ministerstwa do prostych zmian w przepisach. Przecież OSK powinny mieć możliwość szkolenia osób posiadających prawo jazdy, które z jakichś przyczyn długo nie jeździły, a chcą sobie przypomnieć zasady poruszania się po drogach i poćwiczyć technikę!

Obowiązujące prawo w niezliczonych zapisach, artykułach i paragrafach nie precyzuje przepisów dotyczących prowadzenia szkolenia dla osób mających prawo jazdy, a wręcz go zabrania. Nie możemy też uczyć osób, które ten dokument utraciły i chcą przez egzaminem poćwiczyć i przypomnieć sobie zasady oraz reguły obowiązujące na egzaminie państwowym na prawo jazdy.


Niezrozumiałe przepisy


Znakomita większość szkół jazdy przyjmuje jednak takie osoby na szkolenie. Nie wpisuje ich do książki osób szkolonych, nie zgłasza do wydziałów komunikacji. Szkoli nielegalnie, łamiąc obowiązujące prawo. Ustawodawca daje możliwość odbycia szkolenia osobie posiadającej prawo jazdy, ale w ośrodku doskonalenia techniki jazdy.


Nawet ODTJ-y nie widzą sensu prowadzenia takiego szkolenia dla osoby, która ma prawo jazdy, ale z jakichś przyczyn nie jeździła dwadzieścia lat. Dla niej nauka bezpiecznej, defensywnej jazdy, eco-drivingu, opanowania pojazdu w trudnych warunkach nie ma najmniejszego sensu. Instruktorzy techniki jazdy pracujący w ODJT-ach również to dostrzegają. Sami przyznają, że szkolenie takich osób powinno odbywać się w ośrodkach szkolenia kierowców.


Teoretyczno-praktyczne pakiety


Osoba, która ma prawo jazdy od dwudziestu lat i po egzaminie zdanym fiatem 126p zgłasza się do szkoły jazdy z prośbą o tzw. jazdy przypominające, sama zaznacza, że jej przygoda związana z kierowaniem auta zakończyła się jeszcze w minionym systemie. Ona sobie w ODTJ-cie nie poradzi! Jeszcze bardziej się zniechęci do samodzielnej jazdy samochodem. Dla takich osób większość ośrodków szkolenia kierowców ma przygotowane pakiety, składające się z zajęć teoretycznych oraz praktycznych w ustalonym wymiarze godzin. Dlaczego uczy się teorii? Chodzi o przypomnienie i ugruntowanie przepisów związanych z ruchem drogowych. Ich znajomość zdecydowanie przyspiesza naukę części praktycznej.


Hipokryzja


Właściwie 100 proc. takich osób zaczyna przygodę z samochodem od nowa. Dwudziestoletnia przerwa robi swoje. Poza tym samochód to nie mały fiacik, a nowoczesna maszyna naszpikowana systemami bezpieczeństwa. Do tego nie należy zapomnieć o różnicach natężenia ruchu drogowego. Kiedyś po ulicach jeździło kilka samochodów na godzinę. Teraz jest zupełnie inaczej. Osoby, które tak długo nie jeździły, muszą się do tego przystosować. To wymaga czasu oraz spokoju w procesie nauki.


Ustawodawca nie przewiduje możliwości szkolenia takich osób w ośrodkach szkolenia kierowców, wydziały komunikacji udają, że nie ma ich w szkołach jazdy, a one nie rejestrują szkolonych, bo nie ma takich możliwości prawnych. Trudna do zaakceptowania sytuacja. To czysta hipokryzja. Po prostu udajemy, że sprawy nie ma.


Sprytny wybieg


Wystarczy, że na dachu pojazdu szkoleniowego brakuje plafonu z elką na dachu i mamy prywatny samochód. Instruktor siedzi na fotelu pasażera, osoba mająca prawo jazdy i de facto ucząca się kieruje pojazdem. Nie łamiemy wtedy prawa. Dlaczego? Pojazdem kieruje osoba posiadająca ważne prawo jazdy. To, że jej jazda daleka jest od bezpiecznej, to już inna bajka. Oczywiście inną kwestią jest odpłatność za te jazdy i rozliczenie się z fiskusem. W tę kwestię nie będę jednak wnikał.


Jasny podział


Dziwi mnie fakt, że organizacje branżowe nie zauważają problemu lub nie potrafią przekonać ministerstwa do prostych zmian w przepisach. Przecież OSK powinny mieć możliwość szkolenia osób mających prawo jazdy, które z jakichś przyczyn długo nie jeździły, a chcą sobie przypomnieć zasady poruszania się po drogach i poćwiczyć technikę!


Problem dotyczy też osób, które mają prawo jazdy, całe życie jeździły z automatyczną skrzynią biegów, a teraz chciałyby spróbować zamienić ją na manualną. Ale nie tylko. Co z osobami, którym z jakichś przyczyn zabrano prawo jazdy? One muszą stawić się na egzamin państwowy. Część z nich chciałaby pewnie trochę wcześniej poćwiczyć.


Ośrodki szkolenia kierowców powinny mieć możliwość prowadzenia wszystkich szkoleń. Z kolei ODTJ-y niech zajmą się doskonaleniem techniki jazdy. A WORD-y? One są od egzaminowania. To jasny i bardzo czytelny podział. Szkoda, że to tylko teoria.


 Marcin Zygmunt, instruktor nauki i techniki jazdy

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0