Lampa Aladyna

Najczęściej osoby szkolone przyjmują kurs nauki jazdy takim, jaki jest. Bez większego zastanowienia wsiadają do samochodu i według wskazań instruktora próbują jeździć. Rzadko spotykamy kursantów pytających o rodzaj napędu czy systemy bezpieczeństwa, które mamy w danych samochodzie. Jeśli instruktor sam nie omówi kilkakrotnie podczas kursu działania pewnych mechanizmów, to szanse wykształcenia świadomego kandydata na kierowcę są małe.

Teoria i praktyka

Od 2016 roku wejdzie obowiązek odbycia szkoleń o ryzyku drogowym w ODTJ. Dla przypomnienia, każda osoba, która zdobędzie prawo jazdy, zostanie zobowiązana do odbycia kursu bezpiecznej jazdy między czwartym a ósmym miesiącem od momentu zdania egzaminu. Tego typu kursy prowadzone są w niektórych ODTJ-tach już od wielu lat. Oczywiście nie są obowiązkowe. Jednak wiele szkół nauki jazdy przy współpracy z ODTJ-ami z powodzeniem podnosi świadomość młodych kierowców. Co pokazuje nasza wewnętrzna statystyka oraz wnioski instruktorów techniki jazdy?

Otóż osoby młode, trafiające na tzw. szkolenie o ryzyku drogowym do ośrodków doskonalenia techniki jazdy, zazwyczaj prezentują bardzo niski poziom wiedzy motoryzacyjnej. Muszę oczywiście przyznać, że postęp w statystykach bezpieczeństwa jest obiecujący i należy optymistycznie patrzeć na wyniki badań, jednakże nadal mamy do czynienia z masową tragedią na drogach.

Dziesięć lat temu na pytanie o pasy bezpieczeństwa na kursie prawa jazdy trzy czwarte sali odpowiadało, że raczej się je zapina, ale nie zawsze. Dziś 90 proc. kursantów deklaruje, że zapinanie pasów ma w nawyku. To ogromny postęp, ale jednocześnie jedynie połowa sukcesu.

Większość kursantów na szkoleniu z ryzyka drogowego zapina pasy nieprawidłowo. Najczęściej leżą niedbale na brzuchu, na kurtce, poskręcane, a przede wszystkim niedopięte do ciała. Takie korzystanie z pasów bezpieczeństwa zmniejsza szanse na wykorzystanie ich funkcji.

Każdy szczegół ma znaczenie

Skąd ci młodzi ludzie mają wiedzieć, jak ważny jest każdy szczegół pozycji za kierownicą, skoro tak mało się o tym mówi? Czy wiemy o tym, że pas bezpieczeństwa podczas zderzenia rozciąga się o kilka centymetrów, odbierając energię kinetyczną naszego ciała i minimalizując w ten sposób ryzyko uszkodzenia narządów wewnętrznych? Dlaczego o tym nie mówić?! Dlatego właśnie po każdej poważniejszej kolizji bezwzględnie wymieniamy pas bezpieczeństwa na nowy.

Jest mnóstwo materiałów wideo w internecie, które obrazują działanie systemu bezpieczeństwa biernego. W zwolnionym tempie oglądamy, jak funkcjonują pirotechniczne napinacze pasów bezpieczeństwa, poduszki powietrzne i wiele innych. Warto omówić każdemu kursantowi działanie poszczególnych elementów podczas określonych zdarzeń drogowych. Każdy szczegół ma znaczenie.

