Motocykliści w Szczecinie chcą na buspasy. Policja kręci nosem. Wiosną zostanie przeprowadzony eksperyment. Zgoda na to, by motocykle wjeżdżały na buspasy, ma ułatwić życie nie tylko właścicielom jednośladów, ale także kierowcom. ? Nie ma żadnego niebezpieczeństwa, a korzyści ogromne ? przekonują motocykliści.

Takie rozwiązanie zostało już wprowadzone w Krakowie i Bydgoszczy, teraz zastanawia się nad tym Warszawa. W Szczecinie pomysł forsują motocykliści związani w portalami moto-fanatyk.pl i haloszczecin.pl.


? To miejsca, które skupiają ponad tysiąc motocyklistów ? wyjaśnia Henryk Morawski, autor petycji skierowanej do władz miasta, pod którą przez dwa dni podpisało się około 200 osób. ? To posiadacze najróżniejszych jednośladów, dość pokaźna grupa. A nasze postulaty nie wzięły się znikąd. Są oparte na naszych doświadczeniach z innych krajów Europy.


Walka na argumenty


Dlaczego motocykliści chcą mieć możliwość wjeżdżania na buspasy? Jak przekonują, chodzi przede wszystkim o usprawnienie komunikacji, ale też wygodę.


? Jadąc ulicami miasta musimy przeciskać się między samochodami, istnieje niebezpieczeństwo zarysowania auta, urwania lusterka ? mówi Morawski. ? A tego nie chcemy. I, co ważne, my się nie przepychamy na początek korka dlatego, że jesteśmy pasjonatami prędkości albo chcemy komuś coś udowodnić. Chodzi przede wszystkim o to, że my mamy do utrzymania 300-kilową maszynę tylko za pomocą podparcia nogą. Do tego jesteśmy ubrani w skórzane kombinezony i się gotujemy. Kupiliśmy motocykle, żeby się sprawnie poruszać po mieście. A gdy stoimy jako pierwsi, to nikomu nie przeszkadzamy.


Innego zdania jest szczecińska drogówka. Jej opinia na temat prośby motocyklistów jest negatywna. Jednym z argumentów jest to, że buspasy mają być dla komunikacji miejskiej i to ona ma się sprawnie poruszać. A motocykliści będą buspasy blokować.


? To nieprawda ? twierdzą użytkownicy jednośladów. ? My jeździmy zupełnie inaczej, dynamicznie. Jeżeli stoimy na światłach jako pierwsi, to zanim autobus wrzuci bieg, nas już nie ma.


Spotkania z prezydentem motocyklistą


Drugi argument, który podnosi w negatywnej opinii drogówka, brzmi: rozwiązanie będzie niebezpieczne, bo na buspasach są torowiska.


? Ten argument zbijamy od razu ? mówi Morawski. ? My jeździmy po torowiskach na co dzień. Bo one są przecież na wielu ulicach. I nie powodujemy wypadków. Niewprawny motocyklista po prostu na torowiska nie wjeżdża, i tyle.


Petycja w sprawie zmian w przepisach została złożona w szczecińskim urzędzie miasta. Prezydent Piotr Krzystek, który sam jeździ motocyklem, zgodził się spotkać z przedstawicielami środowiska. Najpierw na Wałach Chrobrego, potem w magistracie.


? To były udane spotkania, widzimy dobrą wolę urzędników ? mówi Morawski. ? Mamy też obietnicę, że już wiosną zostanie przeprowadzony eksperyment, który pozwoli sprawdzić, czy takie rozwiązanie się u nas przyjmie. Wraz z początkiem sezonu motocyklowego, czyli wiosną, udostępniony zostanie nam buspas na ul. Arkońskiej. Jeżeli nie będzie problemów, to jest szansa, że będziemy mogli mieć do dyspozycji wszystkie buspasy w mieście.


Motocykliści mają jeszcze jeden postulat. Ale, jak twierdzą, może być zrealizowany w dalszej kolejności. Sprawdził się już w Krakowie.


? Chcielibyśmy żeby jeden z pasów na jezdniach dwupasmowych był szerszy ? tłumaczy Morawski. ? Chodzi o to, że wtedy, w miejscu, gdzie nie ma buspasów, nie będziemy musieli ocierać się o samochody.


Potrzebna symbioza


Jest nawet taki specjalny znak, którego używa się przy poszerzonych pasach. To motocyklista dziękujący uniesionym cylindrem rozjeżdżającym się samochodom. Pod spodem napis „Wszyscy się zmieścimy”. Chociaż, jak twierdzą motocykliści, mimo że jest już nieco lepiej, nadal potrzebna jest praca nad mentalnością kierowców.


? Na Zachodzie to zupełnie naturalne ? mówi Morawski. ? Choćby w tym roku wracałem z wakacji w Bawarii i na niemieckiej autostradzie trafiłem na kilkunastokilometrowy korek. Włączyłem światła awaryjne i zobaczyłem, jak samochody się rozjeżdżają, żeby mnie puścić. Nikt na tym nie stracił, ja zyskałem. I żadnej zawiści, która czasem pojawia się u nas „ja stoję, to i ty postoisz”. Cztery godziny później znalazłem się w Szczecinie, trafiłem na korek i chciałem zrobić to samo. Samochody zaczęły się do siebie zbliżać, żebym przypadkiem się nie zmieścił.


Anna Łukaszuk


zdjęcie: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f6/Bus_lane%2C_%C5%81%C3%B3d%C5%BA_Kopci%C5%84skiego_Street.jpg/Zorro2212

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0