Łódzki WORD każe się tłumaczyć, dlaczego chcesz zdawać gdzie indziej

nauka jazdy

Oblałeś egzamin na prawko w Łodzi i chcesz zdawać w innym mieście? Najpierw się z tego wytłumacz przed psychologiem w łódzkim WORD – donosi Dziennik Łódzki.

Karolina miała dosyć. W Łodzi trzy razy podchodziła do egzaminu na prawo jazdy i za każdym razem oblewała. Raz nie szło jej na placu, innym razem miała pecha na mieście. Postanowiła więc spróbować sił gdzie indziej. Wybrała Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Sieradzu. Poszła do łódzkiego biura obsługi klienta, aby zabrać dokumenty. Do tej pory nie może uwierzyć w to, co usłyszała.

 

– Panie w biurze obsługi klienta powiedziały mi, że nie można tak po prostu zabrać dokumentów z ośrodka. Jeżeli chcę zdawać gdzie indziej, najpierw muszę iść do psychologa. On ze mną porozmawia. A jeśli po

spotkaniu z psychologiem nadal będę chciała zdawać poza Łodzią, to czeka mnie jeszcze rozmowa z dyrektorem ośrodka. Oniemiałam. Myślałam, że wystarczy wypełnić odpowiedni formularz – relacjonowała zdenerwowana dziewczyna.

 

Jeszcze tego samego dnia łodzianka zjawiła się w autoszkole, w której uczyła się jeździć, aby porozmawiać z instruktorem. – To jakaś niedorzeczna historia. Według przepisów, każdy kursant ma prawo wybrać ośrodek, w którym będzie zdawać. Nie musi się nikomu tłumaczyć – mówi Zbigniew Popławski, właściciel i instruktor łódzkiej autoszkoły oraz wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców. – Kursant może swobodnie zmieniać WORD-y, tak jak swobodnie może zmieniać szkoły nauki jazdy. Nie wolno na siłę zatrzymywać ludzi.

 

Zaskoczony Popławski pojechał do WORD. – Potwierdziło się. W biurze obsługi powiedziano mi, że wysyłanie kursanta do psychologa oraz na rozmowę z dyrektorem jest regulowane wewnętrznym zarządzeniem – opowiada instruktor.

 

Mecenas Piotr Kaszewiak, łódzki adwokat, mówi wprost: – Kierowanie do psychologa w momencie wyrażenia chęci zmiany ośrodka to naruszenie prawa do prywatności. Nie ma podstawy prawnej, pozwalającej na takie działanie. Można traktować to nawet jako naruszenie dóbr osobistych.

 

Łukasz Kucharski, dyrektor WORD w Łodzi, potwierdza, że ośrodek przygląda się kursantom, którzy chcą zabrać dokumenty i pójść do innych ośrodków.

 

– Obserwujemy, dlaczego tak się dzieje. Kursanci wypełniają wnioski. My je potem analizujemy. Wszystko po to, aby podnieść standard usług. Jednakkierowanie kursantów do psychologa to mogła być autonomiczna decyzja kierownika biura obsługi klienta, nie moja. Natychmiast wyjaśnię tę sprawę – mówi nam Kucharski. I dodaje, że na siłę nie da się zatrzymać kursantów i działania WORD nie są podejmowane wbrew ich woli.

 

Według Henryka Waludy, dyrektora WORD w Sieradzu, działania łódzkiego ośrodka są niezgodne z prawem. – Kursant ma prawo do swobodnego wyboru ośrodka egzaminacyjnego i nie wolno mu tego utrudniać – podkreśla Henryk Waluda. – Takie działania przyniosą odwrotny efekt. Ośrodek zamiast zatrzymać kursantów, tylko ich zniechęca.

 

Łódzki ośrodek ma jedną z najgorszych statystyk zdawalności w Polsce. Egzamin na prawo jazdy zdaje tutaj średnio co czwarta osoba.

 

Imię na prośbę kursantki zostało zmienione.

źródło: Dziennik Łódzki

 

Wasze komentarze (4)

  1. Myślę, że rozmowa z psychologiem na temat stresu podczas egzaminu nikomu nie zaszkodzi, a dokumenty po rozmowie i tak może polecić przesłać.
    • I proszę z tego nie robić problemu, a wręcz należy pochwalić działanie dyrekcji WORD za próbę pomocy jak należy podejść do egzaminu, aby go zdać pozyt.
  2. Nad opiekuńczośc jest równie nie pożądana jak jej całkowity brak.Myślę,że są inne-całkowicie dopuszczalne i akceptowane formy zatrzymania kilientów . Pozdrawiam W.Sz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.