Telefon do przyjaciela

Czy wiemy, dlaczego zabroniona jest jazda samochodem, w którym system ABS uległ awarii? Przecież większość kierowców nie przejmuje się zepsutym czujnikiem ABS i jeździ dalej. Nie mając świadomości, że system ABS jest integralnym elementem układu hamulcowego i jazda z taką awarią może skończyć się tragedią. Gdy nie funkcjonuje ABS, nie działają także elektroniczne korektory siły hamowania i dynamiczny rozdział ciśnienia na poszczególne koła. Pojazd tak upośledzony może zachować się nieprzewidywalnie w awaryjnej sytuacji. O takich zagrożeniach osoby młode dowiadują się najczęściej w ODTJ-ach. Wiele z nich nie kojarzy praktycznie większości kontrolek z tablicy rozdzielczej. Znane są przypadki, gdy młody kierowca dzwoni do bliskiej osoby po pomoc, bo włączyła się kontrolka zbyt niskiego ciśnienia oleju silnikowego i w słuchawce telefonu słuchać: „zapaliła mi się lampa Aladyna”! Symboli i skomplikowanych nazw jest coraz więcej. Warto systematycznie omówić każdy przypadek możliwej awarii.

Teoretyczny bełkot

Gdy pytamy na szkoleniu o poślizgi, hamowanie awaryjne, opony, to młodzi ludzie opowiadają niestworzone historie, często zasłyszane od rówieśników albo co gorsza od swoich bliskich. Niekiedy sami wymyślają przedziwne teorie, opierając się o sensacje medialne albo wykorzystując swój ograniczony światopogląd. Problemów jest wiele.

Skoro ciągle bombardowani są informacjami na kursach, egzaminach, że minimalna wysokość bieżnika opony samochodu osobowego wynosi 1,6 mm, to nic dziwnego, że później tę zasłyszaną wartość kojarzą i nie rozumieją realnego zagrożenia. Bywałem na wielu prelekcjach instruktorów nauki jazdy, na których niezmiernie rzadko słyszałem dodatkowe informacje oprócz zapisów prawnych. Jeśli beznamiętnie opowiada się o wymaganiach prawnych bez życiowego komentarza, to ci młodzi ludzie uwierzą w ten teoretyczny bełkot. Musimy sobie zdać sprawę, że w świecie młodych ludzi teraz niestety wszystko robi się na skróty, byle jak i żeby tylko zdać, zaliczyć. Należy wielokrotnie podkreślać na kursach, że granica bezpiecznej jazdy to 3,5 mm wysokości bieżnika. Musimy ciągle działać na wyobraźnię, opowiedzieć kilka historii, z których jasno wynika, jak bardzo niebezpieczny może być zakup używanych opon, w dodatku kompletnie nieopłacalny finansowo. Oczywiście wiemy, że tylko część naszych słuchaczy weźmie te informacje do serca, ale warto walczyć o każdego przyszłego świadomego kierowcę!

Zasłyszane historie

Skoro dorośli, doświadczeni kierowcy powtarzają przy swoich dzieciach niesprawdzone teorie, to trudno się potem dziwić, że młody człowiek z pełnym przekonaniem wierzy w bajeczki, bo głównym autorytetem zawsze na początku są rodzice, znajomi, rodzina. Ewentualnie jeszcze autorytetami są kierowcy wyczynowi, którzy nie zawsze właściwie przekazują pożyteczne informacje w mediach. Czemu tak często słyszymy, że napęd na tył jest gorszy, trudniejszy, niebezpieczny?! A czy jest lepszy? Przecież te stwierdzenia nie mają nic wspólnego z fizyką.

Dlaczego młodzi ludzie ciągle narażeni są na skrajny punkt widzenia osób rzekomo doświadczonych za kierownicą? Niestety, jesteśmy mistrzami w tworzeniu reguł na podstawie jednego przypadku, do tego trudno przyjmujemy krytykę. Nie musimy upierać się tylko przy jednej opcji.

