Łapówki, przekręty, fałszerstwa

Wyroki, zatrzymania i odbierane uprawnienia to konsekwencje kolejnej fali afer związanych ze szkoleniem i egzaminowaniem kierowców w Polsce.

W ostatnich miesiącach roku właściwie nie było tygodnia, aby media nie donosiły o zatrzymaniach, wyrokach i innych karach nakładanych na łamiących prawo szkoleniowców i egzaminatorów. Większość informacji to świeże afery, w które zamieszani są właściciele, pracownicy OSK i WORD-ów. Część dotyczy jednak spraw, które rozpoczęły się już całe lata temu, jednak ciągle różni ludzie doświadczają ich konsekwencji.

Legnica: 549 osób może stracić prawko

Kilkakrotnie pisaliśmy już o sprawie właściciela szkoły, który bez uprawnień przeszkolił ponad pół tysiąca osób. Fałszował także dokumenty i łamał sądowy zakaz jazdy samochodem.

Marek K., mimo że od kilku lat nie posiadał prawa jazdy, w najlepsze szkolił kursantów. W dokumentach podrabiał podpis ojca, który formalnie był zatrudniony w ośrodku jako instruktor. Wpadł w 2009 roku, kiedy pod wpływem alkoholu prowadził szkolenie praktyczne. Zatrzymali go legniccy policjanci. W chwili, gdy chcieli odebrać mu prawo jazdy, okazało się, że instruktor od dawna go nie posiada. Za jazdę po pijaku sąd skazał mężczyznę na trzy i pół roku więzienia w zawieszeniu na siedem lat. Dodatkowo w październiku tego roku zdecydował, że wszystkie zaświadczenia wydane przez jego szkołę w okresie, gdy nie miał on prawa jazdy, są nieważne. To ponad pół tysiąca uprawnień. Jak zbadała Gazeta.pl, urzędnicy ze starostw i urzędów nie wiedzą, czy – zgodnie z wyrokiem sądu ? prawa jazdy ludziom odbierać, czy jednak nie. Na razie wszczęte zostało jedno postępowanie, dotyczące odmowy wydania prawa jazdy osobie szkolonej przez Marka K. Sprawę rozpatruje Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Ma być to wyznacznik dla urzędników przy kolejnych decyzjach. A niektóre sprawy mogą być bardzo skomplikowane. Dziennikarze przywoływali przykład Artura Smyki, właściciela OSK w Strzegomiu. Kilka lat temu postanowił rozszerzyć profil szkoły o naukę jazdy na motorze, więc na kurs prawa jazdy kat. A trafił do ośrodka, w którym szkolił Marek K. Od tamtej pory Smyka sam przeszkolił już szesnaście osób. Gazeta mylnie podała jednak informację, jakoby Smyka stracił uprawnienia. Rozmawialiśmy z nim i okazało się, że to nieprawda. Pan Artur zachował uprawnienia, lecz obawia się, że może je stracić, podobnie jak jego kursanci, którzy zdążyli już się u niego wyszkolić na kat. A i uzyskać uprawnienia. – W 2008 roku z polecenia udałem się na kurs do szkoły w Legnicy – opowiada Smyka. – Odbyłem tam kurs teoretyczny i praktyczny. Szkoła działała legalnie. Zaświadczenie otrzymałem, jednak nawet nie przyszło mi do głowy, aby je dokładnie sprawdzać. Nazwisko się zgadzało.

Smyka wspomina, że od tamtego czasu zrobił jeszcze w 2011 r. uprawnienia instruktora kat. A i nikt go nie informował, że jego dawny instruktor od 2009 roku jest skazany wyrokiem i mogą mu z tego tytułu grozić jakiekolwiek konsekwencje. – Chyba w 2009 roku byłem wezwany do prokuratury, aby udzielić informacji, kto nas szkolił i ile kosztował kurs – opowiada Smyka. – Usłyszałem też, żeby się nie martwić, bo sprawa nas nie dotyczy. Zapadła cisza, aż niedawno dostałem pismo z wydziału komunikacji starostwa w Strzegomiu z informacją, że będzie prowadzone postępowanie odnośnie cofnięcia mi uprawnień na kat. A.

Z listu wynikało również, że pan Artur najpierw może stracić prawo jazdy kat. A, potem uprawnienia instruktorskie w tej kategorii, a do tego jego OSK nie będzie już mogło szkolić do jazdy na motocyklu. – Dziwne, bo przecież kursy instruktorskie robiłem już w innym ośrodku, a egzaminy były państwowe. Dlaczego mam je tracić? – pyta Smyka. – Nic złego nie zrobiłem, a konsekwencje mogę ponieść większe, niż skazany przez sąd. Więcej będzie mnie kosztować wyrobienie nowych uprawnień, niż on dostał grzywny.

Pan Artur, podobnie jak inne osoby, które otrzymały pisma ze starostwa, czeka na decyzję SKO. Jeżeli jednak okaże się ona niekorzystna, planuje odwołać się do Trybunału w Strasburgu.

Korupcja w Tarnowie. Są pierwsze zatrzymania

Przenieśmy się do Tarnowa, gdzie w listopadzie policjanci tamtejszej Komendy Miejskiej Policji wykryli korupcję w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego, związaną z powoływaniem się na wpływy i przyjmowaniem korzyści majątkowych w zamian za uzyskanie pozytywnego wyniku egzaminu na prawo jazdy.

