Mimo kryzysu liczba szkół jazdy w Polsce stale wzrasta. Zaskakujące dane Instytutu Transportu Samochodowego wskazują, że przez ostatni rok ich liczba wzrosła o prawie 7 proc. Chętnych na otwieranie nowych ośrodków nie odstrasza nawet fakt, że w tym samym czasie liczba wydanych praw jazdy spadła o niemal 20 proc.

Instytut Transportu Samochodowego podał nam zestawienie ukazujące liczbę OSK w listopadzie 2009 oraz w listopadzie 2010. Z danych wynika, że w skali roku przybyło w tym czasie aż 615 ośrodków. Ich liczba w dniu 8 listopada 2010 wynosiła 9994. W dużej części województw wzrost liczby ośrodków jest proporcjonalny do poziomu PKB (produkt krajowy brutto) na jednego mieszkańca. Najwięcej ośrodków powstało w Śląskiem, Wielkopolskiem, Małopolskiem, Mazowieckiem i Pomorskiem. Najmniej OSK powstało zaś w Warmińsko-Mazuskiem, Opolskiem, Podlaskiem i Lubelskiem. W żadnym z województw nie odnotowano spadku liczby OSK. Szkoleniowcy dziwią się temu niesłabnącemu zainteresowaniu otwieraniem nowych przedsiębiorstw z branży szkolenia kierowców.


Urzędy pracy i moda


- Wszystkiemu winien mechanizm dofinansowania ze środków urzędów pracy branży, która jest w kryzysie - mówi Krzysztof Szymański, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców. - Człowiekowi, który jest młody i dopiero ukończył kurs, wydaje się, że dostaje do ręki nie wiadomo jakie pieniądze, a w sumie są to środki niewielkie, które bardzo szybko się rozejdą. Dobrze, jeżeli taki człowiek szybko się zorientuje i taką nierentowną działalność zlikwiduje. Gorzej, jeśli koszty stałe spowodują, że się zadłuży nawet na 10 tysięcy. Wtedy pojawia się problem, gdzie te pieniądze odrobić.


Odmienne zdanie na temat roli urzędów pracy w rynku ma Roman Stencel, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK. - Po to jest urząd pracy, aby wspomagać bezrobotnych. Nie można mieć pretensji do urzędów pracy, że teraz jest kryzys. Rok temu, kiedy obserwowaliśmy boom na prawo jazdy, było zapotrzebowanie na instruktorów i ośrodki ich zatrudniały. Urzędy na to zareagowały. Ludzie kończyli kursy i byli zatrudniani. Warto, żeby sami instruktorzy, którzy przychodzą teraz do starostw z myślą założenia ośrodka szkolenia, dostali dane, które powiedzą im, że rośnie liczba ośrodków, a maleje liczba wydawanych praw jazdy.


Więcej instruktorów - więcej OSK


Wzrost liczby OSK jest również konsekwencją stałego powiększenia się grona osób posiadających kwalifikacje instruktora nauki jazdy. Od listopada 2009 do listopada 2010 ich liczba wzrosła o ponad 2 tys. i na dzień 8 listopada 2010 wynosiła 45 109! - Obecnie jest po prostu moda na ten zawód - tłumaczy Szymański. - Wielu ludziom wydaje się, że instruktor nauki jazdy to jest po prostu bardzo fajna praca. Nie zawsze podyktowane jest to rozsądną decyzją. Taki świeżo upieczony instruktor widzi jakiś dobrze prosperujący ośrodek. Samochody owszem jeżdżą, więc składa tam swoje CV. Pracy jednak często nie dostaje, bo tej pracy po prostu nie ma. Problem jest z utrzymaniem tych instruktorów, których się ma.


Potwierdzają to również wypowiedzi młodych instruktorów. - Z pracą jest ciężko, szanse na jej znalezienie, szczególnie w okresie zimowym, są bardzo małe - żali się Marek Szczepanek, 23-letni instruktor ze Szczecina, który zdobył swoje kwalifikacje w październiku 2010 roku. - Byłem dziś na rozmowie o pracę w jednej ze szczecińskich szkół jazdy. Podczas rozmowy z kierownikiem ośrodka można było przekonać się, że jest strasznie. Pomimo że jest to bardzo ciekawy zawód, to nie jest zawodem z przyszłością, bo utrzymać się z niego będzie bardzo ciężko.