Fakty mówią same za siebie – większość sprawdzonych rozwiązań technicznych należy przede wszystkim zrozumieć i umieć zastosować. Jeśli kupimy samochód z przednim napędem, to musimy zdawać sobie sprawę z zalet i wad takiej konstrukcji. Czemu większość aut osobowych ma napęd na przednie koła? Wynika to z ekonomii, jest to po prostu tańsze rozwiązanie w produkcji i serwisowaniu. Cały świat przestawił się na samochody przednionapędowe, ale niekoniecznie dlatego, że są bezpieczniejsze. A co, jeśli kolejnym popularnym pojazdem w nauce jazdy będzie nowe renault twingo? Silnik z tyłu i napęd na tylne koła. Nagle zmieni się technika jazdy? Oczywiście, że nie.

Fizyka nie kłamie

Często na szkoleniach bezpiecznej jazdy pokazujemy młodym kierowcom, że rodzaj napędu nie powinien wpływać na bezpieczeństwo jazdy, bo właściwa technika jazdy jest wspólna dla większości samochodów.

Dodanie gazu to wzrost prędkości, energii, jednocześnie uniesienie się przodu samochodu. Co za tym idzie, koła przedniej osi, które odpowiadają na skręt, są niestety odciążone. W przypadku samochodów przednionapędowych nie dość, że mamy większy kłopot ze skrętem, to w dodatku łatwiej o zerwanie przyczepności podczas przyspieszania. W samochodach z napędem na tył odciążenie przodu poprzez dodanie gazu dokładnie tak samo skutkuje pogorszeniem skręcalności pojazdu, ale jednocześnie dociążające się koła osi tylnej dostają lepszą przyczepność, czyli znacznie łatwiej przenieść moc na podłoże. Jednak w przypadku każdego rodzaju napędu agresywne posługiwanie się gazem może doprowadzić do utraty panowania nad pojazdem czy chociażby zerwania przyczepności kół napędowych i różnych niepożądanych tendencji.

Fizyka ruchu nie kłamie. Każdy pojazd może stać się podsterowny (poślizg poszerzający zakręt) lub nadsterowny (poślizg zacieśniający zakręt) w zależności od działania kierującego!

Z reguły przytoczone zjawiska nie powstają w pełnej izolacji, a utrata kontroli nad pojazdem powodowana jest przez wiele czynników. Gdy kierujący wpada w poślizg, z reguły opuszcza jezdnię poślizgiem czterokołowym, a niekiedy to nie poślizg jest powodem wypadnięcia z drogi. Temat bardzo szeroki. Chciałbym jednak zaakcentować, że powrót do tradycyjnych rozwiązań przeniesienia napędu na tylną oś może być strzałem w dziesiątkę w przypadku popularnych samochodów.

Ułożenie środka ciężkości bywa w takich pojazdach optymalne, a samochód przyspieszając działa zgodnie z fizyką ruchu, dociążając napędzane koła.

Kubeł zimnej wody

Mówi się wówczas o zjawisku dobrej trakcji. To innymi słowy efektywna praca koła, minimum uślizgu, buksowania. Szczególnie jeśli posługujemy się optymalną i bezpieczną techniką jazdy, korzystanie z jakiegokolwiek rodzaju pojazdu będzie przyjemne i zrozumiałe.

W dodatku współczesne systemy kontroli trakcji (ASR/TCS) czy stabilizacji toru jazdy (ESC/ESP) stały się standardem w nowych samochodach sprzedawanych w UE od listopada 2014 roku. Działają coraz płynniej i efektywniej, zwiększając bezpieczeństwo czynne, ale bardzo ważne jest rozumienie ich sposobu działania oraz pomocy, jaką oferują. Młody kierowca musi wiedzieć, czy takie systemy są w pojeździe szkoleniowym i jakie może być ich zachowanie.

Nie wiemy, czy po kursie nauki jazdy młody człowiek będzie miał okazję użytkować samochód częściej, czy sporadycznie, czy będzie to auto rodziców, czy może jego własne. Czy będzie wyposażone w system ABS, ESC, ASR? Nie wiemy też nic o jego napędzie. Dlatego szalenie ważne jest, żeby na kursach i szkoleniach stworzyć warunki do zapoznania się z przeróżnymi wariantami i sytuacjami drogowymi. Ale przede wszystkim istotne jest przekazywanie rzetelnych informacji o fizyce ruchu pojazdu. Pomoże to w zdobyciu właściwych nawyków bezpiecznej jazdy.

