W toku prac nad zmianami w szkoleniu i egzaminowaniu kandydatów na kierowców, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zaproponowało, że każdy instruktor nauki jazdy i wykładowca powinien skończyć specjalny kurs pedagogiczny.

Jest to nieoficjalna, ale sprawdzona w kilku źródłach informacja, która pochodzi z ostatniego spotkania zespołu ds. szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców. Resort postanowił wyjść naprzeciw postulatom środowiska szkoleniowego (chodzi np. o przeprowadzanie egzaminów w OSK), ale chce coś w zamian.


- Chodzi o to, żeby kandydatów na kierowców szkoliły osoby, które wiedzą jak nauczać, znają podstawy pedagogiki, psychologii i metodyki nauczania - zdradza „Szkole Jazdy” jeden z ministerialnych urzędników. - Podczas kursu na instruktora tej wiedzy jest zdecydowanie za mało.


Według propozycji resortu, każdy instruktor powinien skończyć taki dodatkowy sześciomiesięczny kurs (oczywiście zaoczny) do 2020 roku. Jeśli tego nie zrobi, zostanie wykreślony z ewidencji instruktorów i wykładowców.


Zajęcia mają się odbywać na uczelniach wyższych, jednak żeby przystąpić do kursu, nie trzeba posiadać wykształcenia wyższego. Wiadomo też, że kursy będą płatne. O jakiego rzędu koszty chodzi? Na razie nie wiadomo. Ale instruktorzy będą musieli wyłożyć na to swoje pieniądze.


Zasiadający w komisji przedstawiciele środowiska szkoleniowego niezbyt przychylnie patrzą na zaproponowane przez resort zmiany, ale…


- Negocjacje są trudne, ale musimy spotkać się w połowie drogi - tłumaczy nam jeden z członków komisji ds. szkolenia i egzaminowania. - Dlatego jeśli już niedługo będzie można organizować egzaminy w OSK, jesteśmy w stanie zaakceptować propozycję ministerstwa.


jaz


Z okazji prima aprilis, pozwoliliśmy sobie na mały żart. Mamy nadzieję, że przynajmniej jedna osoba dała się nabrać ;)

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0