Mniej osób uczących się jeździć i zdających egzaminy

samochód szkoleniowy

W Słupsku tylko w pierwszym kwartale tego roku do egzaminów teoretycznych podeszło blisko 36 proc. mniej kursantów, a do praktycznych ponad 24 proc. mniej. Coraz mniej Pomorzan zapisuje się na kursy nauki jazdy. Na frekwencję narzekają zarówno instruktorzy, jak i egzaminatorzy.

– To ogromna różnica w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Niestety, po pierwszym półroczu spadek ten utrzymuje się na poziomie 10-15 procent – mówi Zbigniew Wiczkowski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Słupsku.

– Przyczynami są sroga zima, niż demograficzny, kryzys ekonomiczny i zmiana przepisów w sprawie szkoleń i egzaminowania sprzed roku – mówi dyrektor Wiczkowski i dodaje, że zima jest problemem przejściowym, lecz pozostałe przyczyny trwale pogarszają sytuację.

– Od kilku lat co roku odnotowujemy spadek liczby osób wchodzących w pełnoletność, czyli takich których na egzaminach jest najwięcej. Podczas gdy jeszcze w tym roku mamy 2444 osiemnastolatków, to już w 2016 rokum ma ich być o tysiąc mniej – wskazuje Wiczkowski.

Słupscy instruktorzy nauki jazdy przyznają, że tak słabego roku jak ten nie pamiętają. – Teraz mamy średnio o połowę mniej kursantów i mocno uderza nas to po kieszeniach – nie ukrywa Tomasz Stepanowski, instruktor ze Słupska.

Ogromną konkurencję i zły system szkolenia zauważa też słupski WORD. – Starostwa mało skutecznie nadzorują szkoły jazdy, a efekt jest taki, że instruktor to teraz jeden z łatwiejszych zawodów, bo każdy, kto ma prawo jazdy, może uczyć jeździć innych. Działa to na niekorzyść samych kursantów, bo szkoły obniżają ceny i za niewielką opłatą niewiele uczą – komentuje Zbigniew Wiczkowski.

Ceny, mimo że są obniżane, i tak zniechęcają kandydatów na kierowców. Za kurs na prawo jazdy trzeba bowiem zapłacić 1-1, 5 tys. zł. Do tego dochodzi egzamin, kosztujący 130-150 zł, a za pierwszym podejściem zdaje go niewielu. W Słupsku i Gdańsku średnia zdawalność utrzymuje się na poziomie około 30 proc.

Teraz, tak jak w Słupsku, zapanował tam spokój – zainteresowanie zmalało o 11 proc. – W ubiegłym roku statystyki były wyższe, bo więcej było osób, które do egzaminu podchodziły kilka razy. Poza tym większość starszych osób prawo jazdy już ma, teraz zaś zostali tylko młodzi, a ich jest coraz mniej – wyjaśnia Antoni Szczyt.

Właściciele gdańskich szkół nauki jazdy nie ukrywają, że boleśnie to odczuwają. – Na kursy zapisuje się aż dziesięć razy mniej osób – wskazuje Alicja Preis, szefowa jednego z gdańskich ośrodków szkolenia kierowców.

Okazuje się jednak, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Oprócz wielu minusów spowodowanych spadkiem liczby zdających na prawo jazdy są też tego plusy. – Egzaminujemy praktycznie na bieżąco. Dawniej czekało się na to nawet po kilka miesięcy, teraz zaledwie kilka dni – zaznacza Zbigniew Wiczkowski z słupskiego WORD.

źródło: Dziennik Bałtycki

 

Wasze komentarze (2)

  1. Jaki jest najlepszy sposób, żeby zachęcić do zdawania egzaminu na prawo jazdy? Podwyższyć ceny i obniżyć zdawalność. A co do krótszych terminów to w Bytomiu jak się czekało ok 2 miesięcy tak się czeka nadal.
  2. A więc problem jest trudny dla szkół jazdy i dla WORD - ów. Wiedzieliśmy, że spadek zainteresowania nastąpi, ale aż taki, to chyba się nikt nie spodziewał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.