Przykre są informacje od świeżych kierowców, że na ich kursie nauki jazdy były tylko elementy przygotowujące do egzaminu… Nie słyszeli nigdy o jakichkolwiek systemach, bo instruktor z góry założył, że nie ma sensu mieszać im w głowie. Jeśli nie spróbujemy, to się nie przekonamy, jak wielu młodych ludzi da się wyedukować na wysokim poziomie. Jak wielu z nich potrzebuje inspiracji! Jak wielu z nich trzeba obudzić z marazmu, lenistwa umysłowego i cywilizacyjnego chaosu informacji. Instruktor nauki jazdy nierzadko będzie pierwszą osobą na drodze życiowej młodego kierowcy, która wyleje mu kubeł zimnej wody na głowę i uświadomi, jak ważny jest każdy szczegół dla bezpieczeństwa każdego z nas!

 

Adam Knietowski,

instruktor techniki jazdy,

koordynator szkoleń w ODTJ Toruńska Akademia Jazdy,

specjalista systemów Mobileye

Wasze komentarze (8)

  1. Z jednej strony pieniądze dla rynku szkoleniowego powinny cieszyć. Z drugiej jednak prawo jest chore, aby zmuszać ludzi do takich szkoleń. Wszystko co jest robione pod przymusem jest robione byle jak aby zaliczyć. Wyciąganie kasy od ludzi którzy i tak w Polsce się już sporo namęczą aby zdobyć prawko.
  2. Taaa już widzę jak przysłowiowa 60-letnia Pani Krysia i 18 letni z ADHD/lub z głową zajetą Fejsbokiem słucha tego" bełkotu " o pasach, ABSach itd..jak on/ona na samą mysl o kierowaniu dostaje białej gorączki :D
    • Bełkotem to można nazwać Twoja wypowiedz. Nie każdy musi kierować samochodem. Jeżeli ktoś nie chce wlozyc choć minimum wysiłku w zrozumienie podstaw to wolałbym aby nie poruszał się po drodze publicznej. Inaczej nigdy nie poprawimy bezpieczeństwa na polskich drogach Po co ludzie maja ginąc ? Są taksówki, transport publiczny.
  3. Panie Adamie, czy jest Pan również instruktorem nauki jazdy i jakie ma Pan doświadczenia w tym zakresie? Mam nadzieję, że się Pan nie wstydzi tego, iż jest Pan instruktorem nauki jazdy. Pod tekstem nie ma informacji, że jest Pan instruktorem nauki jazdy. Oczywiście nie chodzi mi tylko o uprawnienia, ale czy wykonywał, lub wykonuje ten zawód. Dlaczego pytam, ponieważ uważam, że instruktor techniki jazdy winien być instruktorem nauki jazdy. Zmiany przepisów w tym zakresie były lobbowane przez określone grupy tylko dla ich wygody, a rzeczywistość jest nieco inna. Ocena generalna niestety dotyka tych, którzy szkolą w sposób należyty i z pasją.
    • Może zamiast totalnej krytyki procesu szkolenia i instruktorów nauki jazdy skupić się na warunkach w jakich szkolą. Aktualny stan przepisów nie wymaga ukończenia kursu w zakresie teoretycznym, może mi Pan odpowie kiedy instruktor ma przekazać wiedzę i zasady o których Pan mówi. Czy nazwanie "Akademią" ośrodka np ODTJ sprawę już załatwia. Może warto odwiedzić kilka, kilkadziesiąt OSK i wówczas pisać o jakości szkolenia. Z własnego podwórka nie widać całej wsi. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.