Nepotyzm w WORD-zie?

W przemyskim WORD-zie jak w rodzinie. Dyrektor zatrudnił czterech kuzynów, dwóch chrześniaków i dwóch szwagrów – donosi dziennik „Super Nowości” powołując się na informacje od pracowników ośrodka. – Zatrudniłem tylko dwie osoby z rodziny – dementuje dyrektor.

Anonim w sprawie nepotyzmu w instytucji podlegającej marszałkowi podkarpackiemu przysłali do redakcji „sterroryzowani pracownicy spoza rodziny”. – To skandal! Prywatny folwark w urzędzie – napisali w liście. Zarzuty pracowników dotyczą dyrektora Jana Janusza (rządzi WORD-em od 4 lat, wcześniej był sekretarzem powiatu przemyskiego). Według „sterroryzowanych pracowników” w okresie swojej kadencji zatrudnił „czterech kuzynów, dwóch chrześniaków i dwóch szwagrów”.

W rozmowie ze „Szkołą Jazdy” dyrektor Jan Janusz przyznał, że w WORD-zie zatrudnił dwie osoby z rodziny.

– Jedna jest konserwatorem z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem zawodowym. Pracuje od trzech lat. Druga spokrewniona ze mną osoba jest egzaminatorem. Pracuje od dwóch lat. Posiada wszystkie niezbędne uprawnienia. Została zatrudniona w momencie, kiedy potrzebowaliśmy egzaminatorów – tłumaczy się Janusz. – Więcej osób z rodziny nie zatrudniłem. To jakieś bzdury. Wyjaśniałem to już w Urzędzie Marszałkowskim.

Dyrektor nie chciał zdradzić, jakie stopień pokrewieństwa łączy go z zatrudnionymi osobami.

Dziennik południowo-wschodniej Polski donosi także, że rodzinnych stanowisk w WORD-zie jest więcej. Z informacji uzyskanych od „sterroryzowanych pracowników” wynika, że w ośrodku zostały zatrudnione siostra i matka kadrowej oraz synowa księgowej. Dyrektor o matce kadrowej nic nie wie, ale potwierdza zatrudnienie siostry.

– Była u nas na stażu z Urzędu Pracy. Została przyjęta w ramach prac interwencyjnych w miejsce osoby, która sama zrezygnowała ze stanowiska – mówi Janusz.

Podobnie tłumaczy zatrudnienie synowej księgowej.

– Była u nas na stażu w ramach prac interwencyjnych, a później została zatrudniona. W międzyczasie poślubiła syna księgowej. Wcześniej nic o tym nie wiedzieliśmy – mówi Janusz.

Dyrektor nie chce spekulować, kto wysyła na niego anonimy. Podkreśla, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

– Prawa nigdy nie naruszyliśmy. Dobieramy osoby, które są nam potrzebne – mówi Janusz.

mur

Wasze komentarze (4)

  1. No widzę, że coś się zaczyna dziać z WORD-ami, może to początek ich końca? Gdzieś ostatnio słyszałem tekst: "Kolega też człowiek i pracować musi", dyrektor myśli pewnie podobnie.
  2. ciekawe ilu znajomych zostało zatrudnionych w WORD skoro dyrektor bez skrupułów mówi, że załatwił posadki "tylko dwóm osobom z rodziny"

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.