Pan Marek ocenia, że z pracy jako instruktor utrzymać się raczej nie da. Sam myśli o niej jako o zajęciu dorywczym. Na przykładzie pana Marka można również zaobserwować, że młodzi instruktorzy powoli zaczynają rozumieć, że na otworzenie własnego ośrodka nie wystarczą tylko pieniądze z urzędów. - To mija się z celem, żeby otwierać ośrodek nie mając doświadczenia. Nie wątpię w kompetencję wszystkich tych, którzy te ośrodki otwierają, jednak bardzo ważne jest doświadczenie.


Groźne konsekwencje


Stale rosnąca liczba OSK wskazuje jednak, że ciągle są chętni na ten coraz mniej lukratywny biznes. Jak długo będzie to trwało i jakie będą tego konsekwencje? Jako jedną z nich właściciele OSK wymieniają nieustającą wojnę na ceny za szkolenie, jednak zdaniem prezesa PFSSK ten problem wkrótce się skończy. - Wojna cenowa osiągnęła już punkt krytyczny - twierdzi Szymański. - Ceny osiągnęły taki pułap, poniżej którego szkolić już się nie da. Jest pewna bariera. Ceny już się nie będą obniżać, za to przyjdzie czas na ośrodki. Będą się one masowo likwidować, szczególnie te nowe, które często, jak to mówię - biuro mają „w teczce”.


Wydaje się zatem, że rynek sam się wyreguluje, dzięki czemu ośrodki będą mogły konkurować ze sobą tylko i wyłącznie jakością. Tu jednak też pojawia się problem, bowiem wielu doświadczonych i przygotowanych instruktorów, którzy pracowali w okresie nasilenia zainteresowania prawem jazdy na etacie, często zmuszanych jest do przechodzenia na umowę-zlecenie. Jak podkreślają właściciele OSK, wszystkiemu winien wydłużony w ostatnich latach sezon ogórkowy. - W dużych ośrodkach, które mają spore obłożenie, czas szkolenia się wydłuża - zaznacza Szymański. - Tam łatwiej przezimować. Gorzej, jeśli okres ogórkowy trwa, tak jak rok temu, od grudnia do marca. Problem przenosi się wówczas na sprawy kadry. W szkoleniu kierowców robi się sytuacja jak w branży budowlanej, gdzie, jeśli nie ma pracy, to ludzie przenoszą się na inną działalność.


W niżu demograficznym


O pogarszającej się sytuacji na rynku szkoleń pisaliśmy już we wrześniowym numerze („Szkoła Jazdy” nr 9 2010). Dane dotyczące liczby wydanych praw jazdy, które przedstawia nam CEPiK, nie pozostawiają złudzeń, znajdujemy się w samym środku niżu demograficznego. Jak komentował we wrześniu Władysław Drzazga, prezes gorzowskiego Stowarzyszenia Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców, pierwsze oznaki spadku zainteresowania prawem jazdy były obserwowane już w listopadzie 2009 roku. Wtedy spadek był niewielki, jednak kilka miesięcy później liczba kandydatów na prawo jazdy w Gorzowie Wielkopolskim zmalała o 40 proc.


W skali całego kraju pierwszy kwartał 2010 roku nie był jeszcze tak tragiczny. Liczba wydanych praw jazdy w tym czasie była średnio o 2-3 tys. niższa niż w analogicznym okresie roku 2009. Sytuacja nabrała dramatyzmu w maju 2010, kiedy to wydano aż o 6 tys. praw jazdy mniej niż w maju 2009 r. Na rychłą poprawę sytuacji nie ma co liczyć, bo w nadchodzących latach liczba kursantów nadal będzie spadać. Tak wynika z danych demograficznych. Liczba urodzeń w Polsce maleje nieprzerwanie od 1984 do 2003 roku (w 1983 r. urodziło się 724 tys. dzieci, a w 2003 - niespełna 353 tys.). Tendencję wzrostową obserwujemy dopiero od 2004 r. O prawo jazdy mogą ubiegać się osoby, które ukończyły 18 lat. Obecnie są to osoby urodzone przed 1993 rokiem (w 1992 r. urodziło się 515 tys. osób). Najgorsze lata są jeszcze przed OSK. Z danych demograficznych wynika, że liczba potencjalnych kandydatów na kierowców zacznie rosnąć dopiero w 2022 roku. Pytanie tylko, ile ośrodków do tego czasu wytrzyma.


Maciej Piaszczyński


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0