W ścisłej współpracy z tarnowską Prokuraturą Okręgową, która nadzoruje śledztwo w tej sprawie, zatrzymano dziewiętnaście osób powiązanych z korupcyjnym układem. W grupie jest jeden z pracowników tarnowskiego MORD-u, dwóch właścicieli szkół nauki jazdy z Brzeska i Tarnowa, pośrednik przekazujący korzyści majątkowe oraz wręczające je osoby.

W zamian za uzyskanie prawa jazdy zainteresowani przekazywali kwoty od tysiąca do kilku tysięcy złotych. W trakcie przeprowadzonych przeszukań w starostwie powiatowym w Tarnowie, Brzesku, Dąbrowie Tarnowskiej, Bochni i tarnowskim magistracie śledczy zabezpieczyli dokumentację osób, które w ten sposób uzyskały w tarnowskim MORD-zie uprawnienia do kierowania pojazdami w ciągu kilku ostatnich lat.

Zatrzymanym osobom prokuratura postawiła zarzuty dotyczące wręczania i przyjmowania korzyści majątkowych oraz pośredniczenia w ich uzyskiwaniu, za które grozi kara pozbawiania wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat.

Trzy osoby zostały tymczasowo aresztowane na trzy miesiące, wobec pozostałych prokuratura zastosowała poręczenia majątkowe i zakaz opuszczania kraju.

W ujawniony przez policjantów z Tarnowa proceder może być zamieszanych nawet 200 osób. Planowane są kolejne zatrzymania.

Bielsko-Biała: fałszerstwa i łapówki w OSK

Nieco wcześniej, bowiem 31 października 2013 roku, Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej skierowała do Sądu Rejonowego w Cieszynie akt oskarżenia przeciwko 39-letniemu mężczyźnie, który w latach 2000 ? 2009, pełniąc funkcję instruktora-wykładowcy jednego z cieszyńskich ośrodków szkolenia motorowego, udzielał korzyści majątkowych lekarzowi uprawnionemu do przeprowadzania badań lekarskich osób kierujących pojazdami w zamian za poświadczenie nieprawdy w orzeczeniach lekarskich, stwierdzających brak przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami, pomimo iż takich badań nie przeprowadzono. Ponadto wystawiał zaświadczenia o ukończeniu kursu na prawo jazdy różnych kategorii, w których poświadczał nieprawdę o uczestnictwie w zajęciach teoretycznych.

Jak ustalono, oskarżony, m.in. z bratem, otworzył Ośrodek Szkolenia Kierowców. Rozpoczął współpracę z instruktorem-wykładowcą innego ośrodka szkoleniowego, który przeprowadzał dla nich szkolenia praktyczne. Zgodnie z ustalonymi warunkami współpracy, oskarżony wraz z bratem miał przeprowadzać szkolenia teoretyczne, zapisywać kandydatów na kursy, a także prowadzić zajęcia praktyczne ? jazdy i ćwiczenia na placu manewrowym. Warunkiem uczestnictwa w kursie, a następnie uzyskania prawa jazdy po pozytywnym zdaniu egzaminu, było uzyskanie orzeczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami silnikowymi. Orzeczenia te wydawane były przez współpracującego z ww. lekarza, prowadzącego prywatną praktykę. Ustalono jednak, że kolejne kursy były rozpoczynane, natomiast orzeczenia lekarskie były wystawiane w późniejszym terminie. W większości przypadków lekarz przyjeżdżał do siedziby ośrodka i bez przeprowadzania koniecznych badań wypisywał orzeczenia. Zdarzało się też, że dostarczano mu dane osobowe kursantów, na podstawie których wypisywał on orzeczenia lekarskie, za co otrzymywał ustalone kwoty pieniężne. Każdy z uczestników po zakończeniu kursu otrzymywał zaświadczenie o jego ukończeniu podpisane przez wszystkich trzech instruktorów. Dokument ten zaświadczał o ukończeniu zarówno części praktycznej, jak i teoretycznej, pomimo iż zajęcia teoretyczne nie były przeprowadzane przez oskarżonego i jego brata. Potwierdzające nieprawdę orzeczenia lekarskie i zaświadczenia o ukończeniu kursu teoretycznego i praktycznego wraz z kompletem innych dokumentów przedkładane były w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Bielsku-Białej.

Oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Grozi mu kara pozbawienia wolności do lat dziesięciu.

Prowadzone wcześniej postępowanie przeciwko bratu oskarżonego zakończone zostało skierowaniem aktu oskarżenia do Sądu Rejonowego w Cieszynie, który uznał go za winnego popełnienia zarzucanych mu czynów. Zaś postępowanie przeciwko lekarzowi zakończono skierowaniem aktu oskarżenia do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej. Postępowanie to nadal się toczy.

Oprac. Maciej Piaszczyński

 

Wasze komentarze (1)

  1. a kolejne grube sprawy, zatrzymania i dramaty przed nami. Obecnie największe przekręty idą w szkoleniach zawodowych kierowców: bo któremu kierowcy chce się chodzić na szkolenie okresowe. Szefowie takich OSK mają połapane kontakty z firmami transportowymi - kierowca nie musi iść na szkolenie, wystarczy że poinformuje, że niedługo mu się kończy: po około tygodniu ma i badanie lekarskie, i badanie psychologiczne, i szkolenie okresowe załatwione

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.